Jak nie puma, to emu i kangur. Seria ucieczek egzotycznych zwierząt w Polsce
W polskich lasach doszło do serii zadziwiających spotkań. Po głośnej sprawie z pumą, pod Lublińcem sfotografowano emu, a na Podkarpaciu trwają poszukiwania kangura. Leśnicy ostrzegają: egzotyczne zwierzęta z hodowli nie poradzą sobie na wolności.

W ostatnich tygodniach w polskich lasach doszło do serii spotkań z egzotycznymi zwierzętami. Najpierw pojawiła się puma, którą udało się załapać, potem donoszono o kolejnym możliwym spotkaniu z pumą, którego koniec końców nie potwierdzono – sfilmowany kot okazał się zbyt mały. Teraz z kolei Nadleśnictwo Lubliniec podzieliło się obserwacją jednej z mieszkanek miasta, która natknęła się na emu, a pod Rzeszowem trwają poszukiwania kangura.
Skąd wziął się emu pod Lublińcem?
Mieszkanka Lublińca zauważyła wielkiego ptaka jadąc na rowerze. Zdjęcia nie pozostawiają wątpliwości: to emu, największy ptak Australii i jeden z największych na świecie. Jak mógł znaleźć się w polskim lesie? To raczej pewne, że uciekł z prywatnej hodowli. Hodowców emu jest w Polsce całkiem sporo. Pisklę można w naszym kraju kupić już za około 600 zł.
„Zwierzęta egzotyczne nie są przystosowane do życia w naszych warunkach. Mogą cierpieć z braku odpowiedniego pokarmu, nieodpowiednich warunków, a jednocześnie stanowić zagrożenie dla rodzimych gatunków i powodować nieprzewidziane sytuacje” – zwracają uwagę Lasy Państwowe, opisując przypadek z Lublińca. „Jeśli ktoś zauważy to zwierzę, prosimy o zachowanie ostrożności i kontakt telefoniczny” – pisze na Facebooku Nadleśnictwo Lubliniec.
Kolejny uciekinier: kangur pod Rzeszowem
Nieco wcześniej, 12 lipca, rozpoczęły się poszukiwania innego uciekiniera: z labiryntu kukurydzy w Łopuszce Małej uciekł mały kangur. Zwierzak jest atrakcją tego miejsca, widnieje też w jego logotypie. Opiekunowie wyznaczyli nagrodę 1000 zł za jego odnalezienie, ale okazało się to niełatwe. Według informacji TVP3 Rzeszów, kangurek widziany był kilka dni później w okolicach Trzebowniska, a więc musiał pokonać prawie 40 km. Właściciele proszą, aby zwierzaka nie próbować łapać na własną rękę, bo grozi to spłoszeniem go, a wtedy może uciec jeszcze dalej. W zagrodach w mini-zoo w Labiryncie Łopuszka Mała mieszkają też m.in. alpaki, kozy i bydło długowłosej rasy highland cattle.
Te wszystkie przypadki uświadamiają skalę i wyzwania hodowli egzotycznych zwierząt w Polsce.
Źródła: Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Lubliniec, TVP3 Rzeszów
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

