Ekstremalny atak zimy skuł Niagarę lodem. Niezwykły widok przyciąga turystów
W Stanach Zjednoczonych trwa ekstremalny atak zimy. Fala arktycznego powietrza, która ogarnęła niemal cały kraj, wywołała rekordowe spadki temperatur, śnieżyce i chaos komunikacyjny. Skutki tej anomalii odczuwają miliony Amerykanów – od Zatoki Meksykańskiej po Nową Anglię. W najbardziej nietypowych obserwacjach zimowych pojawiło się też coś, czego nie widuje się często nawet w północnych stanach: częściowe zamarznięcie słynnego wodospadu Niagara.

Od końca stycznia skrajne mrozy w Stanach Zjednoczonych zbierają tragiczne żniwo – w związku z atakiem zimy odnotowano już ponad 110 zgonów, a agencja Associated Press informuje, że ostrzeżeniami przed niebezpiecznym zimnem objęto około 150 milionów ludzi. Meteorolodzy opisują to jako „bombę cyklonową”, która sprowadziła intensywne opady śniegu i gwałtowne chłody tam, gdzie na co dzień dominują łagodniejsze warunki. Skutki objawiły się nie tylko w formie odwołanych lotów i zakorkowanych autostrad, ale także w serii nietypowych zjawisk: od spadających z drzew legwanów na Florydzie po spektakularne, częściowe zamarznięcie wodospadu Niagara na północnym krańcu kraju. W pozornie stałym nurcie potężnej kaskady widać bryły lodu, które stają się symbolem potęgi tegorocznej zimy.
Lodowy spektakl, czyli częściowe zamarznięcie wodospadu Niagara
Nad wodospadem Niagara rozgrywa się obecnie widowisko, które nawet w tym regionie uchodzi za niezwykłe zjawisko. Napływ arktycznych mas powietrza, powiązany z zaburzeniami wiru polarnego, przyniósł długotrwałe mrozy, w efekcie których woda, para wodna i lód utworzyły krajobraz o niemal surrealistycznym charakterze. Choć potężne kaskady nie przestały tam płynąć, ich obrzeża oraz przestrzeń u podnóża wodospadu pokryły się grubą, narastającą warstwą lodu. Cały czas formują się rozległe bryły i kopce lodowe, a wzdłuż krawędzi pojawiają się masywne sople, budujące monumentalną, zimową scenerię.
Władze Niagara Parks same informują, że niedawne intensywne opady śniegu oraz utrzymujące się ujemne temperatury w południowym Ontario doprowadziły do powstania „olśniewających” formacji lodowych i gęstej, mroźnej mgły unoszącej się nad wodospadem. Te warunki nie zniechęcają jednak odwiedzających – wręcz przeciwnie, tłumy turystów przybywają, by zobaczyć ten spektakl natury, określając go jako jedno z najbardziej niezwykłych doświadczeń wizualnych.

Dlaczego wodospad Niagara nie może całkowicie zamarznąć?
Lokalna stacja WIVB-TV z Buffalo zwraca uwagę, że lodowe struktury zaczęły dynamicznie narastać po przejściu silnej burzy zimowej, a obrazy z kamer na żywo pokazują parę unoszącą się nad oblodzoną powierzchnią. Rzeczniczka parku stanowego po stronie amerykańskiej w rozmowie z USA Today z kolei podkreśla, że choć w wielu miejscach tworzą się świeże, kruche warstwy lodu, to wodospad nie zamarzł całkowicie. I – jak podkreślają eksperci – w dzisiejszych warunkach nie ma już takiej możliwości.
Otóż zjawisko spektakularnego oblodzenia pojawia się zwykle dopiero po kilku dniach utrzymywania się silnego mrozu, gdy ujemne temperatury, wiatr i mgła wodna sprzyjają szybkiemu osadzaniu się lodu na skałach i konstrukcjach w pobliżu wodospadu. Pełne zatrzymanie przepływu wody to jednak skrajna rzadkość historyczna. Najsłynniejszy przypadek miał miejsce w 1848 roku, gdy potężny zator lodowy na rzece Niagara wstrzymał dopływ wody na około 30 godzin, sprawiając wrażenie „wyłączonego” wodospadu. W XX wieku notowano jeszcze epizody silnego zlodzenia, m.in. w latach 30., kiedy część American Falls była niemal całkowicie skuta lodem, lecz również wtedy kluczową rolę odgrywały naturalne bariery lodowe powyżej wodospadu, a nie samo zamarznięcie spadającej wody.
Współcześnie sytuacja wygląda inaczej. Na rzece funkcjonuje tzw. ice boom – system pływających zapór lodowych instalowanych sezonowo u wylotu jeziora Erie. Jego zadaniem jest kontrolowanie przemieszczania się kry, ograniczanie powstawania niebezpiecznych zatorów oraz stabilizowanie pokrywy lodowej w górnym biegu rzeki. To właśnie takie zatory w przeszłości potrafiły czasowo ograniczyć dopływ wody do kaskad. Dziś lód może tworzyć imponujące formy na powierzchni, obrzeżach i u podnóża wodospadu, lecz ogromna masa wody (liczona w tysiącach metrów sześciennych na sekundę) nieprzerwanie przepływa przez próg skalny. Efekt wizualny bywa więc mylący: krajobraz wygląda jak skuty lodem, jednak hydrologicznie wodospad pozostaje aktywny, a nurt nie traci swojej siły.
Źródła: USA Today, The News, Associated Press
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


