Reklama

Kiedy w 2005 roku ukazała się powieść „Zmierzch” autorstwa Stephenie Meyer, rozpoczęło się globalne zjawisko popkulturowe. Historia miłości nastolatki i wampira szybko podbiła listy bestsellerów, a kolejne części serii tylko umacniały jej pozycję. Prawdziwy rozgłos przyniosła jednak ekranizacja – pierwszy film trafił do kin w 2008 roku, a cała saga zarobiła na świecie ponad 3 miliardy dolarów. W głównych rolach wystąpili Robert Pattinson i Kristen Stewart, stając się jednymi z najbardziej rozpoznawalnych twarzy tamtego okresu. Choć od premiery minęło już kilkanaście lat, popularność „Zmierzchu” nie wygasła. Wręcz przeciwnie – fani nadal chętnie wracają do historii i odwiedzają miejsca związane z filmem, a jednym z najbardziej pożądanych jest dom Belli Swan.

Jak dom Belli Swan trafił na rynek i stał się biznesem fanów „Zmierzchu”?

Historia tej nieruchomości zaczęła się od pasji, a dopiero później przerodziła się w dochodowy projekt. Amber i Dean Neufeldowie, prywatni nabywcy i jednocześnie fani sagi „Zmierzch”, kupili w 2018 roku dom w St. Helens w stanie Oregon w USA – ten sam, który w filmach pełnił rolę domu Belli Swan. Nieruchomość została sprzedana za 360 tys. dolarów, czyli powyżej ceny wywoławczej, co pozwoliło im wyprzedzić innych zainteresowanych kupujących i zabezpieczyć miejsce o wyjątkowej wartości dla fanów serii. Jak przyznała Amber w rozmowie z magazynem „Fortune”, decyzja miała przede wszystkim charakter emocjonalny. – Kiedy budynek pojawił się na rynku, pomyślałam: „O rany, znam ten dom” – wspominała.

Początkowo para nie planowała prowadzenia działalności turystycznej – kluczowe było dla nich zachowanie miejsca, które na trwałe zapisało się w historii popkultury i jego autentycznego charakteru. Dopiero z czasem pojawił się pomysł, aby udostępnić dom innym fanom i pozwolić im doświadczyć tej przestrzeni w bezpośredni sposób. W 2019 roku rozpoczęto wynajem, jednak zainteresowanie początkowo było umiarkowane, a projekt nie zapowiadał spektakularnego sukcesu. Sytuacja zmieniła się diametralnie rok później, gdy w mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się nagrania z pobytu w domu. Viralowy film na TikToku, w którym odtworzono jedną ze scen z filmu, sprawił, że oferta zyskała globalny rozgłos, a liczba rezerwacji zaczęła gwałtownie rosnąć.

Można wynająć dom Belli ze „Zmierzchu”
Kuchnia w domu ze „Zmierzchu”, w której znajduje się stół jadalny używany w filmach, fot. Airbnb

Rezerwacje znikają w kilka minut. Fani płacą, by poczuć klimat filmu

Wraz ze wzrostem zainteresowania obiekt szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc związanych z „Zmierzchem”, przyciągając gości z całego świata. Neufeldowie zdecydowali się na możliwie wierne odtworzenie filmowego klimatu wnętrz, inwestując w elementy scenografii oraz oryginalne i stylizowane rekwizyty. Wśród nich znalazł się m.in. stół jadalny wykorzystany w filmie, określany w ofercie jako „stół Charliego”, a także liczne detale wystroju istotne dla fanów serii.

Pomieszczenia urządzono tak, aby nawiązywały do postaci znanych z ekranizacji – w tym sypialni Belli czy pokoju inspirowanego Jacobem Blackiem – co wzmacnia wrażenie przebywania w filmowej przestrzeni. Prace nad aranżacją były czasochłonne i wymagały dużego zaangażowania. Dean łączył je z pracą zawodową, poświęcając każdą wolną chwilę na remonty i wykończenie wnętrz, podczas gdy Amber zajmowała się wyszukiwaniem elementów wyposażenia.

Dziś miejsce funkcjonuje jako obiekt wynajmu krótkoterminowego, a roczne przychody sięgają około 140 tys. dolarów. Mimo ogromnego popytu właściciele nie zdecydowali się znacząco podnieść cen, podkreślając, że zależy im nie tylko na zysku, lecz także na dostępności dla fanów. Rezerwacje otwierane cyklicznie wyprzedają się w ciągu kilku minut, a wielu gości traktuje pobyt jako spełnienie wieloletniego marzenia. Co więcej, jak przyznają sami właściciele, popularność sagi nie tylko nie osłabła, ale dzięki platformom streamingowym i mediom społecznościowym przyciąga dziś również młodsze pokolenie odbiorców.

Źródła: Twilight Swan House, New York Post, International Business Times, Condé Nast Traveler, Fortune

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama