Reklama

Peru już podejmuje działania prewencyjne przed nadejściem najtrudniejszej części sezonu. W lipcu rząd wprowadził stan wyjątkowy w 796 dystryktach zagrożonych intensywnymi opadami związanymi z wyjątkowo silnym zjawiskiem El Niño. To właśnie tam w najbliższych miesiącach koncentrować się będą działania państwa.

Co dzieje się na Pacyfiku?

„Dzieciątko” – z hiszpańskiego El Niño – zawdzięcza swoją nazwę Dzieciątku Jezus, gdyż miejscowi rybacy zauważali pojawiające się u wybrzeży Peru ciepłe wody właśnie w okolicach Bożego Narodzenia. Dziś określenie to równie dobrze opisuje kapryśny charakter zjawiska klimatycznego, którego skutki odczuwa się tutaj od dziesięcioleci.

Sama anomalia zmienia rozkład temperatur i cyrkulację atmosferyczną nad Pacyfikiem, co może prowadzić do radykalnych zmian pogodowych w różnych częściach Ameryki Południowej. W Peru szczególne znaczenie ma nagrzewanie się wód u wschodnich wybrzeży, zwłaszcza na północy kraju. Bo kiedy ciepła powierzchnia zaczyna dostarczać atmosferze więcej wilgoci i energii, zwiększa się przy tym również ryzyko intensywnych opadów.

Komisja do spraw Zjawiska El Niño, która monitoruje zjawisko i przygotowuje prognozy dla kraju, informuje, że w sezonie 2026–27 największego zagrożenia intensywnymi opadami należy spodziewać się na północnym i centralnym wybrzeżu. W centralnych i południowych Andach opadów będzie natomiast tyle co zwykle lub mniej.

Społeczności zagrożone osuwiskami

Dla ludzi mieszkających na zboczach i w pobliżu górskich jarów zagrożeniem nie zawsze musi być wielka powódź. Istnieje bowiem ryzyko, że po intensywnych opadach wystąpią tam także osuwiska oraz gwałtowne spływy błota i kamieni, czyli huaicos.

Zniszczony dom w Peru
Barba Blanca, Peru, 24 marca 2017 r. Dom zniszczony przez gwałtowne opady i spływy błota (huaicos) podczas El Niño / fot. Manuel Medir/LatinContent via Getty Images

Skala potencjalnego problemu może również objąć więcej niż 1,2 mln osób, o których pisaliśmy już wcześniej. Według peruwiańskiego centrum ds. ryzyka katastrof aż 7,2 mln osób (około jedna piąta ludności całego kraju) mieszka bowiem na obszarach zakwalifikowanych jako narażone na bardzo wysokie ryzyko „ruchów masowych”, czyli przemieszczania się ziemi i skał.

Na północy woda może zniszczyć wszystko

El Niño oznacza tu przede wszystkim gwałtowne opady, powodzie i osuwiska. W Piurze, Lambayeque i Tumbes woda może w krótkim czasie zalać drogi i zabudowania, podmyć mosty i odciąć całe miejscowości od reszty kraju.

Podczas sierpniowej wizyty w Piurze prezydentka Keiko Fujimori zapowiedziała rozpoczęcie prac przy oczyszczaniu koryt rzek i zabezpieczaniu wybrzeża. Państwo monitoruje też na bieżąco najbardziej zagrożone miejsca, przygotowując przy okazji mosty modułowe na wypadek zerwania przepraw.

W Andach największym problemem może być susza

Kilkaset kilometrów dalej problem wygląda zgoła odwrotnie. W części południowych Andów prognozowane są opady normalne lub niższe od normy. To dla rolników oznacza mniejszą dostępność wody dla upraw i zwierząt. W regionach, w których rolnictwo zależy od deszczu, nawet niewielki niedobór może doprowadzić do upadku tysięcy gospodarstw.

W 2017 roku gwałtowne deszcze i powodzie dotknęły około 1,7 mln osób w całym kraju. Tegoroczne prognozy wskazują, że zjawisko może osiągnąć podobną, a nawet większą intensywność.

Dlatego właśnie skutki El Niño nie zależą wyłącznie od jego siły, ale także od szerokości geograficznej, specyfiki poszczególnych regionów i struktury lokalnej gospodarki. Dla mieszkańca terenu zagrożonego osuwiskiem prognoza stanowi również sygnał ostrzegawczy i wskazówkę, którędy bezpiecznie opuścić zagrożony obszar.

Chcesz znaleźć więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Kuba Stasiak Korespondent wojenny i wolontariusz. Od lat relacjonuje konflikty zbrojne, łącząc pracę reporterską z bezpośrednim wsparciem ludności cywilnej. W ostatnich latach przebywał na ukraińskim froncie, gdzie dokumentował rzeczywistość wojny i uczestniczył w ewakuacjach mieszkańców ze stref zagrożenia. Publikował m.in. podczas konfliktu w Górskim Karabachu w 2020 roku. Z wykształcenia dziennikarz, posiada przygotowanie z zakresu medycyny pola walki. W swojej pracy skupia się na doświadczeniu ludzi uwikłanych w konflikty oraz na granicy między pomocą humanitarną a reportażem. Obecnie mieszka w Ameryce Południowej, skąd publikuje i pracuje nad kolejnymi projektami reporterskimi.  
Kuba Stasiak
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...