Safari już bez selfie i nagrywania? Ten zakaz zmienia sposób obserwowania dzikich zwierząt
Coraz więcej miejsc na świecie ogranicza korzystanie z telefonów podczas kontaktu z dziką przyrodą, a indyjskie safari idą o krok dalej i całkowicie zakazują ich używania. Dlaczego władze decydują się na tak radykalne rozwiązania i co to oznacza dla turystów?

Media społecznościowe od lat wpływają na kierunki podróży, a popularność konkretnych miejsc często rośnie dzięki viralowym zdjęciom i filmom. Ten mechanizm sprawia jednak, że doświadczenie natury coraz częściej ustępuje potrzebie jej dokumentowania. W odpowiedzi na rosnącą presję turystyczną i zmieniające się zachowania odwiedzających w niektórych regionach zaczęto wprowadzać nowe zasady. Jednym z najbardziej radykalnych przykładów są indyjskie safari, gdzie ograniczono możliwość korzystania z telefonów komórkowych. Za tą decyzją stoi kilka istotnych powodów.
Dlaczego Indie zakazały telefonów na safari? Bezpieczeństwo ludzi i ochrona tygrysów
Indie są dziś kluczowym miejscem dla ochrony tygrysa bengalskiego – żyje tu ponad 3600 osobników, czyli około 75% światowej populacji dzikich tygrysów. Większość z nich zamieszkuje jeden z 58 oficjalnych rezerwatów, m.in. Park Narodowy Ranthambore czy Park Narodowy Jim Corbett. Choć działania ochronne przyniosły wyraźne efekty i liczebność tych drapieżników znacząco wzrosła w ostatnich latach, równolegle nasilił się inny problem – rosnąca presja turystyczna. Safari w Indiach odbywają się najczęściej w otwartych jeepach, które poruszają się wyznaczonymi trasami przez tereny zamieszkiwane przez dzikie zwierzęta. W teorii mają one umożliwiać obserwację przyrody z zachowaniem bezpiecznego dystansu, jednak w praktyce coraz częściej dochodzi do sytuacji, w których granice te są przekraczane.
Turyści, chcąc uchwycić wyjątkowe ujęcia, nagrywają filmy, robią zdjęcia i publikują je w mediach społecznościowych, co prowadzi do zjawiska tzw. „safari jam”, czyli korków złożonych z pojazdów otaczających jedno zwierzę. Nagrania pokazujące tygrysy zmuszone do ucieczki między jeepami obiegły internet i wywołały szeroką dyskusję. Problemem są jednak nie tylko zakłócenia w zachowaniu zwierząt, ale również realne zagrożenie dla ludzi.
W ciągu ostatnich pięciu lat tygrysy były przyczyną 418 przypadkowych zgonów w Indiach. Dodatkowo, jak zauważył indyjski dziennikarz Charukesi Ramadurai, „ludzie byli lekkomyślni, robiąc sobie zdjęcia ze zwierzętami”, a zdarzały się sytuacje, w których telefony wypadały z rąk, zmuszając przewodników do wychodzenia z pojazdów. Podczas jednego z incydentów dziecko wypadło z jeepa, gdy jego matka robiła selfie, co pokazuje, jak łatwo o niebezpieczne sytuacje. Do tego dochodzą komunikatory i geotagi, które przyczyniają się do szybkiego gromadzenia się pojazdów w jednym miejscu i zakłócania naturalnego środowiska tygrysów.
Nowe zasady safari w Indiach. Zakaz telefonów i nocnych przejazdów
W odpowiedzi na narastające problemy Sąd Najwyższy Indii wprowadził nowe regulacje, które znacząco zmieniają zasady funkcjonowania safari. Kluczową zmianą jest zakaz korzystania z telefonów komórkowych w głównych strefach turystycznych rezerwatów tygrysów. Odwiedzający są zobowiązani do zdeponowania urządzeń w specjalnych pudełkach przed wjazdem lub ich całkowitego wyciszenia i schowania do torby. Celem tych działań jest ograniczenie rozproszenia uwagi turystów oraz zmniejszenie presji na zwierzęta. Wprowadzono również zakaz poruszania się po drogach rezerwatów od zmierzchu do świtu, z wyjątkiem pojazdów uprzywilejowanych, co ma zapobiegać płoszeniu zwierząt w czasie ich największej aktywności.
Zmiany obejmują także obszary wokół rezerwatów, gdzie ograniczono rozwój infrastruktury turystycznej, aby uniknąć nadmiernej ingerencji w środowisko. Jak podkreśla Ritu Makhija, konsultantka ds. zrównoważonej turystyki, „zasada jest prosta i konieczna: ochrona przyrody jest priorytetem”. Nowe przepisy mają również wymusić zmianę podejścia całej branży – od operatorów safari po właścicieli noclegów. – Operatorzy muszą projektować doświadczenia wykraczające poza samo obserwowanie tygrysów – zaznacza ekspertka, wskazując na potrzebę bardziej świadomego i mniej inwazyjnego kontaktu z naturą. W dłuższej perspektywie regulacje te mają nie tylko poprawić bezpieczeństwo, ale również zmienić sposób, w jaki turyści postrzegają dziką przyrodę – nie jako tło do zdjęć, lecz jako środowisko wymagające szacunku i ochrony.
Źródło: BBC
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


