Reklama

Wyjątkowo mroźna zima potrafi wydobyć z zakamarków języka słowa, których – zdawałoby się – zapomnieliśmy. Gdy za oknem mróz, na brzegach rzek i jezior pojawiają się śryż i morszkulce, a drzewa uginają się pod ciężarem okiści. Dzięki inicjatywie Towarzystwa Krajoznawczego Krajobraz wraca fascynacja dawnymi określeniami opisującymi surową przyrodę, a my przypominamy sobie, jak bogaty jest język polski.

Zapomniany język zimy

Kiedyś zimy były sroższe, dłuższe i bardziej surowe – inspirowały więc mieszkańców polski do tworzenia bogatego słownictwa opisującego zmrożony krajobraz. Teraz, podczas ekstremalnie niski temperatur, znowu są potrzebne.

– To w większości dość stare słowa i nie jest przypadkiem, że mamy w języku polskim tyle zwrotów opisujących zimowe zjawiska. Zimy trwały u nas zwykle długo, były mroźne i śnieżne. Mamy więc bardzo dużo określeń, których po prostu zapomnieliśmy – powiedział PAP Jan Mencwel, pomysłodawca inicjatywy zestawienia polskich „zimowych” słów.

Czym jest śryż i gdzie można go zaobserwować?

Śryż oznacza skupisko gąbczastych bryłek lodu utworzonych z drobnych kryształków, powstających w wodzie rzecznej przy temperaturze poniżej zera. Jest początkowym etapem formowanie się pokrywy lodowej na rzekach. To zjawisko można było obserwować między innymi w styczniu na Wiśle czy Odrze – śryż unosił się na jej powierzchni, tworząc miękką, niemalże „piankową” warstwę.

Okiść – zagrożenie dla drzew i symbol mroźnej zimy

Okiść oznacza grubą, ciężką warstwę śniegu, która osiada na gałęziach drzew. Takie jego nagromadzenie potrafi być groźne: obciążone gałęzie łamią się, dochodzi nawet do przewracania całych drzew. Zjawisko okiści jest szczególnie niebezpieczne w lasach iglastych oraz w parkach miejskich, gdzie szkody mogą być odczuwalne zarówno dla przyrody, jak i infrastruktury. Według Instytutu Badawczego Leśnictwa, długotrwała okiść prowadzi do zmian w strukturze drzewostanów oraz zwiększonego ryzyka pożarów wiosennych z powodu uszkodzonych, wysuszonych gałęzi.

Morszkulce – niezwykłe kule lodowe na polskich jeziorach i na Bałtyku

Morszkulce to niemal poetyckie określenie naturalnych kuli lodowych, które formują się na brzegach zbiorników wodnych. Powstają w wyniku oddziaływania fal na wodę o temperaturze bliskiej 0°C. Każda morszkulka jest inna – niektóre mają kilka centymetrów średnicy, inne nawet kilkadziesiąt.

Zjawisko to jest rzadkie, wymaga bowiem bardzo specyficznych warunków atmosferycznych, dlatego stało się inspiracją dla lokalnych legend oraz opowieści. Dawniej morszkulce opisywano w etnograficznych relacjach podróżników, dziś wracają w relacjach mieszkańców Pomorza i Mazur.

Szreń, szadź i torosy – jak je rozróżnić?

To nie wszystko, co język polski ma do zaoferowania w temacie zimy. Szreń to pokrywa śnieżna powstała przez częściowe rozmrożenie i ponowne zamarznięcie śniegu. Charakteryzuje się twardą, gładką powierzchnią, która pęka pod stopami jak skorupka jajka.

Szadź to osad z lodu powstający przy zamarzaniu przechłodzonych kropelek wody, najczęściej na drzewach, słupach czy przewodach. Tworzy się przy bardzo niskich temperaturach i wysokiej wilgotności powietrza, pokrywając gałęzie efektownym „pierzastym” lodowym płaszczem.

Torosy to z kolei widowiskowe spiętrzenia lodu na rzekach lub morzach, powstałe, gdy kawałki kry lodowej napierają na siebie i tworzą lodowe „góry”. Torosy są typowe dla wybrzeży Bałtyku w okresie silnych mrozów.

Ciekawymi słowami jest także oparzelisko, czyli część torfowiska, która nie zamarza nawet podczas mrozów, sastrugi, czyli fałdy śniegu utworzone przez porywisty wiatr czy przetaina – miejsce, w którym lód uległ stopnieniu, tworząc niebezpieczną, ukrytą dziurę. Każde z tych określeń jest świadectwem bogatej tradycji i uważności obserwacji natury przez pokolenia mieszkańców Polski.

Wpływ klimatu na to, jak mówimy o zimie

Zmiany klimatyczne mają bezpośredni wpływ na język, jakim opisujemy świat. Badania przeprowadzone przez Instytut Języka Polskiego PAN pokazują, że w miarę jak zimy stają się łagodniejsze, część dawnych określeń wychodzi z użycia. Z drugiej strony, powrót ostrych zim prowadzi do ich renesansu. Tego typu zależności widoczne są również w innych językach słowiańskich, w których rozbudowane słownictwo dotyczące zimy świadczy o historycznym znaczeniu tego okresu.

Ochrona i popularyzacja dawnych nazw zimowych zjawisk to nie tylko kwestia zachowania tradycji, ale także wzbogacania wiedzy o przyrodzie. Dzięki godnym podziwu inicjatywom popularyzatorskim unikatowe terminy – jak śryż, okiść czy morszkulce – mają szansę wrócić do aktywnego obiegu, wzbogacając język i ułatwiając opis zjawisk, z którymi mamy do czynienia podczas zimowych miesięcy.

Źródło: naukawpolsce.pl

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama