Reklama

Prace nad „Dobrym chłopcem” rozpoczęły się kilka lat temu, gdy producent filmu Jerzy Skolimowski przekazał scenariusz w ręce Jana Komasy, jednego z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych polskich reżyserów. Choć historia była początkowo napisana po polsku i osadzona w realiach Warszawy, ostatecznie zdecydowano się na realizację anglojęzycznej wersji i przeniesienie znacznej części akcji do północnej Anglii, a mianowicie do hrabstwa Yorkshire. Zdjęcia do filmu powstawały zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce. To właśnie podczas pracy na planie w Warszawie odtwórca głównej roli Anson Boon miał okazję bliżej poznać kraj, który – jak przyznał – zrobił na nim duże wrażenie.

Anson Boon w filmie Jana Komasy. Zdjęcia realizowano pod Warszawą

Brytyjski aktor Anson Boon należy do młodego pokolenia artystów, którzy coraz częściej pojawiają się w międzynarodowych produkcjach filmowych i telewizyjnych. W ostatnich latach jego nazwisko zaczęło pojawiać się przy coraz głośniejszych projektach, co sprawiło, że zwrócił na siebie uwagę zarówno widzów, jak i krytyków. Na ekranie można było zobaczyć go m.in. w serialu „Strefa gangsterów”, gdzie wystąpił u boku takich gwiazd jak Helen Mirren, Tom Hardy czy Pierce Brosnan, a także w filmie „Bez pożegnania”, w którym zagrał razem z Kate Winslet i Samem Neillem. Teraz aktor pojawił się w nowej produkcji Jana Komasy „Dobry chłopiec”, która w części powstawała w Polsce.

Zdjęcia do filmu realizowano m.in. w Sękocinie pod Warszawą, gdzie zbudowano część scenografii potrzebnej do produkcji. Podczas pracy nad projektem Boon spędził w stolicy kilka tygodni i – jak sam przyznał – starał się w tym czasie poznać zarówno miasto, jak i podstawy języka polskiego. Aktor zdradził, że nauczył się kilku prostych zwrotów, takich jak „dzień dobry” czy „poproszę wody”, które pozwalały mu swobodniej funkcjonować poza planem filmowym.

– Myślę, że sporo podłapałem, ponieważ zdjęcia w Warszawie trwały blisko sześć tygodni. A ja bardzo lubię języki i naprawdę zakochałem się w Warszawie – powiedział podczas wywiadu w „Dzień Dobry TVN”. Co więcej, dodał, że Polska nie była dla niego zupełnie nowym miejscem. – Zanim zostałem obsadzony w „Dobrym chłopcu”, byłem na wakacjach w Krakowie i bardzo mi się podobało, dlatego perspektywa przyjazdu do Warszawy bardzo mnie ekscytowała – wspominał aktor, dodając, że możliwość pracy przy międzynarodowej produkcji realizowanej częściowo w Polsce była dla niego ciekawym doświadczeniem.

Brytyjski aktor zachwycony Warszawą. Stwierdził, że to „ukryty klejnot”

Podczas kilkutygodniowego pobytu w Warszawie Anson Boon miał okazję poznać miasto nie tylko od strony zawodowej, lecz także prywatnej. Aktor mieszkał na warszawskiej Woli, skąd w wolnych chwilach odkrywał kolejne miejsca na kulinarnej mapie stolicy. Szczególnie przypadły mu do gustu popularne przestrzenie gastronomiczne, które w ostatnich latach stały się jednym z symboli miejskiego życia w Warszawie. – Muszę przyznać, że macie niesamowite hale z restauracjami w Warszawie. Chodziłem do Hali Norblina i do Browarów Warszawskich. Uwielbiam te miejsca! W czasie wolnym odwiedzałem też moją ulubioną kawiarnię Bibi’s Café albo spacerowałem nad rzeką. To było naprawdę świetne doświadczenie – opowiadał.

26-latek podczas rozmowy wspominał również atmosferę pracy na planie oraz kuchnię serwowaną ekipie filmowej. – Na planie było mnóstwo znakomitych zup. Barszcz czerwony zdecydowanie stał się moim faworytem. Podobało mi się też to, że osoby gotujące mówiły z ogromną pasją: „Ta zupa dobrze ci zrobi, to wyjątkowa zupa”. A samo studio, w którym kręciliśmy zdjęcia, było niesamowite – podkreślał.

Anson Boon przyznał również, że stolica Polski zrobiła na nim wyjątkowe wrażenie. – Nie lubię zbyt wiele opowiadać znajomym o Warszawie, bo mam wrażenie, że to taki ukryty klejnot. Nie czuć tam pośpiechu, miasto nie jest przytłaczająco tłoczne, jest bardzo czysto i bezpiecznie. Pracowało mi się tam naprawdę wspaniale – podsumował, dodając, że pobyt w Polsce będzie niezwykle miło wspominał.

Źródło: Dzień Dobry TVN

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama