Koniec z plagą kleszczy w miastach i parkach? Tani i powszechny materiał redukuje ich ilość nawet o 99%
Naukowcy z Kanady odkryli łatwy i tani sposób na ograniczenie ilości kleszczy. Według ich eksperymentu, wysypanie drewnianych zrębków na szlakach i ścieżkach pozwala na niemal całkowitą eliminację tych pajęczaków. Analizę opublikowano w czasopiśmie „Ticks and Tick-borne Diseases”.

Kanadyjskie badanie to świetna wiadomość i dowód na to, że najprostsze rozwiązania bywają najskuteczniejsze. Wykorzystanie zrębków drewnianych jako naturalnej bariery dla kleszczy to genialny ruch – zwłaszcza dla miejskich parków, skwerów i przydomowych ogrodów, gdzie można zabezpieczyć teren niewielkim nakładem pracy.
Jak badano skuteczność drewnianych zrębków?
Eksperyment przeprowadzono na terenach rekreacyjnych w okolicach kanadyjskiej stolicy – Ottawy. To rejony o wysokim zagęszczeniu kleszczy roznoszących boreliozę. Naukowcy testowali skuteczność jesionowych zrębków wysypywanych wzdłuż szlaków spacerowych. Porównano dwa warianty:
- zwykłe (naturalne) zrębki – zredukowały liczbę kleszczy o 48%;
- zrębki nasączone deltametryną (insektycyd m.in. do zwalczania roztoczy i komarów) – zmniejszyły liczbę dorosłych osobników oraz nimf aż o 99% w ciągu dwóch sezonów.
Jak to działa?
Czyste zrębki tworzą skuteczną fizyczną barierę, oddzielającą leśną roślinność od ścieżek, utrudniając kleszczom przemieszczanie się w stronę ludzi. Wersja z deltametryną łączy tę mechaniczną przeszkodę ze skutecznością chemiczną. Prof. Manisha A. Kulkarni, współautorka publikacji, podkreśla, że jest to metoda prosta, praktyczna i tania. Materiał można pozyskiwać lokalnie, np. z bieżących prac pielęgnacyjnych czy wycinki drzew.
Najtrudniejszym elementem takiej strategii jest samo wysypanie zrębków. Pozostają też pytania o to, jak duży teren można w ten sposób zabezpieczyć – z pewnością nie np. rozległy park narodowy. Ale w miastach to metoda na pewno warta rozważenia.
Globalny problem z boreliozą
Wzrost liczby kleszczy oraz przenoszonych przez nie chorób to coraz większy problem zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie. Naukowcy wiążą rozszerzanie się zasięgu tych pajęczaków przede wszystkim z postępującym ociepleniem klimatu i łagodniejszymi zimami.
Istotne znaczenie mają też zmiany w użytkowaniu i zagospodarowaniu terenów oraz rosnąca liczebność dzikich zwierząt będących głównymi żywicielami kleszczy, ze szczególnym uwzględnieniem gryzoni oraz jeleni. W Polsce jako wektory chorób odkleszcozwych nie bez znaczenia są także zwierzęta domowe, zwłaszcza w miastach.
Według oficjalnych danych amerykańskich Centers for Disease Control and Prevention (CDC) skala zjawiska jest ogromna. W samych Stanach Zjednoczonych każdego roku może dochodzić do około 476 tysięcy zakażeń boreliozą.
Choroby odkleszczowe w Polsce
Problem ten coraz mocniej dotyka również Polskę, gdzie statystyki zachorowań niepokojąco rosną z roku na rok. W 2025 roku w naszym kraju odnotowano około 30 tysięcy oficjalnych przypadków boreliozy.
Najwięcej zakażeń wykrywa się w miesiącach letnich. Geograficznymi centrami zachorowalności są województwa mazowieckie, lubelskie, podkarpackie oraz warmińsko-mazurskie. Badania naukowe dowodzą, że kleszcze skutecznie opanowują także miasta.
Źródło: Nauka w Polsce
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

