Hotelowa „wojna o leżaki” trafiła do sądu. Turysta dostał odszkodowanie
Wakacyjna „wojna o leżaki” od lat budzi emocje w popularnych kurortach. Zajmowanie miejsc przy basenie jeszcze przed śniadaniem dla wielu turystów stało się symbolem all inclusive, ale teraz problem ten trafił nawet do sądu. Niemiecki turysta wygrał odszkodowanie po tym, jak podczas urlopu w Grecji regularnie nie mógł znaleźć wolnych leżaków dla siebie i swojej rodziny.

Sprawa niemieckiego turysty odbiła się szerokim echem w europejskich mediach i ponownie wywołała dyskusję o standardach w hotelach wypoczynkowych. Mężczyzna twierdził, że mimo wykupienia wakacji w greckim kurorcie praktycznie każdego dnia miał problem ze znalezieniem miejsca przy basenie, ponieważ większość leżaków była zajmowana ręcznikami już od wczesnych godzin porannych. Uznał więc, że warunki pobytu znacząco odbiegały od tego, co prezentowano w ofercie wyjazdu. Sąd przyznał mu rację i zasądził rekompensatę, a wyrok może okazać się ważnym sygnałem zarówno dla organizatorów wycieczek, jak i samych hoteli.
Niemiecki turysta wygrał z biurem podróży po „wojnie o leżaki”
Sprawa dotyczy wakacji, które niemiecka rodzina spędzała w 2024 roku na greckiej wyspie Kos. Za wyjazd dla czterech osób turyści zapłacili ponad 7 tys. euro, oczekując komfortowego wypoczynku w hotelu z basenem i strefą relaksu.
Problem pojawił się jednak już pierwszego dnia pobytu. Jak relacjonował później mężczyzna przed sądem, większość leżaków przy basenie była zajmowana ręcznikami od wczesnych godzin porannych, mimo że hotel formalnie zabraniał ich rezerwowania. Ojciec rodziny miał codziennie wstawać około godziny 6:00 rano, aby spróbować znaleźć miejsca dla swojej żony i dzieci. Mimo to przez około 20 minut bezskutecznie szukał wolnych leżaków, ponieważ większość była już „zarezerwowana” przez innych gości.
Turysta argumentował, że sytuacja znacząco wpłynęła na komfort całego urlopu. Według jego relacji dzieci niejednokrotnie musiały odpoczywać na ziemi lub przy basenie bez dostępu do leżaków, co – jego zdaniem – było niezgodne ze standardem wakacji prezentowanym w ofercie biura podróży. Mężczyzna złożył reklamację do organizatora wyjazdu, który początkowo wypłacił rodzinie 350 euro rekompensaty. Klient uznał jednak, że kwota jest niewystarczająca i skierował sprawę do sądu rejonowego w Hanowerze.
Sędziowie częściowo przyznali mu rację. W uzasadnieniu podkreślono, że choć biuro podróży nie zarządza bezpośrednio hotelem i nie może zagwarantować każdemu gościowi leżaka o dowolnej porze dnia, to organizator powinien zapewnić odpowiednią organizację pobytu oraz „rozsądny” stosunek liczby leżaków do liczby gości korzystających z obiektu. Istotne znaczenie miało również to, że hotel nie egzekwował własnych zasad dotyczących zakazu rezerwowania miejsc ręcznikami.
Ostatecznie sąd uznał wakacje za „wadliwe” i przyznał rodzinie wyższą rekompensatę w wysokości 986,70 euro. Wyrok szybko wywołał dyskusję w mediach i branży turystycznej, ponieważ może stać się ważnym precedensem dla podobnych sporów dotyczących jakości usług w popularnych kurortach.
„Wojny o leżaki” coraz większym problemem w kurortach
Problem rezerwowania leżaków ręcznikami od lat wywołuje frustrację turystów w popularnych wakacyjnych kurortach i regularnie staje się tematem viralowych nagrań w mediach społecznościowych. Wczasowicze często ustawiają się jeszcze przed świtem przy wejściach do stref basenowych albo zostawiają ręczniki na leżakach na wiele godzin, mimo że faktycznie z nich nie korzystają.
Latem 2025 roku szczególnie głośno było o hotelach na Teneryfie, gdzie publikowane w internecie filmy pokazywały turystów śpiących na leżakach, aby zagwarantować sobie miejsce przy basenie na kolejny dzień. Inne nagrania przedstawiały z kolei poranne „wyścigi”, podczas których goście hotelowi dosłownie biegli w stronę basenu zaraz po otwarciu strefy wypoczynkowej, by jak najszybciej rozłożyć ręczniki na najlepszych miejscach.
Coraz więcej hoteli i lokalnych władz próbuje walczyć z tym zjawiskiem. W niektórych regionach Hiszpanii wprowadzono przepisy umożliwiające nakładanie kar finansowych na osoby zajmujące leżaki i pozostawiające je przez długi czas bez nadzoru. Grzywny mogą sięgać nawet 250 euro. Część obiektów usuwa ręczniki pozostawione bez opieki lub ogranicza możliwość rezerwowania miejsc przed określoną godziną. Zdarza się również, że pracownicy hoteli monitorują strefy basenowe i zwalniają leżaki, jeśli przez dłuższy czas nikt z nich nie korzysta.
Zmieniają się także strategie biur podróży i samych hoteli. Niektóre firmy zaczęły oferować możliwość wcześniejszej rezerwacji leżaka za dodatkową opłatą, traktując dostęp do miejsca przy basenie jako osobną usługę premium. Ponadto branża turystyczna coraz częściej przyznaje, że „wojny o leżaki” przestają być jedynie internetowym żartem, a stają się realnym problemem wpływającym na ocenę jakości wakacji. Wyrok niemieckiego sądu może dodatkowo zwiększyć presję na hotele i organizatorów wyjazdów, aby skuteczniej kontrolowali sytuację wokół basenów i egzekwowali własne regulaminy.
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


