Reklama

Komenda Powiatowa Policji w Lidzbarku Warmińskim poinformowała za pośrednictwem Facebooka, że pojawił się u nich niecodzienny gość. Wieczorem do oddziału zamiast psa przyniesiono zwierzę, za którego los zdecydowanie nie odpowiadają stróże prawa.

Kobieta chciała uratować psa

We wtorkowy wieczór (6.01) na policji w Lidzbarku Warmińskim zgłosiła się kobieta, która podczas podróży z Górowa Iławieckiego dostrzegła przy drodze samotne zwierzę. Wydawało jej się, że to przemarznięty, porzucony pies. Zaniepokojona jego losem i zbliżającą się mroźną nocą postanowiła udzielić mu pomocy.

Kierując się dobrym sercem, kobieta wzięła „psa” do swojego samochodu i zawiozła na najbliższą komendę, licząc, że funkcjonariusze pomogą odnaleźć właściciela lub zapewnią mu schronienie. Z tym pierwszym mógł być problem, bo właścicielką zwierzęcia była sama… matka natura.

„To nie jest pies”

Na komendzie kobieta opowiedziała o całym zajściu, wskazując, że zwierzę znajduje się w jej pojeździe.

– Mundurowi natychmiast ustalili, gdzie można bezpiecznie przekazać zwierzę i podjęli decyzję, że sami odwiozą „psa” do schroniska. Jednak gdy podeszli do samochodu… okazało się, że pod siedzeniem wcale nie siedzi pies. Tam siedział… jenot – relacjonuje sprawę policja z Lidzbarka Warmińskiego.

Czy to pies, czy jenot?

Jenoty, szczególnie młode, często mylone są z psami: głównie ze względu na podobieństwo sylwetki, umaszczenia i futra – zwłaszcza, gdy jest wilgotne. W nocy łatwo było więc o pomyłkę.

Jenot na smyczy z pewnością nie był wśród noworocznych postanowień policjantów / fot. Komenda Powiatowa Policji w Lidzbarku Warmińskim/facebook.com.
Jenot na smyczy z pewnością nie znajdował się wśród noworocznych postanowień policjantów / fot. Komenda Powiatowa Policji w Lidzbarku Warmińskim/facebook.com.

Szybki weterynarz i z powrotem do lasu

Na miejsce wezwano strażaków z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Lidzbarku Warmińskim. Przestraszony jenot został ostrożnie wyjęty z samochodu i przewieziony do powiatowego lekarza weterynarii.

Zwierzę było zdezorientowane, ale nie agresywne. Specjalista ocenił stan zdrowia jenota – ten na szczęście nie wymagał dalszej pomocy medycznej. Po krótkim pobycie u lekarza zwierzę zostało wypuszczone do pobliskiego lasu. Funkcjonariusze i strażacy działali zgodnie z przepisami dotyczącymi ochrony dzikich zwierząt. Ich reakcja była szybka i profesjonalna, co pozwoliło na bezpieczne zakończenie całego incydentu.

Podziękowania dla miłośniczki zwierząt

Policja opublikowała komunikat, dziękując kobiecie za jej dobre intencje i humanitarne podejście. Służby apelują jednak o ostrożność w kontaktach z dzikimi zwierzętami.

– Pamiętajmy, aby zachować ostrożność wobec dzikich zwierząt, nawet jeśli wyglądają na zagubione lub potrzebujące pomocy. Ranne lub zestresowane mogą stanowić zagrożenie dla człowieka, a ich zachowanie bywa nieprzewidywalne – przypominają we wpisie.

Cała sytuacja pokazuje, że wrażliwość i gotowość do pomocy są wartościowe, ale niezbędna jest także wiedza i rozwaga. Jenot w Lidzbarku Warmińskim nie był agresywny, ale w innych przypadkach kontakt z dzikim zwierzęciem mógłby zakończyć się inaczej.

Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Lidzbarku Warmińskim

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama