Chcesz zacząć nowe życie w Australii? Możesz zostać właścicielem całego miasta. Cena jest zaskakująco niska
Jeśli marzycie o wyprowadzce za granicę, rozpoczęciu nowego życia z dala od tłumów i zamieszkaniu w miejscu, gdzie czas płynie znacznie wolniej, ta oferta może wydawać się wyjątkowo kusząca. Na sprzedaż wystawiono niewielką australijską osadę, której przyszły właściciel będzie musiał wcielić się jednocześnie w kilka ról – od lokalnego gospodarza, po osobę odpowiedzialną za funkcjonowanie najważniejszych usług dla mieszkańców i przyjezdnych. Co ciekawe, cena całej miejscowości jest niższa niż wartość wielu mieszkań w dużych europejskich miastach.

Cooladdi, położone w australijskim stanie Queensland, od lat uchodzi za jedno z najmniejszych miasteczek w kraju. Mieszka tu zaledwie garstka osób, działa niewielki zajazd, sklep oraz punkt obsługujący lokalną społeczność i podróżnych przemierzających odludne tereny australijskiego interioru. Teraz miejscowość szuka nowych właścicieli gotowych podjąć się nietypowego wyzwania i prowadzić życie zupełnie inne od tego, które znamy z dużych miast. W pakiecie znajduje się nie tylko nieruchomość, lecz także wyjątkowy styl życia, w którym codzienne obowiązki mogą obejmować zarówno obsługę gości, jak i dbanie o funkcjonowanie całej osady.
Cooladdi było kiedyś ważnym punktem na mapie Australii. Dziś zostało niemal całkowicie opuszczone
Historia Cooladdi pokazuje, jak bardzo potrafią zmienić się losy niewielkich osad na australijskim interiorze. Miejscowość, położona około 800 kilometrów na zachód od Brisbane, jeszcze kilkadziesiąt lat temu odgrywała znacznie ważniejszą rolę niż obecnie. Przez lata funkcjonowała jako lokalny węzeł kolejowy obsługujący okoliczne gospodarstwa i rozwijający się przemysł owczarski, który stanowił podstawę gospodarki regionu. Sytuacja zaczęła się jednak zmieniać w drugiej połowie XX wieku. Gdy w 1967 roku przez Cooladdi przestały kursować pociągi, a znaczenie hodowli owiec zaczęło stopniowo maleć, mieszkańcy zaczęli opuszczać miejscowość w poszukiwaniu pracy i nowych możliwości.
W kolejnych dekadach populacja systematycznie się kurczyła, a wiele rodzin przeniosło się do pobliskiego Charleville i innych większych ośrodków. Mimo to Cooladdi nie zniknęło z mapy. Dawni mieszkańcy i ich potomkowie nadal wracają tu z sentymentem, odwiedzając miejsca związane z dzieciństwem i historią swoich rodzin. Osada pozostaje również rozpoznawalnym punktem na trasie podróżnych przemierzających odległe tereny Queenslandu. Jak podkreślała w rozmowie z „The Guardian” Carol Yarrow, jedna z obecnych mieszkanek miejscowości, wielu ludzi przyjeżdża tu właśnie po to, by zobaczyć miejsca, w których dorastali, a lokalna społeczność nadal zachowuje wyjątkowo przyjazny i otwarty charakter.
Na sprzedaż trafiło całe miasteczko. Cena jest niższa niż wielu domów w Europie
Potencjalny nabywca nie kupuje wyłącznie budynków, lecz przejmuje praktycznie całe funkcjonowanie osady. Na sprzedaż wystawiono bowiem kompleks Foxtrap Roadhouse, który obejmuje m.in. motel z czterema pokojami, restaurację, pub, sklep oraz zaplecze niezbędne do obsługi podróżnych. Cena wynosi 400 tys. dolarów australijskich, czyli równowartość około 243 tys. euro. To kwota, za którą w wielu krajach Europy trudno dziś kupić większy dom.
W przypadku Cooladdi nowy właściciel będzie jednak musiał zaakceptować bardzo nietypowy zakres obowiązków. Oprócz prowadzenia działalności gastronomicznej i noclegowej będzie odpowiadał także za funkcjonowanie lokalnej poczty oraz codzienną obsługę mieszkańców i przejezdnych. Carol Yarrow przyznała w rozmowie z mediami, że znaczną część dnia zajmują im obecnie właśnie prowadzenie pubu, przygotowywanie posiłków i rozwożenie korespondencji.
Mimo odległego położenia, biznes wciąż przyciąga klientów. Zatrzymują się tu zarówno mieszkańcy okolicznych terenów oddalonych nawet o 70 kilometrów, jak i turyści podróżujący przez australijskie bezdroża. Becky Jeisman z Charleville Real Estate przekonuje, że Cooladdi może zainteresować osoby szukające zupełnie nowego stylu życia. Jak podkreśla, „Foxtrap to miasteczko i jeśli kupi je grupa czterech osób, liczba ludności się podwoi”. Agentka dodaje, że oferta może być ciekawą opcją zarówno dla rodzin, jak i osób, które chciałyby zamienić życie w mieście na australijski interior.

Źródła: Euronews
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


