Albańczycy zaczęli od bronienia swojej przyrody. Mija 100 dni Rewolucji Flamingów, która wstrząsnęła całym krajem
Zaczęło się od wywleczonego z plaży demonstranta i maszyn ruszających na ostoję flamingów. Sto dni później Tirana nadal codziennie wychodzi na ulice, a spór o luksusowy kurort powiązany z rodziną Trumpa przerodził się w najgłośniejszy ruch obywatelski współczesnej Albanii.

W poniedziałek 7 września 2026 roku mija setny dzień nieprzerwanych protestów w Tiranie. To, co zaczęło się jako obrona lokalnej przyrody, przerodziło się w jeden z najważniejszych ruchów obywatelskich we współczesnej historii Albanii, nazwany przez samych demonstrantów „Rewolucją Flamingów”.
Rewolucja Flamingów: jak przyroda obudziła cały kraj
W maju 2026 roku, w nadmorskiej wiosce Zvërnec na południu kraju, prywatni ochroniarze wywlekli pokojowego demonstranta, podczas gdy policjanci biernie przyglądali się sytuacji. W tym samym czasie maszyny budowlane ruszyły z pracami nad luksusowym kurortem w chronionej strefie przyrodniczej. Projekt, powiązany w doniesieniach medialnych z Jaredem Kushnerem, zięciem Donalda Trumpa, i wspierany przez rząd, miał zmienić cenny przyrodniczo odcinek wybrzeża w kurort dla najzamożniejszych.
Według protestujących inwestycja zagrażała m.in. ostoi flamingów. Pod koniec maja demonstracje przeniosły się do stolicy, a tłumy protestujących Albańczyków zaczęły codziennie maszerować z placu Skanderbega pod siedzibę premiera.
Iskra która zapaliła lont: laguna Narta i zagrożone gatunki
Sercem sporu jest chroniony obszar Vjosa–Narta, z laguną Narta i wyspą Sazan. To rezerwat i jeden z najważniejszych przystanków na adriatyckim szlaku migracji ptaków, gdzie zatrzymują się migrujące flamingi.
Ekolodzy podkreślają, że laguna to jeden z najbogatszych przyrodniczo zakątków wybrzeża. Według organizacji przyrodniczych obszar jest domem dla ponad dwustu gatunków, w tym flamingów, pelikanów, żółwi morskich oraz zagrożonej foki mniszki śródziemnomorskiej. Naruszenie tak wrażliwego ekosystemu może być nieodwracalne.
Protestujących oburzył też sam sposób prowadzenia prac. Jak wynika z relacji, wyburzanie, grodzenie terenu i budowa dróg ruszyły bez opublikowanego planu inwestycji, bez pełnej oceny oddziaływania na środowisko i bez konsultacji społecznych. Punktem zapalnym były także zmiany prawa. Aktywiści i organizacje ekologiczne wskazują, że nowelizacja ustawy o obszarach chronionych z 2024 roku osłabiła ochronę przyrody i otworzyła drogę do inwestowania w strefach, które wcześniej były chronione znacznie bardziej restrykcyjnie.
Od ochrony przyrody do żądań dymisji premiera
Przez kolejne tygodnie, także w czasie dotkliwej fali upałów, tysiące Albańczyków wychodziły na ulice każdego dnia. Postulaty ruchu wykroczyły daleko poza ochronę przyrody. Demonstranci domagają się rozliczeń, walki z korupcją oraz powiązaniami biznesu i polityki, reform, a coraz częściej także dymisji premiera Ediego Ramy.
Protest, choć pozbawiony jednego lidera, stał się soczewką skupiającą lata narastającej frustracji. Znaczną część ciężaru protestów wzięli na siebie także Albańczycy mieszkający za granicą, którzy stanowią około jednej trzeciej narodu. Gniew ulicy podsyciły również głośne afery korupcyjne z ostatnich lat. Najbardziej symboliczna z nich to tak zwana afera spalarni odpadów, jedna z najgłośniejszych spraw korupcyjnych rządów Ramy, dotycząca koncesji na spalarnie w Tiranie, Fierze i Elbasanie, z zarzutami bezprawnego przyznawania kontraktów, wypłat i fikcyjnych faktur.
Demonstranci i opozycja domagają się głębszych śledztw Specjalnej Struktury do spraw Korupcji i Przestępczości Zorganizowanej, czyli SPAK, oskarżając zarazem władze o próby ograniczania jej działań. Napięcie wzmogły postępowania korupcyjne dotyczące wysokich urzędników, w tym wicepremier Belindy Balluku, której prokuratura i politycy opozycji zarzucali ingerencję w przetargi publiczne. Polityczka odrzuca te zarzuty.
Liderzy i komentatorzy ruchu opisują protest szerzej: jako sprzeciw wobec systemu wspieranego przez oligarchów, przestępczość zorganizowaną i skorumpowane instytucje, a nie wobec kilku afer. Albańczycy są sfrustrowani ubóstwem, słabymi usługami publicznymi i poczuciem, że korupcja mimo lat rządów i reform wymiaru sprawiedliwości, wcale nie zmalała.
Sam projekt w Zvërnec jest obciążony poważnymi wątpliwościami. Tytuły własności do gruntu są sporne, a domniemany właściciel został objęty śledztwem specjalnej prokuratury do spraw korupcji i przestępczości zorganizowanej w związku z zarzutami prania pieniędzy i międzynarodowego handlu kokainą. Biznesmen, który sprzedał ziemię pod inwestycję, jest podejrzewany o sfałszowanie aktów własności.
Meta blokuje konta, a napięcie rośnie
Ruch spotkał się z twardą reakcją władz Albanii, i nie tylko. Według portalu Politico koncern Meta zablokował lub dezaktywował konta na Instagramie należące do albańskich polityków, dziennikarzy i aktywistów sprzeciwiających się inwestycji, w tym konto opozycyjnego posła Agrona Shehaja. Firma zapowiedziała weryfikację tych działań i przywróciła część kont usuniętych, jak sama stwierdziła, przez pomyłkę.
Napięcie na ulicach nie słabnie. Podczas jednej z ostatnich demonstracji pod urzędem premiera doszło do starć między policją a protestującymi, którzy otoczyli budynek rządowy. Funkcjonariusze wzywali zgromadzonych do opuszczenia okolicy siedziby premiera, jednak demonstranci odmówili. Według wstępnych doniesień policja zatrzymała co najmniej jedną osobę, a Edi Rama i inni urzędnicy pozostali w środku.
Mimo prób władz, by zdławić lub ośmieszyć protest, ruch trwa już sto dni, a flamingi pozostają jego symbolem. Albańczycy walczą o swoje dziedzictwo przyrodnicze, instytucje publiczne i przyszłość.
Źródła: Balkan Insight, Politico, Albanian Daily News
Szukasz inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

