Reklama

Naukowcy odkryli, że niektóre karaluchy – z niektórych zaniedbanych mieszkań wiemy, że owady stroniące od samotności – wydają się tworzyć związki „na wyłączność” ze swoimi partnerami. Ale jak to robią? Zjadając sobie nawzajem skrzydła.

Jak zjadanie skrzydeł wzmacnia więź? To symbol poświęcenia

Zjadanie skrzydeł u karaluchów Salganea taiwanensis to nie przypadek. To złożony akt, po którym następuje radykalna zmiana zachowania. Dwie niezależne istoty stają się odtąd niemal całkowicie nierozłączne. Powodem jest… poświęcenie. Gdy jeden z partnerów traci skrzydła, traci możliwość szybkiego opuszczenia gniazda – a więc zostaje przy rodzinie. To powiązanie przypominające strategię spotykaną raczej wśród ptaków niż wśród owadów.

Rytuał, który tworzy wspólnotę

Kiedy badacze testowali zachowanie par po rytuale zjadania skrzydeł, rezultat był jasny: pojawienie się obcego wywoływało natychmiastową, wspólną agresję. Karaluchy po rytuale nie pozwalały nikomu zbliżyć się do ani do partnera, ani do gniazda. Ataki i groźby kierowane były zawsze w stronę obcego – partner pozostawał praktycznie nienaruszony. Tam, gdzie rytuału nie było, nie obserwowano terytorialnych wojen.

Dzięki zjadaniu skrzydeł para zyskuje coś, co w świecie owadów rzadko spotykane: wyłączność. Agresja, która wcześniej nie była skierowana przeciwko nikomu, teraz jest nakierowana na każdego obcego. To współpraca – i determinacja, by chronić rodzinę. Taka strategia sprzyja nie tylko obronie potomstwa, ale i stabilności społecznej wśród owadów.

Monogamia w świecie owadów – czy to się zdarza?

Chociaż u mrówek i termitów budowa kolonii i relacje w kastach bywają równie złożone, to rytuał fizycznego okaleczania partnera dla wyłączności jest ewenement. Najczęściej spotykane strategie to blokady chemiczne lub feromonowe, a nie trwałe pozbawianie możliwości lotu. Monogamia u zwierząt, a w szczególności u owadów, jest dosyć rzadka.

Korzyści z długotrwałej współpracy i trwałych związków

Partnerstwo, które gwarantuje spokój gniazda i bezpieczeństwo potomstwa, jest w świecie zwierząt bardzo cenne. Salganea taiwanensis zyskały przewagę – współpraca dwojga dorosłych przy opiece nad młodymi i przy obronie terytorium zwiększa szanse przetrwania całej rodziny.

Dodatkowo, w odróżnieniu od większości karaczanów, u Salganea taiwanensis oboje rodziców angażuje się w wychowanie młodych. Takie rozwiązanie spotyka się głównie u gatunków, w której przetrwanie młodych zależy od długotrwałej ochrony i dostępu do pożywienia.

Karaluchy są ciekawsze, niż sądziliśmy

Odkrycie naukowców udowadnia, że karaluchy nie powinny być tylko symbolem przetrwania, ale przykładem na to, że nawet najprostsze organizmy mogą wykształcać skomplikowane strategie społeczne. Rzuca też nowe światło na ewolucję partnerstwa u innych owadów. Wciąż tak wiele o nich nie wiemy.

Czy podobne strategie istnieją u innych owadów? Co sprawia, że w tym przypadku ewolucja wybrała taką ścieżkę? I czy presja środowiskowa może doprowadzić do wykształcenia jeszcze innych form wyłączności i współpracy?

Rytuał karaluchów – chociaż bolesny i nieodwracalny – pokazuje, że w walce o przetrwanie najważniejsza bywa bliskość i lojalność. Kto by przypuszczał, że możemy się czegoś nauczyć od karaczanów?

Źródło: Royal Society Open Science

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama