Reklama

Poród u ludzi jest powszechnie uważany za wyjątkowo trudny i niebezpieczny. Powodem takiego stanu rzeczy ma być połączenie dwunożności i dużego mózgu, co sprawia, że dziecko ledwo mieści się w kanale rodnym. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Wiedeńskim wykazały jednak, że wiele innych ssaków zmaga się z podobnymi problemami i śmiertelnością podczas porodu.

U niektórych gatunków powikłania te występują nawet tak samo często, jak w niektórych populacjach ludzkich, na przykład u łowców i zbieraczy pozbawionych nowoczesnej opieki medycznej. Wyniki analiz zaprezentowanych na łamach „Biological Reviews” sugerują, że ciężki poród nie jest cechą unikalną dla człowieka.

Szerokie spojrzenie. Badanie, które zmieniło perspektywę

Naukowcy przeprowadzili obszerny przegląd literatury naukowej, analizując dane dotyczące komplikacji porodowych u szerokiej gamy ssaków łożyskowych.

Badanie objęło nie tylko zwierzęta hodowlane, takie jak krowy czy owce, ale także gatunki dziko żyjące: jelenie, foki, a nawet walenie. Celem było sprawdzenie, czy wskaźniki śmiertelności i częstotliwość występowania porodów patologicznych u ludzi rzeczywiście odbiegają od normy w świecie zwierząt.

Wyniki okazały się zaskakujące: trudny poród nie jest cechą wyłącznie ludzką, lecz zjawiskiem powszechnym w całej gromadzie ssaków.

Zwierzęta w tarapatach. Od antylop po delfiny

Badania wykazały, że komplikacje porodowe występują u co najmniej 16 z 19 rzędów ssaków łożyskowych. W przypadku niektórych gatunków, takich jak jelenie czy antylopy, wskaźniki śmiertelności matek i trudności porodowych są zbliżone do tych obserwowanych w populacjach ludzkich żyjących bez nowoczesnej opieki medycznej (np. u łowców-zbieraczy).

Kiepsko wygląda też kwestia porodu u hieny plamistej. Szacuje się, że blisko jedna na dziesięć samic ginie podczas swojego pierwszego porodu.

Szczególnie trudne są porody hieny plamistej
Szczególnie trudne są porody hieny plamistej /Fot. Saffatography/Shutterstock

Co ciekawe, problem dotyczy nawet zwierząt morskich, jak delfiny i wieloryby, które mimo braku kostnej miednicy, mogą doświadczyć utknięcia płodu w drogach rodnych. U fok trudny poród jest drugą najczęstszą przyczyną śmierci dorosłych samic w sezonie rozrodczym.

W przypadku ludzi za główną przyczynę trudności porodu uznaje się duży mózg noworodka. Jednak badanie wykazało, że obturacja (zablokowanie) porodu występuje u ssaków o bardzo różnej wielkości mózgu.

Ewolucyjny rachunek zysków i strat

Dlaczego ewolucja nie wyeliminowała tak groźnych komplikacji? Odpowiedzią jest tzw. model selekcji krawędziowej. Większe noworodki mają statystycznie lepsze szanse na przetrwanie po urodzeniu – są silniejsze, lepiej trzymają ciepło i szybciej uciekają przed drapieżnikami. To promuje geny odpowiedzialne za większy rozmiar płodu

Jednak po przekroczeniu pewnego progu, wielkość płodu staje się niemożliwa do przepchnięcia przez kanał rodny, co prowadzi do śmierci matki. Natura balansuje więc na cienkiej granicy. Promuje jak największe potomstwo, ale jednocześnie akceptuje stały odsetek tragicznych porodów.

Wspólne ryzyko. Co łączy krowę, psa i kobietę?

Okazuje się, że czynniki ryzyka utrudniające poród są niemal identyczne u różnych gatunków. Największe zagrożenie występuje podczas pierwszego porodu, gdy kanał rodny nie jest jeszcze w pełni dojrzały lub elastyczny

Kolejnym czynnikiem jest nieodpowiednia dieta – u ludzi, naczelnych i gryzoni dieta bogata w cukry i węglowodany prowadzi do przerostu płodu (makrosomii), co drastycznie zwiększa ryzyko utknięcia dziecka w drogach rodnych. Także mały rozmiar matki w połączeniu z dużym płodem jest uniwersalną receptą na kłopoty, niezależnie od tego, czy mówimy o kobiecie, czy o małej rasie psa.

Potęga położnictwa

– To, co wyróżnia ludzi, to nie sama obecność czy nawet częstotliwość występowania dystocji (utrudnionego porodu), ale reakcje kulturowe, jakie ona wywołała. Jesteśmy jedynym znanym gatunkiem, który wypracował systematyczną pomoc przy porodzie – w tym położnictwo oraz interwencje medyczne, takie jak cesarskie cięcia – aby radzić sobie z powikłaniami podczas porodu – podsumowuje dr Nicole D. S. Grunstra z Uniwersytetu Wiedeńskiego.

W jej ocenie tę biokulturową adaptację należy uwzględniać w badaniach porównawczych nad narodzinami. Dlaczego? Bo pokazuje ona, w jak wyjątkowym stopniu człowiek potrafił się przystosować i znaleźć rozwiązanie dotyczące trudnego porodu.

Źródło: Biological Reviews

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...