Niebezpieczne „chmury ognia” we Francji. Czym jest ten niszczycielski żywioł?
Na horyzoncie pojawia się potężna, kłębiasta chmura, która z pozoru zwiastuje deszcz – to pożądany widok w sezonie pożarowym. Nie spada z niej jednak ani kropla wody. Zamiast tego sypie się gęsty popiół, a błyskawice podpalają kolejne połacie lasu. Chociaż chmury ognia terroryzowały do tej pory zwykle Amerykę, kilka dni temu wytworzyły się w Europie. Francja właśnie oficjalnie potwierdziła pojawienie się pierwszej w historii tego kraju chmury pyrocumulonimbus.

Trwający w Europie sezon pożarowy bije tragiczne rekordy. Płomienie we Francji i Hiszpanii strawiły już ponad 1500 km² terenu (obszar wielkości trzech Warszaw), co wymusiło dramatyczną ewakuację aż 330 000 osób. Ogień nadal nie daje za wygraną, a ekstremalne temperatury wywołały zjawisko, które dotąd było na Starym Kontynencie ogromną rzadkością. Chmury ognia, znane nauce jako flammagenitus lub pyrocumulonimbus, są dowodem na drastycznie zmieniający się europejski klimat. To kamień milowy w historii pożarnictwa. Czy musimy się do nich przyzwyczaić?
To kominy pełne popiołu i dymu
Jak powstają chmury ognia? Naukowcy niekiedy nazywają je „ziejącymi ogniem smokami”. Formują się, gdy ekstremalnie wysoka temperatura gigantycznego pożaru wypycha w górę dym, popiół oraz parę wodną. Wznosząca się kolumna gwałtownie ulega ochłodzeniu, a para wodna kondensuje wokół mikroskopijnych drobin popiołu i dymu.
W efekcie powstaje zjawiskowa chmura, która potrafi sięgnąć dolnej stratosfery – wznosząc się na wysokość od 9 do nawet 15 kilometrów nad ziemią. Badacz pożarów z australijskiego Uniwersytetu Tasmańskiego, David Bowman, w wypowiedzi dla agencji Reuters porównał ten proces do wielkiego komina. Ogień znajduje się u jego podstawy, a niebezpieczny dym jest wyrzucany prosto do stratosfery. Uczony stanowczo podkreślił, że choć to zjawisko fascynuje badaczy, w rzeczywistości jest ono „absolutnie katastrofalne i potworne”.
Żywioł, którego nie da się powstrzymać
Gdy pyrocumulonimbus w pełni się uformuje, zaczyna żyć własnym życiem. Chmura ta generuje swój własny wiatr i pioruny. Zachowuje się jak pochylona wieża, która zasysa powietrze i rozsiewa żar. Takie komórki burzowe są niemożliwe do powstrzymania. Potężne prądy zstępujące sprowadzają na ziemię rozżarzone węgle, wywołując całkowicie nowe pożary przed głównym frontem ognia. W najgorszych scenariuszach chmury te są w stanie wygenerować nawet własne tornada.
To prawdziwy koszmar dla służb ratunkowych. Ogień przemieszcza się szybciej, niż trwa ewakuacja ludności, a drogi ucieczki mogą zostać nagle odcięte. Rzecznik Krajowej Federacji Strażaków we Francji, Eric Brocardi, przekazał agencji AFP, że służby walczące z żywiołem dotarły do punktu „operacyjnej niemożliwości”. Sytuacja przypomina wojenny scenariusz ciągłego bombardowania, wymuszając na strażakach działania wyłącznie defensywne i zarządzanie strategicznego odwrotu w celu ratowania życia.
Nowa rzeczywistość Europy i ostrzeżenie dla Polski
Termin pyrocumulonimbus wszedł do powszechnego użycia naukowego dopiero w 2004 roku. Zjawisko to kojarzono do niedawna głównie z USA, Kanadą czy Australią. Tam, podczas słynnego „Czarnego Lata” (2019–2020), odnotowano ponad 20 takich burz. Rok później gigantyczna ognista chmura przykryła kanadyjską Kolumbię Brytyjską.
W Europie chmury ognia należały do absolutnej rzadkości – udokumentowano je m.in. podczas tragicznych pożarów w portugalskim Pedrógão Grande (2017 r.) oraz w Hiszpanii w 2025 roku. Dlaczego nagle pojawiły się nad Francją?
Czy chcecie czy nie, winne jest globalne ocieplenie
Europa ociepla się dwukrotnie szybciej niż wynosi średnia globalna – i to niezależnie od tego, co akurat twierdzą niektórzy politycy. To stwarza idealne warunki dla ekstremalnych anomalii. Eksperci, tacy jak Víctor Resco de Dios z hiszpańskiego Uniwersytetu w Lleidzie, w rozmowie z telewizją CNN ostrzega: wkroczyliśmy w erę megapożarów, których nie da się ugasić.
To mroczne ostrzeżenie powinno głośno wybrzmieć również w Polsce. Choć na naszej szerokości geograficznej tak gigantyczne „chmury ognia” wciąż brzmią jak fikcja, i u nas się to zmieni. Polskie lasy – osłabione przez postępujące, wieloletnie susze – z każdym rokiem stają się coraz bardziej podatne na ogień.
Czas przygotować się na gniew natury, jakiego Europa nie widziała od stuleci. Wciąż jednak nie jest za późno, by coś zmienić. Ale zegar tyka.
Źródła: CNN, france24, NBC, New Scientist
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

