Reklama

Świetliki to jedne z najbardziej fascynujących owadów współczesnego świata. Te wykorzystujące bioluminescencję stworzenia zajmują wyjątkowe miejsce nie tylko w systematyce przyrodniczej, ale również w naszej kulturze. Ich zwyczajowa nazwa – robaczki świętojańskie – wywodzi się od najkrótszej nocy w roku, na którą przypada szczyt ich okresu godowego. Co roku Noc Kupały rozświetlają dziesiątki maleńkich iskier emitowanych z odwłoków tych owadów, co przez wieki nadawało tej nocy magiczny, niemal mistyczny wymiar.

Jak się okazuje, te niezwykłe zwierzęta żyją na naszej planecie od milionów lat. Na długo przed tym, zanim ludzkość zaczęła zachwycać się ich blaskiem, świetliki zamieszkiwały gęste lasy wspólnie z dinozaurami, rozświetlając mroki ery mezozoicznej podobnie do tego, jak robią to podczas dzisiejszych letnich wieczorów.

Świetlik zatopiony w krwawym bursztynie

Prehistoryczny świetlik został odnaleziony w niewielkim bursztynie. Ten cenny surowiec, w którym przez miliony lat zatopiony był owad, różni się jednak od jantaru znanego z bałtyckich plaż. Skamieniałość została świetnie zakonserwowana w tzw. bursztynie birmańskim, który wydobywany jest w kraju ze stolicą w Naypyidaw.

Choć z perspektywy nauki znalezisko jest fascynujące, budzi ono poważne kontrowersje etyczne. Ze względu na trwający od lat krwawy konflikt wewnętrzny w Mjanmie, wydobycie tamtejszych złóż wiąże się z licznymi naruszeniami praw człowieka. Z tego powodu część środowiska naukowego oraz niektóre prestiżowe czasopisma zdecydowały się na bojkot badań opartych na birmańskim bursztynie. Paleontolodzy i etycy zwracają uwagę, że handel tym „krwawym kruszcem” może bezpośrednio finansować działania zbrojne, co stawia badaczy przed trudnym dylematem.

Niewielki gatunek z czasów dinozaurów

Spoglądając na rozmiar odnalezionego świetlika, trudno sobie wyobrazić, jak tak niewielkie stworzenie przetrwało czasy panowania potężnych dinozaurów. Cretoluciola birmana – bo tak został nazwany owad – mierzy zaledwie kilka milimetrów długości. Mimo mikroskopijnego rozmiaru naukowcom udało się dostrzec wiele szczegółów jego budowy. Rozpoznano sześć wyraźnych segmentów odwłoka oraz dwusegmentowy narząd świetlny. Te cechy upodabniają skamieniałość do współczesnych świetlików z podrodziny Luciolinae, których cechą charakterystyczną są właśnie jarzące się odwłoki.

Ewolucja świecących owadów

Dostrzeżenie narządów świetlnych w odnalezionym okazie zdaje się kluczowe z perspektywy ewolucji. Wiedza ta pozwala nam wnioskować, że świecące się owady zamieszkiwały naszą planetę niemal 100 milionów lat temu. Oznacza to, że już w czasach okresu środkowej kredy, presja ewolucyjna doprowadziła do wykształcenia tych bioluminescencyjnych zdolności. Prawdopodobnie niewielkie owady - bez tych funkcji - byłyby bezbronnym mieszkańcem prehistorycznych lasów, który bez świecącego odwłoku nie mógłby odstraszać drapieżników lub przyciągać potencjalnych partnerów.

To odkrycie rzuca zupełnie nowe światło na ekosystemy mezozoiku. Zwierzęta, które zachwycają nas dzisiaj, odgrywały istotną rolę w środowisku zdominowanym przez dinozaury. Wykształcenie bioluminescencji pozwoliło tym niewielkim owadom przetrwać miliony lat, dzięki czemu co roku, wraz z nadejściem wakacji, wciąż możemy wypatrywać ich blasku w polskich lasach.

Źródło: ScienceX

Nasz autor

Olaf Kardaszewski

Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.

Olaf Kardaszewski
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...