Inwazyjne żebropławy opanowują Wenecję. Przed tym gatunkiem ostrzega też polskie ministerstwo
Żebropław Mnemiopsis leidyi jest uznawany za jeden ze stu najbardziej szkodliwych gatunków inwazyjnych na świecie. Od prawie 10 lat żyje w Morzu Adriatyckim, stanowiąc poważne wyzwanie dla ekosystemów i rybołówstwa. Nowe badanie odsłania jego coraz większy wpływ na wody Wenecji.

Zespół badawczy z Uniwersytetu Padewskiego oraz Narodowego Instytutu Oceanografii i Geofizyki Stosowanej opublikował nowe badanie nad Mnemiopsis leidyi. Publikacja ta rzuca światło na potencjalne zagrożenie ekologiczne, jakie gatunek ten sprowadza na weneckie wody. Wynika ono z niezwykłych zdolności adaptacyjnych żebropława i sprzyjających warunków do jego masowego rozmnażania, napędzanych przez postępujące zmiany klimatu.
Jak żebropław opanował weneckie wody?
Dwuletnie, interdyscyplinarne badania pozwoliły na szczegółowe monitorowanie rozmieszczenia żebropława Mnemiopsis leidyi. Gatunek ten charakteryzuje się wyjątkową adaptacyjnością oraz wysoką płodnością – jest obojnakiem i może produkować do 14 000 jaj dziennie.
W wodach Wenecji jego liczebność ma wyraźny wzorzec sezonowy: gwałtowne wzrosty populacji występują późną wiosną oraz późnym latem i wczesną jesienią, co jest bezpośrednio powiązane z cieplejszą wodą i optymalnym zasoleniem. W 2023 roku zaobserwowano znacznie większą ilość osobników o małych rozmiarach (2–4 cm) w porównaniu do roku 2022, co sugeruje masowe rozmnażanie.
Badania laboratoryjne wykazały, że M. leidyi toleruje szeroki zakres temperatur (10–32 °C) i zasolenia. Jednak ekstremalne warunki znacząco obniżają jego przeżywalność. Najbardziej optymalna dla niego temperatura to 18 °C. Co istotne, żebropławy potrafią przetrwać w skrajnie niskim zasoleniu przez co najmniej 12 godzin. To pozwala im przetrwać cykl przypływów i odpływów w obszarach takich jak wenecka laguna.
Poprzez drapieżnictwo i konkurencję o zooplankton, gatunek ten może doprowadzić do załamania się populacji ryb, co wcześniej zaobserwowano w Morzu Czarnym. W samej Lagunie Weneckiej odnotowano już spadek połowów.
Czy żebropławy to meduzy?
Żebropławy to galaretowate organizmy morskie, które mimo zewnętrznego podobieństwa do meduz stanowią całkowicie odrębną grupę zwierząt. Ich najbardziej charakterystyczną cechą jest osiem rzędów rzęsek przypominających grzebienie, które rytmicznie falując, mienią się tęczowymi barwami i umożliwiają im sprawne poruszanie się w toni wodnej. Choć zachwycają delikatnym wyglądem, są skutecznymi drapieżnikami.

Inwazyjny żebropław pojawia się tez w Polsce
Żebropław ten znajduje się na liście inwazyjnych gatunków obcych zwierząt w Polsce. Tak opisuje go Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska: „Naturalnym rejonem występowania Mnemiopsis leidyi jest atlantyckie wybrzeże Ameryki (od 42° szerokości geograficznej północnej do 46° szerokości południowej). Posiadając w rozwoju stadium larwalne, ma dużą zdolność do rozprzestrzeniania, zarówno samoistnego, jak i przy udziale człowieka (wody balastowe, kadłuby statków).
Duża tolerancja wraz z różnymi możliwościami rozrodu gwarantują mu osiągnięcie bardzo wysokiej liczebności w krótkim czasie. W Polsce skuteczną inwazję tego gatunku ogranicza niska temperatura w połączeniu z niskim zasoleniem Morza Bałtyckiego. Pojawiają się tu okresowo osobniki pochodzące z populacji występującej w zachodnim Bałtyku. Osobniki te nie rozmnażają się, nie tworzą populacji. W związku z tym zagrożenie, jakie gatunek ten mógłby potencjalnie stanowić dla różnorodności biologicznej i gospodarki (poprzez obniżanie zasobów ryb poławianych komercyjnie), wydaje się być małe”.
Jednak klimat się ociepla, zatem o Mnemiopsis leidyi zapewne jeszcze w Polsce usłyszymy.
Źródła: Estuarine, Coastal and Shelf Science, Generalna dyrekcja Ochrony Środowiska
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

