Idzie przez Europę bez butów. Pobił rekord świata należący do Polaka
W epoce tanich lotów, szybkich aut i podróży planowanych pod kątem wygody coraz rzadziej myślimy o przemieszczaniu się jako doświadczeniu samym w sobie. Tymczasem pochodzący z Irlandii mężczyzna postanowił zobaczyć Europę w najbardziej pierwotny sposób – pieszo, powoli i… bez butów. Jego wyprawa właśnie przechodzi do historii.

33-letni Eamonn Keaveney wyruszył w marcu 2025 roku ze Stambułu, rozpoczynając ekstremalnie wymagającą wędrówkę liczącą niemal 6000 kilometrów. Od pierwszego kroku zdecydował się iść boso, bez ochrony stóp, niezależnie od nawierzchni, pogody czy terenu. Celem nie była jedynie podróż przez kontynent, lecz także pobicie rekordu Guinnessa w najdłuższym dystansie pokonanym pieszo bez obuwia. Po miesiącach marszu Keaveney znajduje się już na końcowym etapie swojej drogi, przyciągając uwagę mediów i obserwatorów z całego świata.
Najdłuższa piesza wędrówka bez butów przez Europę
Urodzony w irlandzkim Claremorris Eamonn Keaveney znajduje się dziś na ostatnim etapie jednej z najbardziej niezwykłych pieszych wypraw ostatnich lat. Jego podróż rozpoczęła się w marcu 2025 roku w Stambule i od samego początku miała charakter ekstremalny – Keaveney postanowił bowiem pokonać całą trasę bez obuwia, niezależnie od nawierzchni, pogody czy ukształtowania terenu. W kolejnych miesiącach przeszedł przez Bałkany, Węgry i Austrię, poruszając się m.in. wzdłuż długodystansowych szlaków pieszych oraz tras biegnących doliną Dunaju. Łącznie pokonał już blisko 5900 kilometrów, spędzając w drodze ponad 300 dni.
We wrześniu 2025 roku, na granicy węgiersko-austriackiej, Irlandczyk oficjalnie pobił rekord Guinnessa w kategorii najdłuższego dystansu przebytego pieszo boso. Dotychczasowy rekord należał do Polaka, długodystansowego biegacza Pawła Durakiewicza, i wynosił 3409,75 kilometra. Keaveney niemal podwoił ten wynik, jednak – mimo formalnego pobicia rekordu – nie przerwał marszu. Jego celem od początku było dotarcie z powrotem do rodzinnego Claremorris i symboliczne zamknięcie trasy rozpoczętej wiele miesięcy wcześniej.
Po powrocie do Irlandii mężczyzna przyznał, że ostatni etap wyprawy ma dla niego szczególne znaczenie. – Wspaniale jest znów być na znajomym terenie. Naprawdę czuję, że jestem na ostatniej prostej i z każdym dniem coraz mocniej wierzę, że uda mi się wrócić do Claremorris – mówił po przekroczeniu granicy kraju. Obecnie przemierza wschodnie hrabstwa Irlandii, w tym Wexford, konsekwentnie odmawiając przyjęcia butów, które wielokrotnie oferowali mu napotkani ludzie.
Na trasie mierzył się z licznymi trudnościami: kontuzjami stóp, ostrymi kamieniami, cierniami, ekstremalnymi temperaturami oraz niebezpiecznym incydentem z udziałem psa, po którym musiał poddać się szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Mimo to, jak podkreśla, ogromną motywacją byli dla niego ludzie spotykani po drodze. – W każdym kraju, który odwiedziłem, oferowano mi wodę, jedzenie, pomoc oraz obuwie. Ta życzliwość naprawdę pomagała iść dalej – przyznał. Całą wyprawę dokumentował na bieżąco w mediach społecznościowych, pokazując codzienność długodystansowej wędrówki przez Europę – krok po kroku, zupełnie boso.

Charytatywna misja i wcześniejsze ekstremalne wyzwania Eamonna Keaveneya
Dla Eamonna Keaveneya ta wyprawa od początku miała znaczenie znacznie wykraczające poza sportowy rekord i fizyczne wyzwanie. Kilkumiesięczna wędrówka przez Europę stała się narzędziem do zbierania funduszy i budowania świadomości wokół problemów, które od lat są mu szczególnie bliskie: ochrony środowiska oraz zdrowia psychicznego młodych ludzi. Dochód z wyprawy zostanie podzielony po równo pomiędzy organizacje Friends of the Earth oraz Jigsaw. Keaveney założył cel zbiórki na poziomie 10 tysięcy euro i – jak podkreśla – każda kolejna darowizna dodaje mu sił, szczególnie w momentach fizycznego wyczerpania.
– Jestem naprawdę poruszony hojnością ludzi, zwłaszcza w czasie, gdy tak wiele osób zmaga się z rosnącymi kosztami życia. W trudniejsze dni pomaga mi świadomość, że ten wysiłek ma sens, że przekłada się na realne wsparcie i zwraca uwagę na ważne sprawy – mówił. Jego działania spotkały się także z uznaniem samych organizacji. Dyrektor generalna Friends of the Earth, Deirdre Duffy, podkreślała, że spacer Keaveneya jest dowodem na to, iż zaangażowanie na rzecz klimatu może przyjmować bardzo różne formy i skutecznie łączyć kwestie środowiskowe z tematami zdrowia psychicznego.
Warto dodać, że obecna wyprawa nie jest pierwszym ekstremalnym wyzwaniem w życiu Irlandczyka. Już w 2016 roku przeszedł on ponad 2000 kilometrów boso przez Irlandię, zbierając fundusze dla Pieta House, organizacji zajmującej się prewencją samobójstw. Dwa lata później wszedł na dziesięć gór w ciągu dziesięciu dni, kontynuując tę samą misję charytatywną. Z kolei w 2023 roku zwrócił na siebie uwagę zupełnie innym wyczynem – przejechał jednokołowcem trasę z Malin Head do Mizen Head w nieco ponad pięć dni, ustanawiając rekord i wspierając Simon Communities of Ireland.
Podczas każdego z tych przedsięwzięć przekraczał fizyczne granice w imię spraw społecznych. Obecna, rekordowa wędrówka przez Europę jest więc kolejnym rozdziałem w konsekwentnie realizowanej filozofii działania – takiej, w której osobisty wysiłek staje się nośnikiem realnej zmiany i przypomnieniem, że nawet najbardziej wymagające cele można osiągać swoim tempem, krok po kroku.
Źródła: Fox News, Irish Independent, Instagram
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


