„Żywy osioł czy martwy lew?”. Kulisy selekcji i brutalnej walki o życie załogi Shackletona
Wyprawa, która z góry była skazana na porażkę, przyniosła lekcję przywództwa, jakiej świat nigdy wcześniej nie widział. Kiedy Ernest Shackleton kompletował załogę na statek Endurance, jego kryteria wyboru ludzi mogły wydawać się co najmniej ekscentryczne. Jak się jednak okazało, intuicja go nie zawiodła. Przez dwa lata w morderczym klimacie Antarktyki, bez dachu nad głową i odcięci od jakiejkolwiek pomocy, jego ludzie nie dopuścili do buntu ani rozlewu krwi. W najnowszym odcinku podcastu redakcji National Geographic Polska Mikołaj Golachowski obnaża brutalną codzienność polarników, opowiadając o wełnianych ubraniach, diecie z surowych pingwinów i czterech miesiącach psychicznej tortury na Wyspie Słoniowej.
Spis treści:
- Brytyjska buta kontra surowa natura. Codzienność w przemoczonej wełnie
- Strach przed demoralizacją. Dlaczego „The Boss” musiał gasić bunty w zarodku?
- Cztery miesiące w cieniu śmierci. Koszmar porzuconych na Wyspie Słoniowej
- Posłuchaj całej rozmowy o tajemnicy statku Endurance
Trzon sukcesu akcji ratunkowej z lat 1914–1916 tkwił w wyjątkowej chemii między członkami załogi, którą Shackleton budował na przekór brytyjskim standardom wojskowym. W przeciwieństwie do swojego rywala, Roberta Falcona Scotta, „The Boss” nie szukał wyłącznie posłusznych żołnierzy, ale graczy zespołowych o specyficznych cechach charakteru. Jak zdradza w rozmowie z Iwoną El Tanbouli-Błońską polarnik i ekolog Mikołaj Golachowski, Shackleton potrafił rekrutować ludzi na podstawie czystej intuicji – czasem wystarczyło, że ktoś nosił okulary i wydał mu się interesujący. Ta z pozoru nonszalancka selekcja uratowała 28 żyć, gdy przyszło im spędzić niemal dwa lata na pękającym paku lodowym Morza Weddella.
Brytyjska buta kontra surowa natura. Codzienność w przemoczonej wełnie
Jednym z najbardziej uderzających wątków poruszonych w podcaście jest zderzenie kultur polarnych – skrajnie pragmatycznego stylu norweskiego i pełnego dumy stylu brytyjskiego. Podczas gdy Roald Amundsen uczył się od Inuitów, jak szyć ubrania ze skór i futer, Brytyjczycy wyruszyli na podbój Antarktydy w klasycznej, sprasowanej wełnie.
– Wełna ma to do siebie, że póki jest sucha, jest okej. Natomiast jak zmoknie, to się robi ciężka i wcale już taka ciepła nie jest. Brytyjska buta, z którą podeszli do organizowania wyprawy, położyła cień na cały jej los – punktuje Mikołaj Golachowski.
W takich warunkach, gdy pot i morska woda zamarzały bezpośrednio na ciele, jedynym ratunkiem przed zamarznięciem stała się drastyczna zmiana diety. Polarnicy, pozbawieni standardowych racji żywnościowych, musieli przestawić się na polowania na foki i pingwiny. Choć brzmi to makabrycznie, to właśnie czysty tłuszcz i surowe mięso utrzymały ich przy życiu. Co ciekawe, ta monotonna dieta uchroniła ich przed największą plagą dawnych wypraw – szkorbutem. Jak wyjaśnia ekspert, jedzenie surowego mięsa dostarczało organizmowi niezbędnych metabolitów, zastępujących brakującą witaminę C.
Strach przed demoralizacją. Dlaczego „The Boss” musiał gasić bunty w zarodku?
Dla Shackletona, po utracie zmiażdżonego przez lód statku Endurance, największym zagrożeniem nie był wcale mróz czy ocean. Prawdziwym wrogiem była psychika jego ludzi. Lider panicznie obawiał się utraty kontroli nad nastrojami grupy i rozpadu wewnętrznej dyscypliny.
Gdy załoga dryfowała na lodowych krach, Shackleton zapisał w swoim dzienniku: „Myślę o wyruszeniu na zachód”. Ta nagła decyzja o ciągnięciu ciężkich szalup po pękającym lodzie była motywowana głównie psychologią – ludzie musieli mieć cel, by nie oszaleć z bezczynności. Shackleton potrafił bezbłędnie identyfikować i neutralizować ogniska napięć. Nie był jednak postacią bez skazy.
W podcaście umawiamy m.in. jego głęboki konflikt z utalentowanym cieślą Harrym McNishem. Mimo że McNish swoimi modyfikacjami szalup bezpośrednio uratował życie załogi, Shackleton nigdy nie wybaczył mu chwilowego sprzeciwu i jako jednemu z nielicznych odmówił przyznania prestiżowego Medalu Polarnego.
Cztery miesiące w cieniu śmierci. Koszmar porzuconych na Wyspie Słoniowej
Gdy James Caird z Shackletonem na pokładzie odpływał w kierunku Georgii Południowej, na lodowatej, kamiennej plaży Wyspy Słoniowej zostało 21 ludzi. Ich sytuacja była psychotorturą. Przez kolejne cztery miesiące (aż do 30 sierpnia 1916 roku) żyli pod dwoma odwróconymi szalupami, nie wiedząc, czy ich dowódca w ogóle przeżył rejs przez ocean.
– Wyobraź sobie, w jakim oni byli stanie. Wiedzieli, że ich szef wypłynął i tyle. Według wszelkiego prawdopodobieństwa byli przekonani, że już go nigdy nie zobaczą, i że za kilkadziesiąt lat ktoś znajdzie tu tylko ich szkielety – opisuje dramatyzm sytuacji Golachowski.
Ocalenie nadeszło dopiero przy czwartej próbie ratunkowej, na pokładzie maleńkiego, chilijskiego parowca Yelcho. Wzruszającym zwieńczeniem tej historii są przytoczone w podcaście wspomnienia lekarza wyprawy, Aleksandra Macklina, który opuszczając pokład, widział swoją starą kurtkę Burberry wciąż łopoczącą na antarktycznym wietrze – symbolizującą kapitulację ludzkiej technologii przed potęgą natury.
Posłuchaj całej rozmowy o tajemnicy statku Endurance
Chcesz poznać więcej wstrząsających szczegółów tej wyprawy? Dowiedzieć się, czym żywiła się załoga, by uniknąć szkorbutu i jak wyglądał powrót Shackletona po pozostałych na Wyspie Słoniowej 21 towarzyszy? Posłuchaj całej rozmowy, którą z Mikołajem Golachowskim poprowadziła Iwona El Tanbouli-Jabłońska z National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


