Reklama

Już w 2024 roku kobiety podróżujące solo odpowiadały za 52,67% przychodów generowanych w tym segmencie rynku turystycznego, a prognozy wskazują, że w 2026 roku aż 84% osób wybierających samotne wyjazdy stanowić będą właśnie kobiety. Rosnąca popularność takiego stylu podróżowania nie zawsze oznacza jednak skupienie wyłącznie na introspekcji czy zwiedzaniu. Coraz częściej mówi się o nowym zjawisku – budowaniu krótkotrwałych relacji w trakcie wyjazdów. Jednym z przykładów jest Orsolya Lorincz, która odwiedzając kolejne egzotyczne destynacje, świadomie szuka „tymczasowych chłopaków”, z którymi dzieli doświadczenia, zanim wyruszy w kolejną podróż.

„Tymczasowi partnerzy” jako strategia podróżowania solo

Orsolya Lorincz wywołała burzliwą dyskusję w sieci po tym, jak opublikowała nagranie przedstawiające swój nietypowy „trik podróżniczy”, które w krótkim czasie osiągnęło blisko cztery miliony wyświetleń. 34-latka z Rumunii rozpoczęła samotne podróże w 2016 roku, kiedy – jak sama wyznała – zrezygnowała z pracy i sprzedała mieszkanie, aby sfinansować wyjazdy do kolejnych krajów. Z czasem zaczęła nawiązywać krótkotrwałe relacje z poznanymi na miejscu mężczyznami, traktując je jako element swoich doświadczeń w drodze.

Jak tłumaczyła w rozmowie z „What’s The Jam”, takie znajomości zazwyczaj trwają około tygodnia. – Zależy jak długo zostaję w danym kraju – powiedziała. Partnerów poznaje głównie za pośrednictwem aplikacji randkowych, a ich rola polega na wspólnym spędzaniu czasu, pokazywaniu lokalnych atrakcji czy towarzyszeniu jej w codziennych aktywnościach. – To tylko tymczasowy chłopak, z którym możemy spędzać czas i wspólnie robić różne rzeczy. Oprowadzają mnie po okolicy, przygotowują śniadanie, kupują jedzenie i napoje, a czasami nawet zatrzymuję się u nich w domu, jeśli dobrze się dogadujemy – wyjaśniła.

Jak dodała, nie traktuje tych relacji jako formy darmowych wycieczek, lecz raczej okazję do poznania miejsca z perspektywy mieszkańca. – Mam ich za darmowych przewodników i towarzyszy do wspólnego spędzania czasu – zaznaczyła. Takie znajomości kończą się wraz z jej wyjazdem z kraju i – jak twierdzi – nie wiążą się z dalszymi zobowiązaniami.

Viralowa strategia podróżnicza dzieli internautów

Zdaniem Lorincz krótkotrwałe relacje zawierane podczas podróży mają także wymiar praktyczny, ponieważ umożliwiają poznanie lokalnej kultury w sposób niedostępny dla osób korzystających wyłącznie z usług biur podróży. – Kiedy znasz miejscowych, mogą ci pokazać sekretne miejsca lub tradycje, o których biura podróży nawet nie wspominają – podkreśliła, dodając, że dzięki temu może doświadczyć kraju „w bardziej wyjątkowy sposób”. Taki model podróżowania pozwala jej przyjeżdżać i wyjeżdżać bez konieczności dostosowywania planów do nikogo. – Korzyścią jest to, że mogę swobodnie przyjeżdżać i wyjeżdżać z kraju, kiedy chcę, i nie muszę koordynować swoich działań z partnerem – powiedziała. Jednocześnie przyznała, że w przyszłości nie wyklucza stabilnej relacji z osobą o podobnym stylu życia: „Idealnie byłoby znaleźć partnera, który również kocha podróżować i chciałby żyć w ten sposób”.

Opublikowane przez nią nagranie wywołało skrajne reakcje wśród internautów. Część użytkowników komentowała z humorem, że „to po prostu networking”, inni zauważali, że „gdy mężczyźni robią to samo, nikt nie ma z tym problemu”. Nie zabrakło jednak też krytycznych głosów – niektórzy określali takie podejście jako kontrowersyjne, a nawet „smutny znak czasów”. Sama podróżniczka przyznała z kolei, że po publikacji materiału otrzymała dziesiątki wiadomości od osób z różnych krajów, deklarujących chęć pokazania jej swojego miasta podczas kolejnych wizyt. – Dostałam co najmniej 50 propozycji od ludzi z całego świata, którzy napisali, że mogę odwiedzić ich kraj i być ich dziewczyną przez tydzień – zdradziła.

Nic dziwnego, że takie podejście budzi mieszane opinie. Kobietom, które nie mają ochoty na podobne eksperymenty – jako również solo podróżniczka – polecałabym zatem alternatywę w postaci... randek w pojedynkę. W przeciwieństwie do spotkań aranżowanych za pośrednictwem aplikacji randkowych, takie wyjścia pozwalają uniknąć elementu zaskoczenia. Ponadto posiłki w restauracji czy kawiarnianym ogródku spożywane w samotności mogą sprzyjać poczuciu sprawczości, autonomii i uważności, ponieważ to ty wybierasz tempo, miejsce i sposób przeżywania chwili bez presji konwersacji czy dostosowywania się do czyichkolwiek preferencji.

Co więcej, badania wskazują, że samotne jedzenie może pomagać w skupieniu się na bieżącej chwili, uważniejszym smakowaniu potraw i refleksji. A to z kolei wzmacnia samoświadomość i poczucie własnej wartości, zwłaszcza gdy jest to wybór dobrowolny i świadomy. A towarzystwo, nawet jeśli ogranicza się do własnych myśli i obserwacji, bywa równie satysfakcjonujące jak najbardziej angażująca rozmowa – często pozwalając odpocząć, uporządkować myśli i wrócić do codzienności z większą jasnością umysłu czy poczuciem wewnętrznej równowagi.

Źródła: Daily Mail, New York Post, Alibaba, Instagram, What’s The Jam

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama