Niewidzialny porządek na wiosennym niebie. Kalendarz ptasich przylotów się zmienia
Każdej wiosny nad Polską pojawia się niewidzialny porządek, według którego ptaki wracają z zimowisk. Jedne przybywają, gdy śnieg dopiero znika z pól, inne dopiero wtedy, gdy wiosna jest już dobrze wyczuwalna. Czy ten rytm natury da się odczytać jak kalendarz wpisany w przyrodę?

Spis treści:
Wiosenny powrót ptaków od wieków fascynował obserwatorów przyrody i stał się przedmiotem zarówno dawnych wierzeń, jak i współczesnych badań. Żurawie, bociany i kukułki pojawiają się w Polsce w różnym, choć zbliżonym czasie, tworząc swoisty „kalendarz przylotów”. Dawniej ich pojawienie się interpretowano jako znaki i wróżby, dziś wiemy, że za tym rytmem stoją precyzyjne mechanizmy migracyjne oraz zmiany klimatyczne. Obserwacje pozwalają zauważyć, że terminy przylotów niektórych gatunków ulegają stopniowym przesunięciom, podczas gdy inne pozostają względnie niezmienne od lat.
Żurawie dawniej i dziś
Już w 1882 r. Władysław Taczanowski w „Ptakach krajowych” zauważył, że termin wiosennego przylotu żurawi (Grus grus) zależy od początku wiosny, co wskazuje na istotny wpływ warunków pogodowych. Odnotował on pierwsze obserwacje tych ptaków w Polsce 3 kwietnia 1845 r. oraz 1 marca 1848 r. Z kolei ostatnie jesienne obserwacje przypadały na październik i początek listopada. Po przylocie żurawie przystępują do lęgów – część par już na początku kwietnia, inne dopiero pod koniec miesiąca.
Ponad sto lat później, w 1975 r., prof. Jan Pinowski w książce „O ptakach” opisywał kierunki wędrówek żurawi w Polsce. Zwracał uwagę, że ptaki z północno-zachodniej części kraju migrują na zachód (prawdopodobnie Europy), natomiast populacje z południowo-wschodniej Polski kierują się bezpośrednio na południe. Wiosenny przelot tego gatunku odbywał się wtedy zwykle w marcu i trwał w zależności od warunków pogodowych do ok. 20 kwietnia. Pinowski podkreślał również, że żurawie zimują w północnej Afryce, choć ich trasy przelotów nie były wówczas dokładnie poznane.
Dziś, po niemal 200 latach obserwacji, wiemy znacznie więcej. Dane z lat 1984–2020 pokazują, że żurawie przylatują do Polski wyraźnie wcześniej niż dawniej – średnia data wiosennego przylotu np. na Mazowszu przypada już na 20 lutego. Jesienią natomiast potrafią pozostawać w kraju dłużej – ostatnie osobniki obserwowano 2 listopada, a najpóźniejszy odlot odnotowano 30 listopada (w 2020 r.).
Wraz z wcześniejszym przylotem żurawi zmienia się także moment rozpoczęcia lęgów. Ptaki te przystępują do nich już na przełomie lutego i marca. Okres ten poprzedzają charakterystyczne tańce godowe oraz wspólne budowanie gniazda.
Współczesne badania pokazują, że żurawie – podobnie jak wiele innych gatunków ptaków, reagują na zmiany klimatu, dostosowując swoje zachowania. W Polsce są gatunkiem wędrownym, jednak ich migracje ulegają stopniowym modyfikacjom. Jesienią część populacji odlatuje na zimowiska do południowo-zachodniej Europy i północnej Afryki, ale coraz więcej ptaków pozostaje w kraju przez całą zimę.
Na zmianę ich trybu życia wpływają m.in. łagodniejsze zimy oraz dostępność pokarmu. Pozostające na polach ścierniska po kukurydzy stanowią dla żurawi cenne źródło energii, pozwalające im przetrwać chłodniejsze miesiące. Dzięki temu ptaki rezygnują z dalekich wędrówek i zimują w Polsce.

