Reklama

Czego spodziewacie się po urodzinach? Ja, przychodząc na 12. rocznicę powstania Flyspot w jego widowiskowym, betonowym gmachu w podwarszawskich Morach, spodziewałem się cocktail party, przemów i braw. Nic bardziej mylnego. Przemowy, owszem, były, ale po kilku chwilach włożono mnie w czerwony strój, wręczono gogle, kask i przygotowano do wejścia do tunelu aerodynamicznego, który samą siłą podmuchu miał wznieść mnie w przestworza. Co to była za przygoda!

Kilka słów wstępu – czym w ogóle jest Flyspot?

Polska jakiś czas temu stała się ważnym punktem na mapie dla każdego, kto profesjonalnie lub amatorsko zajmuje się lataniem w tunelu aerodynamicznym. Świętujący w tym roku 12. urodziny Flyspot Group to dzisiaj wyjątkowy ekosystem, obejmujący tunele aerodynamiczne (w Warszawie, Katowicach, Wrocławiu i Gdańsku) czy najgłębszy basen nurkowy w Europie (Deepspot w Mszczonowie). Przez lata swojego działania Flyspot odwiedziło ponad milion śmiałków, z czego wielu to dzieci – im jeszcze po prostu nikt nie powiedział, że nie da się latać.

Fundamentem historii marki jest wizja Michała Braszczyńskiego, byłego pilota szybowcowego, który postawił sobie za cel, aby wszyscy – w tym ja, piszący ten tekst – mogli realizować marzenia o lataniu.

– Od początku chcieliśmy budować obiekty bez kompromisów. Wybraliśmy technologię, która gwarantuje najbardziej stabilną strugę powietrza, co szybko doceniła światowa czołówka sportowców. Cieszy mnie, że przez te 12 lat udało nam się pokazać, że indoor skydiving to nie tylko sport ekstremalny, ale bezpieczna i dostępna dla każdego forma spędzania czasu – mówi Michał Braszczyński, twórca marki Flyspot. Pierwszy tunel aerodynamiczny w Polsce i 5. w Europie otworzył się właśnie w Morach w 2014 roku.

Spełnić marzenie o lataniu

Wróćmy jednak do samego latania. Jak wygląda taki lot? Muszę przyznać, obleciał mnie lekki strach – w takich momentach przypominam sobie, że mam lęk wysokości. Ku mojemu zaskoczeniu tunel nie składał się tylko z wirnika przy ziemi i szkła, a był skomplikowaną, kilkudziesięciometrową konstrukcją sięgającą w głąb ziemi. Przełknąłem głośno ślinę i – ubrany w ciasny kombinezon – nerwowo przestępowałem z nogi na nogę, czekając na swoją kolej. Jak się okazało: niepotrzebnie.

Nad całym lotem czuwał wykwalifikowany instruktor, który pewnym chwytem ustawił mnie w dobrej pozycji, gdy „położyłem” się w powietrzu. To wyniosło mnie do góry, a ja… poczułem się prawdziwie wolnym. Siła bezwładności pozwoliła mi wyobrazić sobie, że właśnie wyskoczyłem z samolotu. Instruktor zabrał mnie także we wspólną podróż na kilkanaście metrów w górę tunelu, co spotęgowało wspaniałe wrażenia.

Czy kilka minut lotu wystarcza?

Chociaż z zewnątrz wydaje się to krótki czas, to nawet kilkadziesiąt sekund takiego lotu potrafi prawdziwie dać w kość. Muszę się przyznać, że następnego dnia miałem zakwasy, a uważam się za całkiem sprawnego fizycznie!

Urodziny na wysokości

Sam lot nie był jedyną niespodzianką na urodzinach Flyspotu. Zanim my sami mogliśmy wejść do tunelu, pojawiła się w nim inna istota. To słowo jest nieprzypadkowe – Maja Kuczyńska, czyli Mistrzyni Świata w konkurencji freestyle w indor skydivingu (tj. akrobacjach w tunelu aerodynamicznym) – poruszała się właśnie jak byt nie z tego świata, a ja miałem wrażenie, że obserwuję coś na kształt syreny pływającej w wodzie. W jej wykonaniu lot i akrobacje wydawały się bajecznie proste, jednak sprawdziłem na własnej skórze, że to tylko pozory.

Czy warto latać?

Z czystym sumieniem mogę zakrzyknąć: tak! Lot w tunelu aerodynamicznym okazał się przygodą, na którą z pewnością wrócę i wydaje mi się szczególnie ciekawy dla tych, którzy niekoniecznie – być może tak jak ja – chcieliby od razu skakać ze spadochronem. Teraz, po „chrzcie bojowym”, być może się to jednak zmieni… ale nie trzymajcie mnie za słowo. Na pewno jednak zobaczymy się we Flyspocie!

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...