Reklama

Problem z żółwiami ozdobnymi (Trachemys scripta) zaczyna się zazwyczaj niewinnie w sklepie zoologicznym, gdzie kupowane są jako małe, urocze stworzenia. Niestety, nabywcy rzadko zdają sobie sprawę, że te gady mogą dorastać nawet do 40 cm długości i żyć przez wiele dekad.

Dorosły żółw ozdobny wymaga zapewnienia odpowiednich warunków, w tym 400-litrowego akwaterrarium – jest to zbiornik wielkości sześcioosobowego stołu. Z dodatkowym wyposażeniem cały zestaw do hodowli jednego żółwia waży ponad pół tony, a to przekracza nośność przeciętnego stropu.

Czas na wolność

Gdy obowiązki związane z opieką nad dorosłym żółwiem zaczynają przerastać właścicieli, wielu z nich wypuszcza zwierzę „na wolność” do lokalnego zbiornika wodnego.

To działanie, choć często motywowane źle pojętym dobrem zwierzęcia, jest w rzeczywistości wyrokiem zarówno dla ekosystemu i lokalnie żyjących zwierząt, jak i często dla samego żółwia, który nie jest w pełni przystosowany do polskiego klimatu, bo te żółwie pochodzą z Ameryki Północnej. Do takiego procederu doszło niedawno w Wielkopolsce.

Poznańska rekordzistka pod lupą naukowców

8 lipca na terenie poznańskich Naramowic Ekopatrol Straży Miejskiej schwytał wyjątkowego osobnika. Zwierzę trafiło do identyfikacji w Pracowni Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP).

Klaudia Łyczykowska z UPP potwierdziła, że to samica żółwia ozdobnego o imponujących parametrach: wadze prawie 3 kg i długości karapaksu (pancerza) wynoszącej blisko 30 cm. Jest to największy osobnik tego gatunku, jakiego kiedykolwiek odłowiono w Poznaniu.

– Niestety, kupując młodego, niewielkiego żółwia w sklepie zoologicznym mało kto myśli o długiej perspektywie utrzymywania go, a odłowiona samica ma co najmniej 20 lat, może przeżyć w dobrym zdrowiu niemalże drugie tyle, przez co dojrzałe żółwie często są wypuszczane do środowiska – mówi Łyczykowska.

Dlaczego żółw w stawie to problem?

Obecność obcych gatunków żółwi w polskich wodach to ogromne zagrożenie dla rodzimej przyrody. Żółwie ozdobne na wolności stają się agresywnymi drapieżnikami, które dziesiątkują lokalne, często chronione gatunki, trwale zaburzając równowagę ekosystemów.

Sytuacja ta jest na tyle poważna, że gatunek ten został uznany za inwazyjny. Wypuszczenie go do środowiska naturalnego jest surowo zabronione i zagrożone administracyjną karą pieniężną w wysokości nawet do 1 000 000 złotych. Co więcej, na legalne przetrzymywanie takiego żółwia w domu wymagane jest specjalne zezwolenie od Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

„Obca” z Poznania to prawdziwa gigantka
„Obca” z Poznania to prawdziwa gigantka /Fot. UPP

Jak wyjaśnia dr inż. Rafał Maciaszek ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, żółw ozdobny Trachemys scripta pochodzi z Ameryki Północnej, gdzie naturalnie występuje w różnorodnych zbiornikach i ciekach wodnych, w tym obszarach bagiennych.

„Niestety, z uwagi na powszechne dokonywanie zakupu zwierząt ozdobnych bez przygotowania merytorycznego opiekuna oraz niezważanie na ich potrzeby, dochodzi do ich uwolnień do środowiska. Porzucenia te, usprawiedliwiane przez nieodpowiedzialnych opiekunów nazywaniem wypuszczaniem na wolność lub darowaniem drugiego życia wynikają najczęściej ze znudzenia się zwierzęciem, jego nadmiernym rozmnożeniem się, osiągnięciem dużych rozmiarów lub okaleczaniem innych zwierząt, które nigdy nie powinny być utrzymywane razem w akwarium” – pisze naukowiec na swojej stronie internetowej „Łowca obcych”.

W Polsce mamy naszego rodzimego żółwia błotnego, który jest objęty ścisłą ochroną gatunkową.

Monitoring i nauka obywatelska

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu nie poprzestaje na badaniu odłowionych okazów – prowadzi ogólnopolski monitoring tych gadów. Kluczowym elementem badań jest nauka obywatelska (citizen science), w której każdy może zostać „oczami naukowców” w terenie.

Badacze apelują do spacerowiczów o zgłaszanie zaobserwowanych żółwi. Aby informacja była wartościowa, należy wykonać zdjęcie (kluczowe do identyfikacji), zapisać dokładną datę oraz lokalizację (np. pinezkę Google Maps), a następnie przesłać te dane na adres e-mail Klaudii Łyczykowskiej (klaudia.lyczykowska@up.poznan.pl).

Bezpieczna przystań zamiast dzikiej wody

Szczęśliwie, historia rekordzistki z Naramowic kończy się bezpiecznie. Po wykonaniu pomiarów i identyfikacji, samica została przekazana do legalnie działającego azylu dla zwierząt. Spędzi tam resztę swoich dni w warunkach odpowiadających jej potrzebom, nie stanowiąc już zagrożenia dla polskiej fauny.

Źródła: UPP, Łowca Obcych

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...