Reklama

Spis treści:

  1. Jak światło staje się ludzkim paliwem
  2. Od leczenia ran po neuroprotekcję mózgu – dowody działania światła
  3. Wszyscy jesteśmy na „głodzie” światła
  4. Nie daj się naciąć. Czy domowe urządzenia działają?
  5. Najlepszy jest powrót do natury

W 2021 roku syn dermatologa Davida Ozoga przeszedł rozległy udar. Gdy nastolatek leżał sparaliżowany, Ozog – początkowo sceptyczny – zdecydował się na niekonwencjonalny krok: naświetlanie głowy syna panelami LED emitującymi bliską podczerwień. Dziś jego syn znów chodzi i studiuje. Choć to tylko pojedynczy przypadek, stał się on impulsem do zbadania zjawiska, które do 2030 roku ma stać się rynkiem wartym miliard dolarów.

Jak światło staje się ludzkim paliwem?

Kluczem do zrozumienie fotobiomodulacji są mitochondria – roboczo możemy nazwać je elektrowniami naszych komórek. Światło czerwone (ok. 600–700 nm) i bliska podczerwień (760–940 nm) potrafią przenikać przez skórę, a nawet kości czaszki, docierając prosto do nich.

Naukowcy odkryli, że fotony te są pochłaniane przez oksydazę cytochromu c – enzym kluczowy w procesie wytwarzania energii. Efektem tego procesu jest zwiększona produkcja ATP (komórkowego „paliwa”), poprawa przepływu krwi czy redukcja stanu zapalnego i stresu oksydacyjnego. Niektórzy badacze sugerują, że światło działa jak „smar” dla komórkowego silnika, zmniejszając lepkość płynów wewnątrz mitochondriów, dzięki czemu te pracują wydajniej.

Od leczenia ran po neuroprotekcję mózgu – dowody działania światła

Dowody naukowe na skuteczność terapii światłem – warto jednak pamiętać, że bardzo konkretnym i z dawką dobieraną przez lekarza – gromadzą się w kilku kluczowych obszarach.

  1. Onkologia: od 2020 roku terapia światłem jest zalecana w zapobieganiu bolesnym owrzodzeniom jamy ustnej po chemioterapii.
  2. Okulistyka: w 2025 roku zatwierdzono pierwsze urządzenie na suche zwyrodnienie plamki żółtej (AMD). Krótkie sesje naświetlania mogą chronić starzejącą się siatkówkę.
  3. Neurologia: badania na modelach zwierzęcych z chorobą Parkinsona wykazały, że światło może chronić neurony produkujące dopaminę. Trwają prace nad implantami światłowodowymi i hełmami LED dla ludzi.
  4. Regeneracja: sportowcy coraz częściej stosują RLT (ang. Red Light Therapy) w celu przyspieszenia regeneracji mięśni i redukcji bólu w chorobach takich jak fibromialgia.

Wszyscy jesteśmy na „głodzie”

Ludzie ewoluowali w pełnym spektrum światła słonecznego. Tymczasem współczesny człowiek spędza 90% czasu wewnątrz budynków, gdzie oświetlenie LED i fluorescencyjne jest niemal całkowicie pozbawione fal czerwonych i podczerwonych. Nawet nowoczesne powłoki na oknach filtrują te długości fal, aby ograniczyć nagrzewanie pomieszczeń.

Jesteśmy dosłownie głodzeni: brakuje nam czegoś, do odbierania czego ewoluowaliśmy biologicznie – ostrzegają naukowcy. Brak ekspozycji na naturalną podczerwień może mieć subtelny, ale długofalowy negatywny wpływ na nasz metabolizm i nastrój.

Nie daj się naciąć. Czy domowe urządzenia działają?

Moda na „biohacking” sprawiła, że rynek zalały wszelkiej maści maski, „magiczne” świecące różdżki czy maty LED. Badacze ostrzegają jednak, że w terapii światłem największe znaczenie ma dawka. Wiele tanich urządzeń komercyjnych nie dostarcza terapeutycznej ilości fotonów. Zbyt słabe światło nie wywoła żadnego efektu, a zbyt silne światło (lub zbyt długie naświetlanie) może przynieść odwrotny skutek, hamując procesy naprawcze.

Naukowcy pracują obecnie nad urządzeniami nadającymi się do noszenia na co dzień, które dzięki algorytmom AI będą optymalizować dawkę światła w czasie rzeczywistym. Należy jednak pamiętać, że światło czerwone nie jest „magicznym remedium” na całe zło tego świata.

Najlepszy jest powrót do natury

Choć technologia LED daje ogromne możliwości, główna rada naukowców brzmi: wyjdź na zewnątrz. Zaledwie minuta na słońcu dostarcza tyle samo fotonów, co trzy godziny w biurze – a pod względem podczerwieni różnica jest jeszcze bardziej miażdżąca. W końcu fotobiomodulacja to nie magia, a przypomnienie o głębokiej, biologicznej więzi człowieka ze światłem.

Źródło: Nature

Nasz autor

Jonasz Przybył

Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.
Jonasz Przybył
Reklama
Reklama
Reklama