Reklama

Do Europy, w tym również nad Polskę, napływa rozległa masa pyłu saharyjskiego pochodzącego z północnej Afryki. Za jego obecność odpowiada niż atmosferyczny Ulla, którego centrum ulokowało się nad Włochami. Cyrkulacja powietrza związana z tym układem sprzyja unoszeniu mikroskopijnych cząstek piasku i ich transportowi na znaczne odległości, nawet do północnych rejonów kontynentu. Choć tego typu zjawiska występują regularnie, ich intensywność oraz zasięg mogą się znacząco różnić.

Pył saharyjski nad Polską – gdzie jest najbardziej widoczny?

Napływ pyłu saharyjskiego nad Polskę ma charakter dynamiczny i zmienia się wraz z przemieszczaniem mas powietrza nad Europą. Zjawisko początkowo objęło zachodnią i południową część kraju, jednak już dziś, w środę, jego największe stężenie obserwowane jest przede wszystkim na wschodzie oraz południowym wschodzie Polski. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej potwierdził obecność pyłu na zobrazowaniach satelitarnych, wskazując na wyraźne zmętnienie atmosfery także nad północnymi regionami kraju i południowym Bałtykiem. W kolejnych godzinach chmura pyłu będzie stopniowo przesuwać się dalej na wschód, co oznacza poprawę jakości powietrza najpierw w zachodniej, a następnie w centralnej części Polski.

Obecność saharyjskich drobin jest zauważalna – niebo traci intensywny błękit, przybierając mleczny lub lekko żółtawy odcień, a przejrzystość powietrza wyraźnie się obniża. Zjawisku towarzyszą także bardziej nasycone kolory wschodów i zachodów słońca. Szczególnie dobrze widać to w rejonach górskich – szczególnie w Tatrach, gdzie obecność pyłu została wyraźnie odnotowana.

– Obserwujemy zmętnienie nieba, brak wyraźnego błękitu, a krajobraz sprawia wrażenie przysłoniętego. To wyraźny sygnał obecności pyłu saharyjskiego w atmosferze – wyjaśnia Paweł Parzuchowski z IMGW. Synoptycy przypominają, że nie jest to zjawisko wyjątkowe – podobne epizody pojawiają się cyklicznie, najczęściej wiosną. W 2024 roku szczególnie intensywna obecność pyłu nad Tatrami została odnotowana w okresie wielkanocnym.

Warto dodać, że drobiny mogą osiadać na powierzchniach, zwłaszcza po opadach, pozostawiając charakterystyczny żółtobrązowy nalot na samochodach, parapetach czy dachach budynków. Według prognoz epizod ten nie będzie długotrwały – już w drugiej części tygodnia stężenie pyłu zacznie wyraźnie spadać, a do piątku zjawisko powinno całkowicie ustąpić, przemieszczając się dalej na południowy wschód kontynentu.

Czy pył saharyjski jest groźny dla zdrowia? Wpływa na organizm i pogodę

Choć obecność pyłu saharyjskiego w atmosferze może budzić niepokój, w większości przypadków nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia ludzi ani środowiska. Badania naukowe wskazują, że drobiny, które przemieszczają się na ogromne odległości z północnej Afryki, mogą zawierać śladowe ilości różnych pierwiastków, w tym izotopów promieniotwórczych, jednak ich stężenie jest na tyle niskie, że nie ma realnego wpływu na bezpieczeństwo. Zjawisko to jest dobrze rozpoznane i monitorowane przez ośrodki meteorologiczne w Europie, w tym m.in. Regionalne Centrum Pyłu w Barcelonie.

Nie oznacza to jednak, że obecność saharyjskiego pyłu pozostaje całkowicie obojętna dla organizmu. Wraz z nim napływa bowiem ciepłe i suche powietrze, które może nasilać dolegliwości u osób wrażliwych – szczególnie alergików oraz osób z chorobami układu oddechowego. Możliwe są objawy takie jak podrażnienie oczu, łzawienie, uczucie suchości w gardle czy dyskomfort w obrębie zatok.

Napływ mas powietrza znad Sahary wpływa również na warunki pogodowe – przynosi wyższe temperatury i sprawia, że powietrze staje się bardziej suche. W efekcie obserwowane są nie tylko zmiany wizualne na niebie, lecz także subtelne różnice w jego odczuwalnej jakości. Mimo to specjaliści podkreślają, że obecny epizod ma umiarkowane natężenie i krótkotrwały charakter, dlatego nie powinien powodować poważniejszych konsekwencji dla zdrowia większości mieszkańców.

Źródła: PAP, Polskie Radio, Onet, WP

Nasza ekspertka

Sabina Zięba

Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.

Sabina Zięba
Reklama
Reklama
Reklama