Tajemnicze podziemia Zamku Książ. Co naziści ukryli 50 metrów pod ziemią?
Zbudowany na skalnym cyplu, wysoko nad doliną rzeki Pełcznicy, na obrzeżach Wałbrzycha Zamek Książ góruje nad rozległą okolicą. Ta potężna rezydencja magnacka, która gościła cesarzy i królów, miała stać się jedną z głównych kwater Hitlera. To właśnie z jego powodu pod zamkiem powstał system tuneli. Dokąd miały prowadzić?

Spis treści:
- Od gniazda Piastów do bunkrów Hitlera
- Korytarze 50 metrów pod ziemią
- Zagadka niedokończonych podziemi
- Powojenna dewastacja i odbudowa
- Nauka w mrokach podziemi
- Jak dziś zwiedzić podziemia?
Zamek Książ jest klejnotem architektury śląskiej. Ta ogromna warownia, trzecia co do wielkości po Malborku i Wawelu, należała pierwotnie do Piastów świdnicko-jaworskich. Budowniczym zamku był Bolko I Surowy, śmiały polityk, awanturnik i człowiek, który tak skutecznie ufortyfikował swoje tereny, że powstrzymał najazd króla czeskiego Wacława II.
W późniejszych latach, po wygaśnięciu linii Piastów, rezydowali tam królowie czescy i węgierscy. Zamek należał kolejno do Luksemburgów, Jerzego z Podiebradów, Macieja Korwina oraz Władysława II Jagiellończyka (XIV–XVI w.) Jednak najbardziej znany jest z okresu rządów rodu von Hochberg. Przejęli zamek w 1509 roku, a od 1605 roku posiadali go dziedzicznie na mocy przywileju cesarza Rudolfa II. Władali Książem nieprzerwanie przez 400 lat aż do 1941 roku, kiedy majątek skonfiskowali naziści. To właśnie von Hochbergowie nadali zamkowi jego dzisiejszy, monumentalny kształt. Tak monumentalny, że znakomicie wpisywał się w potrzebę wyrażania potęgi Trzeciej Rzeszy.
Od gniazda Piastów do bunkrów Hitlera
W 1941 roku pojawił się pomysł, by Luftwaffe urządziła w Zamku Książ szkołę dla podoficerów, a dwa lata później mieściła się tam rezerwowa siedziba dyrekcji wrocławskich kolei. Ale dopiero rok 1944, gdy zamek przejęła paramilitarna organizacja Todt, okazał się przełomowy. Wówczas rozpoczęły się zakrojone na ogromną skalę prace budowlane. Aby zachować tajemnicę, wysiedlono wszystkich mieszkańców, w tym Daisy von Pless – ostatnią księżną na zamku.

W 1943 roku zapadła decyzja o budowie w pobliskich Górach Sowich gigantycznego kompleksu Riese – systemu podziemnych bunkrów i sztabów wojskowych. Zamek Książ miał stać się jedną z głównych kwater Adolfa Hitlera. Według niektórych źródeł prace przygotowawcze ruszyły już w 1942 roku, jeszcze przed formalnym startem budowy Riese, i trwały nieprzerwanie aż do 10 maja 1945 roku, gdy do pobliskiej Świdnicy wkroczyła Armia Czerwona.
Adaptacja zamku na potrzeby wodza III Rzeszy była przedsięwzięciem złożonym. Z jednej strony rezydencja musiała być luksusowa, z drugiej zapewniać Hitlerowi bezpieczeństwo przede wszystkim przed nalotami. Dlatego zdecydowano się wykuć w skale pod zamkiem rozbudowany system korytarzy i schronów.
Korytarze 50 metrów pod ziemią
Skala przebudowy była ogromna. Dawne wnętrza zamkowe zostały niemal doszczętnie zniszczone i dostosowane do ówczesnego niemieckiego gustu. Wewnątrz zamku powstał szyb windy łączący podziemia z jego naziemną częścią, a na dziedzińcu głównym wykuto potężny szyb pod kolejną windę. Zaprojektowano też podziemny schron przeciwlotniczy, pokonujący różnicę około 35 metrów wysokości między tarasami południowymi a głównym poziomem podziemi.
Pod zamkiem wykuto niemal kilometr korytarzy, z czego znaczną część obetonowano, choć całości nigdy nie ukończono. Prace prowadzono w ścisłej tajemnicy – wokół zamku funkcjonowały aż trzy strefy ochronne, a nawet miejscowa ludność niemiecka nie wiedziała, co dzieje się za murami.
Roboty wymagały ogromnych zasobów siły roboczej. Hitlerowcy sięgnęli po więźniów pobliskiego obozu Gross-Rosen – w maju 1944 roku powstał specjalnie w tym celu obóz pracy AL Fürstenstein. Tysiące ludzi pracowało bez przerwy w nieludzkich warunkach, a wielu z nich zginęło, także podczas ewakuacji obozu pod koniec wojny.
Zagadka niedokończonych podziemi
Tym, co do dziś budzi fascynację miłośników tajemnic, są związane z Zamkiem Książ wydarzenia ostatnich tygodni drugiej wojny światowej. Przed wkroczeniem Armii Czerwonej wiele podziemnych konstrukcji zniszczono, a prowadzące do nich tunele wysadzono lub zamaskowano. Pracownicy organizacji Todt pozostawali na terenie zamku niemal do samego końca, a o ich ostatnich działaniach nie zachowały się żadne wiarygodne informacje. Wielu badaczy uważa, że to właśnie oni ukryli część korytarzy, chowając w nich dokumentację kompleksu Riese, archiwa NSDAP, a może nawet zbiory muzealne.

