Kukułki jednak nie przynoszą jaj do gniazd innych ptaków? Ornitolodzy obalają długoletni mit
Kukułka to jeden z najbardziej wyrafinowanych oszustów w świecie natury, a o jej zachowaniu uczymy się już w szkole podstawowej. Jednak sposób, w jaki ta mistrzyni pasożytnictwa lęgowego umieszcza swoje jaja w ciasnych dziuplach innych ptaków, przez tysiąclecia pozostawał zagadką. Tak wielką, że próbowali wyjaśnić ją już nawet starożytni mędrcy. Najnowsze nagrania z ukrytych kamer w Finlandii wreszcie obalają mit powtarzany od czasów Arystotelesa: kukułki jednak nie przenoszą jaj w dziobie do gniazd innych ptaków. Robią coś innego.

Międzynarodowy zespół ornitologów, prowadzony przez prof. Roberta Thomsona z Uniwersytetu w Kapsztadzie oraz prof. Tomáša Grima z Uniwersytetu w Ostrawie, opublikował na łamach czasopisma „Animal Behaviour” wyniki czteroletnich obserwacji prowadzonych w Finlandii. Dzięki monitoringowi wideo ponad 60 przypadków podrzucania jaj, naukowcy mogli zajrzeć tam, gdzie ludzkie oko wcześniej nie sięgało.
Mit Arystotelesa obalony
Przez stulecia w literaturze przyrodniczej dominowało przekonanie, że kukułka zwyczajna (Cuculus canorus), chcąc wykorzystać cudze gniazdo ukryte w wąskiej dziupli, składa jajo na ziemi, a następnie przenosi je w dziobie do celu. Teorię tę lansował już Arystoteles, a mimo braku bezpośrednich obserwacji uznawano ją za fakt.
– Nasze nagrania pokazują jednoznacznie: kukułki składają jaja bezpośrednio do gniazd, nawet w sytuacjach, gdy przeniesienie ich w dziobie wydawałoby się znacznie łatwiejsze – wyjaśnia Michal Kysučan, jeden z autorów badania. Okazuje się, że ptak ten wypracował dwie ekstremalne strategie, by pokonać bariery architektoniczne stawiane przez gospodarzy, takich jak pleszka zwyczajna (Phoenicurus phoenicurus). Te budują swoje gniazda by były tak wąskie, żeby ewentualny intruz się w nich zaklinował.
Snajper czy włamywacz? Dwa sposoby kukułki
Badania ujawniły, że kukułki wykazują niezwykłą elastyczność behawioralną, dostosowując metodę „dostawy” do wielkości otworu wlotowego dziupli:
- Metoda „zewnętrzna” (pociskowa): samica kukułki czepia się wejścia do dziupli i dosłownie „wstrzeliwuje” jajo do środka. Jest to strategia bezpieczna dla matki – nie ryzykuje ona utknięcia w ciasnym otworze ani ataku ze strony powracających gospodarzy. Ma jednak wadę: jajo może nie trafić do czary gniazda lub rozbić się o dno.
- Metoda „wewnętrzna” (włamanie): jeśli otwór na to pozwala, kukułka wciska się do środka i składa jajo bezpośrednio do gniazda. Ta metoda gwarantuje precyzyjne umieszczenie jaja, ale niesie ogromne ryzyko – ptak może zostać uwięziony, zaatakowany lub uszkodzić strukturę gniazda, co zaalarmuje gospodarza.

Ptasi wyścig zbrojeń
Pleszka zwyczajna, wybierając na gniazdowanie zamknięte dziuple zamiast otwartych gniazd, stworzyła naturalną barierę, która miała chronić ją przed nieproszonymi gośćmi. Jak jednak pokazuje badanie, kukułki odpowiedziały na to behawioralną plastycznością. To klasyczny przykład ewolucyjnego wyścigu, w którym każda ze stron szuka sposobu na przechytrzenie przeciwnika.
Dla kukułek wybór między wślizgnięciem się do środka a „ostrzelaniem” gniazda z zewnątrz to gra o wysoką stawkę. Ryzyko utknięcia w dziupli lub zostania osaczonym przez gospodarza jest dla kukułki realnym zagrożeniem życia. Z kolei nieprecyzyjne złożenie jaja na krawędzi wejścia oznacza utratę szansy na sukces lęgowy w danym sezonie. Ta rzadka zdolność do stosowania alternatywnych trybów składania jaj pokazuje, jak elastyczne potrafią być te ptaki w obliczu trudnych warunków ekologicznych.
Wiedza z kamer
Ornitolodzy zauważyli, że chociaż metoda „wewnętrzna” jest częściej zakończona sukcesem (jajo trafia idealnie do gniazda), to obie strategie współistnieją w populacji, ponieważ żadna z nich nie jest idealnie bezpieczna. Kukułki nie przynoszą jednak jaj w dziobach.
Wciąż tak wiele nie wiemy o ptakach
Badania prof. Thomsona i prof. Grima przypominają, że nawet gatunki, które wydają nam się doskonale znane, wciąż potrafią zaskoczyć. Wykorzystanie nowoczesnego monitoringu wideo o wysokiej rozdzielczości pozwoliło ostatecznie odrzucić domysły na rzecz twardych dowodów naukowych.
Poznanie zachowań kukułek i ich metod na penetrowanie nawet pozornie zamkniętych gniazd przypomina nam, że przyroda ma przed nami wciąż wiele tajemnic i zachęca do szerszych badań nad ekologią i ewolucją. Pokazuje nam skomplikowane sieci powiązań między gatunkami i obala tysiącletnie mity. Dzisiaj już wiemy – kukułka nie potrzebuje dzioba do transportu, wystarczy jej sokole oko snajpera i ułamki sekund.
Źródło: Animal Behaviour
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

