Historia żółtych taksówek. Jak stały się symbolem Nowego Jorku?
Nowojorskie taksówki to jedne z najlepiej rozpoznawalnych pojazdów na świecie. Jak zostały wizytówką metropolii? Oto historia żółtych taksówek.

Spis treści:
Nowy Jork to symbol nowoczesnej metropolii. Drapacze chmur, most Brookliński, klimatyczne miejscówki nad East River czy Statua Wolności – to niejedyne wizytówki miasta, które nigdy nie śpi. Wizerunek NYC scalają bowiem kultowe taksówki, których nie sposób pomylić z żadnymi innymi na świecie.
Żółte pojazdy stały się znakiem rozpoznawczym „Wielkiego Jabłka”, z czasem zdominowały też wielki ekran. Nie może ich zabraknąć w filmach toczących się w nowojorskiej scenerii – od „Śniadania u Tiffany’ego” z Audrey Hepburn do legendarnego „Taksówkarza” z balansującą na granicy obłędu kreacją Roberta De Niro.
Historia nowojorskich taksówek sięga ubiegłego stulecia. Czasy wielkiego kryzysu po krachu na giełdzie z 1929 roku i mnożących się oszustów wymusiły na władzy wprowadzenie licencji oraz autentycznych medalionów. Miało to na celu bezpieczeństwo podróżujących klientów, aby w intuicyjny sposób rozpoznawali oni profesjonalnych taryfiarzy. Regulacje weszły w życie w 1937 roku. Z czasem do wspomnianych wytycznych dołączył charakterystyczny, żółty kolor.
Kolor Nowego Jorku
Kiedy nowojorskie taksówki stały się żółte? Istnieje kilka legend i tropów, kto jako pierwszy zainicjował motoryzacyjną modę na intensywny odcień. W 1907 roku, a więc na długo przed wspomnianym kryzysem trzeciej dekady XX wieku, właściciel Allen’s New York Taxicab Company Henry N. Allen zmienił kolor sprowadzonych z Francji samochodów Darracq z czerwonego i zielonego na – jakżeby inaczej – żółty.
Albert Rockwell z konkurencyjnej Yellow Taxicab Company poszedł za ciosem i w krótkim czasie podobnie wprowadził żółte pojazdy w swojej firmie. Sam twierdził, że zrobił to w hołdzie dla żony, której ulubioną barwą pozostawała właśnie ta słoneczna. Co ciekawe, poza tymi epizodami aż do lat 60. na nowojorskich ulicach dominowały auta w czerwonym kolorze.
Uregulowany prawnymi zapisami nakaz żółtej karoserii dla nowojorskich taksówek obowiązywał zaś od 1967 roku. Zabieg pozwalał szybko odróżnić legalne pojazdy od tych nieautoryzowanych, a także stanowił odpowiedź na interesujące badania psychologicznego wpływu kolorów na konsumentów. Na ich podstawie stwierdzono, że żółty szybko przykuwa uwagę i wywołuje pozytywne skojarzenia.
Praca naukowców z University of Chicago dowiodła natomiast, że żółte odcienie są najlepiej widoczne z dużej odległości, co było pomocne na zatłoczonych ulicach metropolii. Miało to minimalizować ewentualne wypadki drogowe, a jednocześnie pomóc potencjalnym klientom w „złapaniu” kursu.
Czego jeszcze nie wiesz o żółtych taksówkach?
Każda taksówka w Nowym Jorku musi posiadać licencję wydawaną przez założoną 55 lat temu rządową agencję New York City Taxi and Limousine Commission. Wraz ze zmieniającym się obliczem miejskiej komunikacji organ dopasował swoje regulacje względem przewozów opartych na aplikacjach, jak Uber czy Lyft. System licencji opiera się na ikonicznych medalionach, które informują podróżnych o spełnieniu warunków technicznych oraz prawnych przez samochód.
Żółte taksówki w teorii poruszają się po pięciu okręgach Nowego Jorku, ale zdecydowanie najczęściej można je zaobserwować w rejonach Manhattanu oraz lotnisk. Z tego względu dla ułatwienia transportu w dalszych miejscach od 2013 roku na ulicach są obecne „Boro Taxi” w limonkowym odcieniu. Taksówki łączące kolor żółty z zielonym można zauważyć w takich dzielnicach jak Bronx czy Queens.
