Reklama

Nastolatek trafił do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu 4 czerwca około 23:30 i od razu został przyjęty na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii. Ukąszenie przez żmiję lewantyńską (Macrovipera lebetinus) oznaczało scenariusz, w którym liczy się każda minuta: stan bezpośredniego zagrożenia życia i potrzebę podania surowicy dostosowanej dokładnie do tego gatunku. Żmija lewantyńska nie występuje w Polsce, więc surowicy nie udało się znaleźć w naszym kraju.

Sprowadzenie surowicy to był wyścig z czasem

Poszukiwania surowicy musiały być wykonane błyskawicznie. Wykonano kilkanaście telefonów do innych szpitali, ogrodów zoologicznych, hodowców gadów, placówek naukowych. Stało się jasne, że najbliższa dostępna surowica znajduje się w Monachium, ponad 1000 kilometrów od Krakowa.

Teraz trzeba było ją szyko i bezpiecznie przewieźć. Szpital zorganizował transport lotniczy: lot z Warszawy, odbiór preparatu w Monachium, powrót do Krakowa. Po przylocie na lotnisko Kraków-Balice surowica pojechała bezpośrednio na oddział. Szpital podjął decyzję o pokryciu kosztów transportu z własnego budżetu jeszcze przed uzyskaniem gwarancji, że Narodowy Fundusz Zdrowia je zrefunduje.

„W piątek o 15:00 surowica dotarła na oddział. Uruchomiono wlew. Po kilku godzinach stan chłopca zaczął się powoli poprawiać. Dziś możemy powiedzieć: walka o surowicę miała sens. Nasz zespół pokazał, czym jest prawdziwa praca zespołowa” – napisał szpital w mediach społecznościowych.

Posiadanie żmii lewantyńskiej jest zakazane

Sprawą zajęła się też policja. Funkcjonariusze zabezpieczyli w mieszkaniu nastolatka dwie żmije lewantyńskie. Ich posiadanie w Polsce jest zabronione, ponieważ należą do zwierząt szczególnie niebezpiecznych. Ich przetrzymywanie poza uprawnionymi ogrodami zoologicznymi jest niedopuszczalne – stwierdził zastępca rzecznika prasowego Komendy Powiatowej Policji w Nowym Targu podkom. Jarosław Stelmach w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Wszczęto postępowanie przygotowawcze w kierunku narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Na tym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów, a śledczy ustalają między innymi, w jaki sposób 16-latek wszedł w posiadanie żmij lewantyńskich. To jedne z najbardziej jadowitych węży Europy, występują m.in. na Cyprze, w Turcji i na Bliskim Wschodzie.

W mieszkaniu nastolatka znajdowały się także inne egzotyczne zwierzęta, między innymi kolejne węże, papugi oraz mrówki-giganty. W ich przypadku wymagane zgłoszenia do starostwa miały zostać dokonane zgodnie z przepisami.

Źródła: Gazeta Wyborcza, Onet

Nasza autorka

Magdalena Rudzka

Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.
Magdalena Rudzka
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...