Jan Weiss, pracujący w podziemiach jako więzień filii obozu Gross-Rosen w Książu, odwiedził je ponownie w 1985 roku i stwierdził, że pamięta je inaczej – brakowało mu dostępu do jednej z dużych hal, a część korytarzy była już niedostępna. Według jego relacji jeszcze w lutym 1945 roku żaden z tuneli nie był obetonowany, tymczasem dziś to właśnie podziemia Książa mają procentowo największą powierzchnię wybetonowaną spośród wszystkich obiektów Riese. Te niespójności napędzają liczne legendy o ukrytych skarbach, w tym o mitycznym Złotym Pociągu ze złotem Wrocławia, który miał zostać ukryty w tunelach. Mimo licznych poszukiwań do dziś nie udało się zlokalizować żadnych ukrytych komnat ze skarbami.
Powojenna dewastacja i odbudowa
Koniec wojny nie przyniósł zamkowi spokoju. Raport dla Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków z 1947 roku opisywał stan Książa jako katastrofalny. Zdewastowana została licząca około 60 tysięcy woluminów biblioteka rodu Hochbergów, a cenne meble, porcelana, obrazy i zegary trafiały nierzadko na wałbrzyskie targowiska. W trakcie przebudowy prowadzonej przez Todt większość malowideł i okładzin marmurowych pokryto wapnem.
Przez kolejne lata zamek zmieniał gospodarzy – od wojsk radzieckich, przez instytucje przemysłowe i Związek Walki Młodych, aż po pierwsze poważne prace zabezpieczające prowadzone od lat 1953–1956. Od 1991 roku zamek stanowi własność Gminy Wałbrzych i jest zarządzany przez spółkę Przedsiębiorstwo „Zamek Książ”.
Nauka w mrokach podziemi
Dziś część dawnych korytarzy pełni zupełnie inną funkcję niż planowali naziści – mieści się tam Dolnośląskie Obserwatorium Geofizyczne, element Polskiej Sieci Sejsmologicznej. Aparatura pomiarowa umieszczona jest na głębokości około 49 metrów pod głównym dziedzińcem, we wnętrzu wojennych tuneli.
Działa tu też Laboratorium Geodynamiczne Centrum Badań Kosmicznych PAN, prowadzące od 1974 roku jedne z najdłuższych na świecie nieprzerwanych obserwacji zmian linii pionu Ziemi. Część pomieszczeń naukowych jest niedostępna dla zwiedzających, co dorzuca kolejne paliwo do teorii o rzekomej przykrywce dla ukrytych sekretów.
Jak dziś zwiedzić podziemia?
Po raz pierwszy w historii podziemia Zamku Książ zostały udostępnione turystom. Trasa liczy około pół kilometra i prowadzi tunelami na głębokości 50 metrów pod zamkiem. Można na niej zobaczyć potężną, wybetonowaną halę, surowe korytarze wykute wprost w skale oraz boczne komory dawnego bunkra. Trasa biegnie wzdłuż tarasów, w pobliżu miejsca domniemanych poszukiwań podziemnego dworca, aż do zawału przy zasypanym szybie windowym, którego wyjście miało być na Dziedzińcu Honorowym.
Warto wiedzieć, że w podziemiach przez cały rok panuje stała temperatura od 6 do 12 stopni Celsjusza, a powietrze jest bardzo wilgotne. Nawet w upalny dzień warto zabrać ciepłą bluzę oraz wygodne, płaskie buty – dojście do podziemi wymaga pokonania ok. 50 metrów w dół, głównie po schodach.
Źródło: Zamek Książ
Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasza autorka
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i pisarka zajmującą się tematyką popularnonaukową, głównie kosmosem. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przygodę z mediami rozpoczęła ponad 20 lat temu w redakcji „Życia Warszawy”. Poza pisaniem o polskiej i światowej nauce na łamach „National Geographic” współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i kilkoma magazynami premium. Współautorka trzech bestsellerowych książek: „Człowiek – istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Pracuje w Centrum Badań Kosmicznych PAN i współpracuje z polskim Obserwatorium Cerro Murphy w Chile (OCM), którym zarządza CAMK PAN.

