Reklama

Spis treści:

  1. Noc u króla nafty – tajemnice Pałacu Długoszów
  2. Obiad w Podzamczu i „Słoneczka Łukasiewicza”
  3. W dawnej kopalni „Magdalena”
  4. Festiwal Światła w sercu Gorlic

Pobudka wczesnym świtem, szybkie pakowanie i pierwsza w życiu podróż Pendolino z Warszawy do Krakowa – tak zaczyna się moja wyprawa w nieznane. Droga mija błyskawicznie, a na krakowskim dworcu, uzbrojony w kubek gorącej czekolady, melduję się na stanowisku odjazdowym do Gorlic. To właśnie tam spotykam Ewę z bloga „Smaki podróżowania” oraz pozostałą grupę dziennikarzy i fotografów. Po porannym zmęczeniu nie ma już śladu, a magia tej podróży dopiero się rozpoczyna.

Noc u króla nafty – tajemnice Pałacu Długoszów

W godzinach popołudniowych podjeżdżamy pod dużą bramę. Kryje się za nią zabytkowy dwór, którego korzenie sięgają XIV wieku. Dawniej stała tu rezydencja należąca do rodziny Dembowskich. Jednak pod koniec XIX w. majątek przejął Władysław Długosz – prężny przemysłowiec naftowy i działacz polityczny. Na czarnym złocie dorobił się fortuny. To z jego inicjatywy powstał obecny budynek – łączący elementy baroku oraz wiedeńskiej secesji.

Pałac otacza rozległy park z sędziwymi drzewami, które liczą sobie kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset lat, a całość uzupełniają dyskretne rzeźby i fontanny. Dziś ten historyczny zakątek, znany jako „U Schabińskiej”, służy jako miejsce wypoczynku.

Gdy dowiaduję się, że mam nocować w tym miejscu, jestem w lekkim szoku. Dostaję trzypokojowy apartament z podwójnym, antycznym łóżkiem, barokową szafą, imponującym kredensem i balkonem. Nawet obrazy na ścianach idealnie wpisują się w ten klimat – jeden przedstawia trzy gepardy, drugi wiejski dom z młynem na łonie przyrody. Przekraczam próg i czuję się dokładnie tak, jakbym zamieszkał u króla z dawnych czasów.

Wystrój pałacu sprawia wrażenie, jakby czas zatrzymał się tu w miejscu. Wszystko różni się od tego, co widuję na co dzień. Wchodzę do holu. Na ścianach wiszą wielkie obrazy, w tym portret króla Polski Stefana Batorego. Pod nim wije się ku górze dębowa balustrada z misternie wyrzeźbionym motywem liści i kwiatów. Spoglądam wyżej – uwagę przyciągają potężne poroża jeleni, kontrastujące z bielą ścian, oraz imponujący marmurowy kominek połączony z tajemniczym lustrem o roślinnych zdobieniach.

Słoneczka Łukasiewicza
Słoneczka Łukasiewicza przed daniem głównym – słynne ciasteczka z Podzamcza przełożone kremowym nadzieniem: pistacją, kajmakiem i powidłami. Fot. Aleksander Kusznir

Obiad w Podzamczu i „Słoneczka Łukasiewicza”

O 14:00 lądujemy w restauracji i cukierni „Podzamcze” w Gorlicach – miejscu powstałym dokładnie w roku moich urodzin. To tutaj organizowane są przyjęcia, ale można też wpaść na pyszny zestaw obiadowy.

Zanim na stole pojawiło się danie główne, zaserwowano nam wyjątkowe ciasteczka – tzw. „Słoneczka Łukasiewicza”. Ich nazwa nawiązuje do wynalazcy pierwszej na świecie ulicznej lampy naftowej. Żeby go upamiętnić, w Podzamczu zrodził się pomysł stworzenia małych, maślanych ciasteczek – słodkiego symbolu lokalnej dumy. Przyznaję, że zjadłem je jeszcze przed obiadem.

Chwilę później na pierwsze danie podano nam pyszny krem z kurek z chrupiącymi grzankami. Na stole pojawiło się też bogactwo lokalnych smaków: gołąbki z kaszą gryczaną i warzywami, kotlety jajeczne z grzybami, razowe pierogi gorlickie z kaszą i boczkiem, a także tradycyjne kotlety schabowe z kością po gorlicku.