Czas, gdy bociany ruszają w drogę
Bociany białe (Ciconia ciconia) od wieków zajmują szczególne miejsce w kulturze ludowej i świadomości społecznej. Kojarzono je przede wszystkim ze szczęściem, płodnością, polską wsią oraz odradzaniem się przyrody. Dawniej przylot pierwszych bocianów był zawsze wyczekiwany z niecierpliwością. Wierzono, że ptaki te przynoszą ze sobą klucze, którymi „otwierają ziemię”, uwalniając z niej roślinność. Pierwsze bociany zaobserwowane wiosną miały także wróżyć, jaki będzie nadchodzący rok.
„Do nas przybywa bocian zazwyczaj w drugiej połowie marca (koło św. Józefa), czasem dopiero w pierwszej połowie kwietnia. Na Mazurach 19 marca uważają za stały termin przybywania boćków, przynoszących na skrzydłach resztki śniegu” – pisał w 1876 r. prof. Eugeniusz Janota, przyrodnik i popularyzator wiedzy o naturze. Wspominał on również, że już w 1872 r. widziano bociana w okolicach Berlina w połowie lutego, a w Turyngii nawet 9 stycznia.
Co ciekawe, Janota podkreślał, że bocian, podobnie jak kukułka, skowronek i jaskółka, był w wielu regionach uznawany za „zwiastuna upragnionej wiosny”. Zauważał też, że samiec przylatuje wcześniej niż samica – zwykle o kilka lub kilkanaście dni, i często wraca w to samo miejsce, w którym się wykluł, co znajduje potwierdzenie we współczesnych badaniach.
31 maja w Polsce obchodzony jest Dzień Bociana Białego. Nasz kraj jest jednym z najważniejszych obszarów występowania tego gatunku – szacuje się, że co czwarty bocian biały na świecie zakłada gniazdo właśnie tutaj. Ogólnopolskie i międzynarodowe liczenie bocianów w 2024 r. wykazało, że w Polsce żyje ok. 45 tys. par, podczas gdy jeszcze w 2015 r. populację szacowano na nieco ponad 50 tys. par.
„Bociany zawsze wiedzą, kiedy przylecieć i kiedy odlecieć, to chyba najmądrzejsze ptaki – w sierpniu, na św. Bartłomieja, zawsze odlatują” – mówiono w XX w. we wsi Sąsiadka na Lubelszczyźnie. Współcześnie średni termin odlotu bocianów z Polski przypada na 27 sierpnia, choć część ptaków wyrusza w drogę już przed 15 sierpnia. Ostatnie osobniki można obserwować jeszcze we wrześniu.
Młode bociany opuszczają lęgowiska wcześniej niż dorosłe. Dane z XIX w. z Pomorza wskazują, że odloty młodych rozpoczynały się już pod koniec lipca i trwały do połowy sierpnia, natomiast dorosłe ptaki odlatywały zwykle między 18 a 28 sierpnia, sporadycznie nawet pod koniec września.

Kiedy kukułka zaczyna kukać
Kukułka (Cuculus canorus) już od starożytności uchodziła za zwiastuna wiosny. Etymologię jej nazwy przedstawił w swojej średniowiecznej encyklopedii „Etymologiae” Izydor z Sewilli, tworzonej najprawdopodobniej między 615 a 636 r.n.e.
Uczony podkreślał, że nazwa kukułki (łac. cuculus) wywodzi się od jej charakterystycznego głosu, czyli ma charakter onomatopei (wyrazu dźwiękonaśladowczego). Przytaczał również ówczesne wyobrażenia na temat biologii tego ptaka. Twierdził między innymi, że kukułki powracają z migracji na grzbietach kań (prawdopodobnie chodziło o duże ptaki drapieżne z rodziny jastrzębiowatych Accipitridae), ponieważ same nie są zdolne do długiego lotu, a także że z ich śliny powstają cykady.
Dziś wiadomo, że były to błędne przekonania. Kukułki są migrantami dalekodystansowymi i pokonują tysiące kilometrów, zimując w Afryce Subsaharyjskiej. Jesienią odlatują z Europy zazwyczaj w sierpniu lub we wrześniu. Co ciekawe, jeszcze do początku XX w. wierzono, że małe ptaki migrują, ukrywając się w piórach większych gatunków – przekonanie to wyraźnie nawiązuje do opisów pozostawionych przez Izydora.
Pod koniec XX w. wspominano, że w regionach Europy Północnej kukułka pojawiała się dopiero pod koniec kwietnia lub na początku maja. Tymczasem śpiew cykad zapowiadał pełnię lata, co w pewnym stopniu nawiązuje do dawnych wyobrażeń, według których owe ptaki „wypuszczały” cykady z ust, jakby rodziły się one do życia. Zgodnie z aktualną wiedzą kukułki są ptakami owadożernymi. Dorosłe żywią się głównie gąsienicami motyli, a młode są mniej wybredne i karmione przez przybranych rodziców różnymi owadami i innymi bezkręgowcami. W Polsce ich donośne „kukanie” można usłyszeć zwykle od kwietnia, co od wieków czyni je jednymi z najbardziej rozpoznawalnych znaków nadchodzącej wiosny.
„Jak kukułka kuka, to pieniądze trzeba mieć, bo wtedy cały rok będą. Gdy nie ma się grosza w kieszeni, to będzie wróżba niepowodzeń finansowych”. Jeszcze nie tak dawno kukułkę nazywano także „kukawą”, „zezulą” lub „grzegrzółką”, co nawiązuje do jej głosu, a przesądy związane z jej kukaniem były powszechne. Świadczy to o tym, jak silnie kukułka zakorzeniła się w ludowej wyobraźni jako ptak szczególny, a jej głos, rozbrzmiewający wiosną nad polami i lasami, od wieków wyznacza rytm budzącej się do życia przyrody.
Źródła: Taczanowski W. (1882). Ptaki krajowe, t. 2., naukawpolsce.pl, journals.openedition.org
Nasz autor
Aleksander Kusznir
Od lat łączy pasję do ptaków z fotografią i edukacją przyrodniczą. Współpracuje z „National Geographic Polska”, gdzie opowiada o świecie natury – zarówno tej, którą spotyka na co dzień, jak i bardziej egzotycznej. Najchętniej o dzikiej przyrodzie, jej ochronie i niezwykłych zachowaniach zwierząt. Pracuje też w laboratorium weterynaryjnym, gdzie na co dzień ma możliwość badania różnych gatunków zwierząt. Inspirację czerpie z podróży i nowych doświadczeń, a twórczą energię najłatwiej odnajduje przy filiżance dobrej kawy – najlepiej pośród śpiewu ptaków.


