Reklama

W północnej Szwajcarii, nad niepozornym strumieniem, znikąd pojawiły się bobry. Jak to mają w zwyczaju: zaczęły ścinać drzewa, budować tamy i… zamieniły wąski potok w mozaikę rozlewisk. Dla okolicznych mieszkańców był to problem. Dla naukowców – niespodziewany sojusznik w walce z emisją dwutlenku węgla.

Zainteresowani badacze zmierzyli, ile dwutlenku węgla pochłania takie mokradło. Okazało się, że nawet 146 ton rocznie – tyle, ile produkuje spalenie ponad tysiąca baryłek ropy. Okazało się, że „dzika inżynierka” bobrów nie tylko zwiększa bioróżnorodność czy zatrzymuje wodę, ale też sprawia, że cały fragment doliny zamienia się w skuteczny magazyn węgla.

Dlaczego bobrowe mokradła są tak skuteczne?

Bobry zmieniają charakter rzek. Zatrzymują wodę, powodują powstawanie rozlewisk i powolny rozkład materii organicznej. Zamiast wypłukiwać resztki roślin do oceanu, bobrowe tamy zatrzymują je w osadach. Tam, bez dostępu tlenu, gniją bardzo wolno, zamieniając się w torf – a to doskonały magazyn węgla na lata. Każda tama to nie tylko inżynieryjny majstersztyk, ale i naturalny pochłaniacz CO₂. Zespół oszacował, że na terenach zalewowych nadających się do ponownego zasiedlenia przez bobry w Szwajcarii, powstałe w ten sposób mokradła mogłyby zrównoważyć od 1,2% do 1,8% rocznej emisji dwutlenku węgla w Szwajcarii.

– Bobry nie rozwiążą problemu zmiany klimatu, ale nasze badania pokazują, że ci naturalni inżynierowie mogą po cichu pomóc krajobrazom rzecznym magazynować więcej węgla przez kolejne dekady – mówi Live Science Lukas Hallberg, główny autor badania z Uniwersytetu W Birmingham.

Bobry jako remedium na powodzie, susze i pożary

Zmiany klimatu powodują, że ekstremalne zjawiska pogodowe są coraz częstsze. Powodzie i susze zaczynają się nasilać, a naukowcy szukają pomocy z każdej strony. Okazuje się, że ukrywa się ona pod postacią sympatycznych gryzoni z wyjątkowymi ogonami. Bobrowe rozlewiska magazynują wodę w czasie opadów i uwalniają ją powoli w czasie suszy (w Polsce pomagają magazynować nawet kilkaset milionów metrów sześciennych wody), a także ograniczają ryzyko pożarów, bo wilgotna gleba nie tak łatwo się zapala. Tam, gdzie powróciły bobry, roślinność rozkwita, a siedliska dla ptaków, płazów czy ryb – odradzają się błyskawicznie. Tamy bobrów poprawiają także jakość wody.

Ciemna strona arktycznych bobrów

Nie wszędzie działalność bobrów jest tak jednoznacznie korzystna dla środowiska. W Arktyce zwierzęta te przesuwają się na północ wraz z ociepleniem klimatu, a tamy bobrowe mogą powodować uwalnianie metanu z wiecznej zmarzliny – a to gaz cieplarniany kilkadziesiąt razy silniejszy od CO₂. Jednak w umiarkowanym klimacie Europy i Polski bilans korzyści dla środowiska jest zdecydowanie dodatni.

Trzymajmy kciuki za powrót bobrów

W ciągu ostatnich stuleci bobry niemal zniknęły z Europy – tępiono je dla futer i przez zmiany krajobrazu. Dziś wracają, m.in. dzięki reintrodukcji i odgrywają kluczową rolę w odbudowie naturalnych ekosystemów rzecznych. Są narzędziem, dzięki któremu dzika przyroda może samodzielnie rozwiązać problemy, z którymi człowiek zmaga się kosztownymi projektami inżynieryjnymi. Wystarczy jej zaufać.

Ochrona bobrów w Polsce

W Polsce bobry są objęte ochroną, chociaż nie zawsze tak było: w dawnych czasach spożywano ich mięso, a z powodu wodnego trybu życia Kościół katolicki uznawał je za ryby i pozwalał spożywać w czasie postu. Powinniśmy jednak nie tylko je chronić, ale świadomie wspierać ich obecność w krajobrazie. Badania i doświadczenia ze Szwajcarii pokazują, że przy odpowiedniej polityce bobry mogą stać się skuteczną, naturalną bronią w walce ze zmianami klimatu i suszami. To jeden z najtańszych i najbardziej efektywnych sposobów, by zwiększyć odporność polskich rzek i dolin na gwałtowne zjawiska pogodowe. A wiemy z ostatnich lat, że te zdarzają się coraz częściej.

Kontrowersje związane z bobrami

Dawniej polski rząd podejmował próby walki z bobrami, tłumacząc to zagrożeniem w czasie powodzi: nieświadomie mogą one zakłócać działanie naszych wałów przeciwpowodziowych. Biolog dr Andrzej Czech sugeruje jednak, że rozwiązanie jest banalnie proste: wystarczy wkopać siatkę na przestrzeni kilku kilometrów. To bardzo tani sposób.

Jeśli zobaczysz ślady bobrów nad rzeką – nie przeszkadzaj im, nie naruszaj tam ani żeremi. Obserwuj z daleka, chociaż to zwierzęta dosyć płochliwe. Zdecydowanie trudniej jednak zaszczepić miłość do bobrów wśród rolników – jeśli jednak widzisz szkody wyrządzone przez bobry, zgłoś to służbom ochrony przyrody, zamiast samodzielnie je tępić. One pomogą zabezpieczyć uprawy bez szkody dla zwierząt. Na dłuższą metę przynoszą one zdecydowanie więcej pożytku, niż niedogodności.

Źródło: Communications Earth & Environment, Live Science, Studia i Materiały Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama