Piwo, biesiady i turnieje. Tak wyglądało średniowiecze w Polsce
Czy w średniowieczu pito wyłącznie piwo, a biesiady trwały tygodniami? W najnowszym podcaście National Geographic Polska prof. Bożena Czwojdrak odkrywa kulisy dawnej kuchni, gier i turniejów.
Słynna uczta u Wierzynka, turnieje rycerskie i huczne świętowanie to tylko niektóre z obrazów, jakie przychodzą na myśl, gdy mówimy o późnym średniowieczu. W rozmowie z Łukaszem Załuskim prof. Bożena Czwojdrak z Uniwersytetu Śląskiego opowiada o tym, co faktycznie trafiało na stoły, jakie napoje towarzyszyły biesiadom i dlaczego polskie turnieje tak bardzo różniły się od tych znanych z zachodnioeuropejskich eposów.
Tajemnice słynnej uczty u Wierzynka
Jednym z najbardziej znanych wydarzeń w polskiej historii jest uczta wydana w Krakowie w XIV wieku przez Mikołaja Wierzynka. Choć wydarzenie to ma w sobie elementy legendy, zwyczaj organizowania wystawnych przyjęć był w tamtym okresie rzeczywistością. Długie, trwające nawet tydzień uroczystości (na przykład wesela) kończyły się bankietami, które dla zamożnych mieszczan czy rycerzy były kwestią ogromnego prestiżu. Podobną ucztę, po zaślubinach Władysława Jagiełły z Zofią Holszańską, wyprawił również sam Zawisza Czarny.
Turnieje rycerskie – teatr polityczny, a nie sport
Wbrew wyobrażeniom o romantycznych pojedynkach znanych z zachodniej literatury turnieje rycerskie w Polsce nie cieszyły się wielką popularnością ani dobrą renomą.
- Brak tradycji: polski rycerz nie miał wielu okazji do walki w kraju. Sławny Zawisza Czarny musiał jeździć na dwór Zygmunta Luksemburskiego, aby móc uczestniczyć w renomowanych turniejach.
- Rozrywka dla gawiedzi: jak zauważa prof. Czwojdrak, turnieje były na ziemiach polskich postrzegane raczej jako element sztuczny lub sposób władcy na wydawanie pieniędzy i rozrywkę dla tłumu niż jako szlachetny sport.
- Preferencje władców: Władysław Jagiełło zdecydowanie bardziej wolał spędzać czas na polowaniach niż na organizacji turniejów.
„Rozchodniaczek” i podsumowanie uczty
Biesiady miały swoje własne, stałe reguły i sekwencję serwowanych dań. Ciekawym zwyczajem było podawanie na sam koniec posiłku dania, które jednoznacznie informowało gości, że spotkanie dobiegło końca.
- Była to potrawa z przecieranego grochu gotowanego ze słoniną, tłuszczem lub skwarkami.
- Pełniła funkcję sycącego „rozchodniaczka”, po którego zjedzeniu biesiadnicy rozchodzili się do domów.
- W ten sposób zamykano ucztę bez konieczności serwowania kolejnych dań.
Posłuchaj całej rozmowy o życiu codziennym w średniowieczu
Rozmowę z prof. Bożeną Czwojdrak poprowadził Łukasz Załuski, redaktor naczelny National Geographic Polska. Wideo z rozmową można obejrzeć poniżej, a także na naszym kanale YouTube i w serwisie Spotify.
Źródło: National Geographic Polska
Nasz ekspert
Łukasz Załuski
Od ponad 20 lat opowiada o świecie – jego historii, nauce i miejscach, do których warto wyruszyć z otwartą głową. Jest redaktorem naczelnym „National Geographic Polska” oraz National-Geographic.pl. Wcześniej kierował m.in. „Focusem”, „Focusem Historia” czy „Sekretami Nauki”, konsekwentnie rozwijając tematykę popularnonaukową i podróżniczą. Jest inicjatorem projektu pierwszej naukowej rekonstrukcji wizerunków władców z dynastii Jagiellonów. Po godzinach miłośnik gimnastyki sportowej, książek kryminalnych i europejskich stolic.


