Reklama

Spacerując po plażach, nieczęsto natrafia się na setki paczek chipsów lub przykryte piaskiem cebule. Zabawne odkrycie, którego świadkami w ostatnich tygodniach byli mieszkańcy południowo-wschodniej Anglii, świadczy jednak nie tylko o niesamowitej sile prądów morskich, ale również o ludzkich błędach, które mogą wpłynąć na środowisko naturalne.

Nietypowe znalezisko na brytyjskich plażach

Osoby spacerujące w ostatnich tygodniach po wybrzeżu południowo-wschodniej Anglii z pewnością nie spodziewały się tego, co znalazły na niektórych plażach. Najpierw morze wyrzuciło na brzeg przedmioty z 16 kontenerów, wśród których znalazły się m.in. banany i pianki izolacyjne. Całość wypadła w trakcie sztormu z kontenerowca „Baltic Klipper”, który stracił część swojego ładunku na Kanale La Manche. Do kolejnych znalezisk doszło w historycznym hrabstwie Sussex, na którego wybrzeże trafiły m.in. paczki chipsów i cebule.

Oba zdarzenia niemal natychmiast spotkały się z reakcją społeczności lokalnych. Zaniepokojeni ilością poliestru na plażach mieszkańcy od razu rozpoczęli dobrowolne działania mające na celu zebranie śmieci z terenów nadbrzeżnych. Co ciekawe, taka forma sprzątania musiała być wcześniej zarejestrowana, gdyż w innym wypadku zbieranie tzw. „mienia statku” zostałoby uznane za nielegalne.

Podróże rozbitków z kontenerów – korzyści dla badaczy

Choć przedmioty wyrzucane na brzeg są uciążliwe dla mieszkańców nadmorskich miejscowości, na wypadaniu ładunków do morza korzystają naukowcy. Oceanograf Simon Boxall z Uniwersytetu w Southampton określa taki proces jako niezamierzony eksperyment. Śledzenie wędrówek wypadających do morza przedmiotów pozwala naukowcom na dokładne rozpoznanie ruchu prądów morskich, które pchają poszczególnych „rozbitków” w przeróżne części świata.

Ciekawa sytuacja miała miejsce w styczniu 1992 roku. Tamtego dnia z kontenerowca „Ever Laurel” na północnym Pacyfiku wypadło 12 kontenerów, z których jeden przewoził prawie 30 tysięcy zabawek kąpielowych. Plastikowe kaczki rozprzestrzeniły się po całym globie i przez kolejne dziesięciolecia pojawiały się na najróżniejszych plażach świata. Zespół badaczy z Seattle skorzystał z możliwości śledzenia tych gumowych „rozbitków”, a następnie wykorzystał zebrane dane do udoskonalenia modeli cyrkulacji oceanicznej.

Szkodliwość zaginionych ładunków

Nie wszystkie ładunki, które przez przypadek trafiają do morza, stają się jednak przydatną badaczom ciekawostką. W historii mieliśmy do czynienia z wieloma sytuacjami, w trakcie których pozostawione przez człowieka w wodzie odpady wpływały negatywnie na morski ekosystem. Przykładem może być historia z 2007 roku, kiedy to wielki kontenerowiec MSC „Napoli” w trakcie sztormu stracił aż 114 kontenerów o różnym składzie. Wśród nich znajdowały się m.in. zapasy czerwonego wina, motocykle marki BMW oraz perfumy. Tak drogocenne straty od razu przyciągnęły osoby zainteresowane kradzieżą zaginionych „łupów”.

Skutki zagubienia kontenerów były jednak znacznie poważniejsze. Na plaże Kanału La Manche trafiły liczne substancje chemiczne, które przyczyniły się do skażenia tamtejszego środowiska.

Szkody mogą być wyrządzane nie tylko przez przewożone przedmioty, ale również przez same kontenery, które trafiają do wody. Duże metalowe boksy, które często — dzięki uwięzionemu powietrzu — utrzymują się półzanurzone na powierzchni morza, stanowią poważne, trudne do wykrycia zagrożenie dla innych jednostek pływających.

Źródło: The Conversation

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.
Olaf Kardaszewski
Olaf Kardaszewski
Reklama
Reklama
Reklama