Na deser przesympatyczna obsługa przyniosła nam autorski „sernik Tereski” oraz maślane rogaliki. Wszystko przygotowano na naprawdę najwyższym poziomie!

W dawnej kopalni „Magdalena” i śladami wojennych historii

Trafiamy do Skansenu Przemysłu Naftowego – dawnej kopalni „Magdalena” w Gorlicach. Tu poznaję pana Kazimierza Dudka – obecnego właściciela tego obiektu, który z wielką pasją pełni również rolę kustosza i przewodnika. Jeszcze do 2013 r. pracował jako górnik zajmujący się wydobyciem ropy, a od kilku lat zbiera unikatowe eksponaty i tworzy niezwykłą kolekcję poświęconą historii przemysłu naftowego. – To nie człowiek był odkrywcą tego miejsca i czarnego złota, tylko przyroda – zaznacza nasz przewodnik.

Pan Kazimierz oprowadza nas po terenie skansenu. Oglądamy drewnianą wieżę wiertniczą, studnię z wypływem oleju skalnego, pompę tłokową oraz charakterystyczny kiwon. Zaglądamy też do izby pamięci. Mogę tu z bliska przyjrzeć się kolekcji słoików z różnymi gatunkami ropy z całego regionu.

Na koniec tej opowieści właściciel skansenu robi nam niespodziankę – sięga po akordeon i śpiewa dla nas piękną piosenkę. To było wzruszające zwieńczenie tej wizyty.

Festiwal Światła w Gorlicach
Zatrzymany w kadrze widok na scenę – połączenie laserów, ognia i dynamicznej muzyki podczas Festiwalu Świateł. Fot. Aleksander Kusznir

Festiwal Światła w sercu Gorlic

O 19:00 zasiadamy do kolacji z włodarzami tego wyjątkowego Miasta Światła – w tym z burmistrzem Rafałem Kuklą, Marcinem Gugulskim, kierownikiem Wydziału Informacji i Promocji oraz Januszem Ziębą, dyrektorem Gorlickiego Centrum Kultury. Godzinę później ruszamy na spacer po Parku Miejskim. Na wydarzenie przyszły całe tłumy w każdym wieku. Przesiąknięci tą niezwykłą atmosferą, kierujemy się w stronę stadionu OSiR.

O 21:00 rozpoczyna się kulminacyjny pokaz Festiwalu Światła – wydarzenia organizowanego od 2018 r. Delikatne iluminacje na scenie szybko ustępują miejsca laserom, efektom pirotechnicznym i buchającym ogniom. Towarzyszą im dynamiczne remixy i fireshow w wykonaniu Teatru Eksperymentalnego ERGO, grupy Phoenix Poi oraz solowe popisy MAD MIKE GUITAR. Choć dla mnie muzyka bywa momentami nieco za głośna, sam spektakl światła robi ogromne wrażenie.

Nazwa wydarzenia nawiązuje bezpośrednio do gorlickiego dziedzictwa. To tutaj w 1854 r. zapłonęła pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa – dzieło Ignacego Łukasiewicza.

Kiedy emocje powoli opadają, dociera do mnie, jak wspaniałą drogę pokonałem jednego dnia – od porannego Pendolino w Warszawie po rozświetlone, pełne historii serce Gorlic. To miasto nie jest tylko zakurzonym wspomnieniem z podręczników, ale żywym dziedzictwem tworzonym przez pasjonatów.

Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Aleksander Kusznir

Od lat łączy pasję do ptaków z fotografią i edukacją przyrodniczą. Wspołpracuje z „National Geographic Polska”, gdzie opowiada o świecie natury – zarówno tej, którą spotyka na codzień, jak i bardziej egzotycznej. Najchętniej o dzikiej przyrodzie, jej ochronie i niezwykłych zachowaniach zwierząt. Pracuje też w laboratorium weterynaryjnym, gdzie na co dzień ma możliwość badania różnych gatunków zwierząt. Inspirację czerpie z podróży i nowych doświadczeń, a twórczą energię najłatwiej odnajduje przy filiżance dobrej kawy – najlepiej pośród śpiewu ptaków.
Aleksander Kusznir National

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...