Gdy myślimy o ulicach Nowego Jorku, zwykle mamy przed oczami najsłynniejszy model żółtych taksówek spopularyzowany w latach 90., a więc Forda Crown Victoria. W ostatnich latach klasyk na czterech kółkach wyparł Nissan NV200.
Żółte taksówki to nie tylko wizytówka Nowego Jorku, ale niemal atrakcja turystyczna. Warto pamiętać, że podczas przewozu pasażer jest odpowiedzialny za uregulowanie dodatkowych opłat (naliczane m.in. za przejazd przez most lub tunel). Bez problemu dokonamy płatności bezgotówkowej – od 2009 roku nowojorscy taksówkarze mają bowiem obowiązek korzystania z terminali płatniczych.
Filmowa klisza
Kino bardzo często korzysta z żółtych pojazdów, aby zasygnalizować widzom miejsce akcji albo oddać atmosferę wielkomiejskiego zgiełku. Ekranowe taksówki nie tylko dopełniają scenerię Nowego Jorku, ale też mogą stanowić metaforyczne miejsce spowiedzi bohaterów czy ich narastającej paranoi. Dobitnym przykładem pozostaje dzieło Martina Scorsese „Taksówkarz” (1976), w którym sportretowany przez Roberta De Niro Travis Bickle w bezsenne noce dorabia jako tytułowy kierowca, podejmując się kursów w najbardziej niebezpiecznych dzielnicach miasta.
Skąpane w mroku ulice otwierają przed nim drastyczną panoramę przemocy, uzależnień i prostytucji nieletnich. Pasażerowie pozostawiają na tylnych siedzeniach ślady krwi czy innych płynów ustrojowych. To wszystko prowadzi do obsesyjnej pogardy Travisa pragnącego wymierzyć sprawiedliwość upadłemu społeczeństwu.
W bardziej pogodnym tytule, czyli komedii romantycznej „Śniadanie u Tiffany’ego” (1961) w reżyserii Blake’a Edwardsa, bohaterka Audrey Hepburn konfrontuje się natomiast z ukochanym, jakżeby inaczej, podczas jazdy nowojorską taksówką. Ekranowa Holly Golightly uświadamia sobie jednocześnie przybraną maskę skrywającą jej wewnętrzne demony.
Żółte taksówki wyznaczyły ponadto obraz Jima Jarmuscha „Noc na Ziemi” (1991), w którym jeden z zaprezentowanych epizodów toczy się podczas – zaskakującego – kursu nowojorską taksówką. NYC podziwia z okien kultowej taksówki również tytułowy bohater „Kevina samego w Nowym Jorku” (1992), który ponownie rozdzielony z rodziną walczy o przetrwanie w metropolii, odkrywając przy tym jej legendarne zakątki.
Źródło: National Geographic Polska
Nasza ekspertka
Paula Apanowicz
Absolwentka Filozofii na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego (specjalizacja kulturowo-estetyczna). Dziennikarka kulturalna, pisarka. Autorka bloga Blondynka Hitchcocka. Z mediami związana od 2018 roku. Ma na koncie dwie książki: samodzielną „Najwięksi skandaliści złotej ery Hollywood” (2024) oraz publikację zbiorową „Twarze i Maski. Ostatni wielcy kochankowie kina” (2021). Jej opowiadanie zdobyło drugą nagrodę w VII Ogólnopolskim Konkursie Literackim im. Bolesława Prusa. Jest wolontariuszką miesięcznika „Vege”. Wśród setek artykułów m.in. na łamach WP.pl, „Świata Wiedzy Historia”, Damosfery, „Polityki” czy Kronik Dziejów podejmuje tematykę historyczną, mody, sztuki i kina. Napisała również pokaźną liczbę tekstów biograficznych przedstawicieli świata kultury. W National Geographic kontynuuje te fascynacje, przyglądając się odległym czasom oraz ikonom.

