Ten przeciwnik nie ma barw narodowych. Eksperci podkreślają, że może zdecydować o wynikach na mundialu
Na piłkarskich Mistrzostwach Świata 2026, rozgrywanych w USA, Kanadzie i Meksyku, piłkarze będą musieli się zmierzyć z nieoczywistym przeciwnikiem. Wróg ten nie przywdziewa żadnych narodowych barw, a eksperci oceniają, że może wyraźnie osłabić swoich przeciwników. Trzymajmy kciuki, aby dokuczliwy smog nie stał się największym wygranym turnieju.

W meczu otwarcia piłkarskich mistrzostw świata 2026 reprezentacja Republiki Południowej Afryki nie sprawiła niespodzianki. Przegrała 2:0 z gospodarzami – drużyną Meksyku. Południowoafrykańczycy za niekorzystny wynik mogą przede wszystkim winić swoją grę w obronie, która znacząco przyczyniła się do stracenia obu bramek.
Naukowcy zaznaczają, że czynników wpływających na wyniki jest jednak więcej, a nie wszystkie z nich związane są z koncepcjami taktycznymi reprezentacyjnych selekcjonerów. W trakcie mundialu rozgrywanego w trzech największych krajach Ameryki Północnej piłkarze będą musieli zmierzyć się z cichym przeciwnikiem.
Piłka w oparach smogu – czy zanieczyszczone powietrze spowalnia sport?
Eksperci wychowania fizycznego od dłuższego czasu zwracają uwagę na utrudnienia w uprawianiu sportu spowodowane niską jakością powietrza. Zależność pomiędzy składem atmosfery a wynikami zawodników rozgrywających mecz została udowodniona m.in. w chińskich badaniach. Tamtejsi naukowcy zauważyli spadek liczby podań o 2,5% i wzrost liczby fauli o 5,1% w trakcie meczu przy wyraźnym wzroście smogu. Co ważne, udowodniono również, że to nieprzyzwyczajona do niekorzystnego klimatu drużyna gości zanotowała zdecydowanie gorsze wyniki.
Podobną pracę naukową wykonał dr Michał Zacharko z wrocławskiego AWF-u. Jego zespół w sezonie 2019/20 PKO BP Ekstraklasy (najwyższy poziom rozgrywek piłkarskich w naszym kraju) zmierzył wpływ zanieczyszczenia powietrza na rodzimą ligę. Po podzieleniu Polski na trzy strefy – północną, centralną i południową – okazało się, że zawodnicy na południu kraju, gdzie występowanie smogu jest najintensywniejsze, biegali mniej i wolniej niż ich koledzy z północnych okolic.
Amerykański smog
W kraju organizatora Piłkarskich Mistrzostw Świata 2026 występuje zjawisko nazywane smogiem fotochemicznym lub smogiem z Los Angeles. Różni się ono od zanieczyszczenia spotykanego w Polsce przede wszystkim okresem występowania. Podczas gdy polski smog generowany jest głównie przez przestarzałe urządzenia grzewcze w trakcie zimy, ten amerykański tworzy się, gdy węglowodory, tlenki azotu i inne składniki spalin samochodowych wchodzą w reakcję z wysoką temperaturą i światłem słonecznym. Dym bogaty w trujący ozon towarzyszy więc upalnym dniom w dużych, nasłonecznionych metropoliach.
Specjaliści przewidują, że ten typ smogu będzie można w trakcie mundialu zaobserwować w kilku miastach, gdzie rozgrywane będą mecze. Jak może wskazywać nazwa zjawiska, od zanieczyszczeń nie ucieknie Los Angeles, gdzie swoje spotkania rozegra m.in. Szwajcaria, Bośnia i Hercegowina czy Belgia. Narażone na smog są przede wszystkim meksykańskie miasta: Monterrey, Guadalajara i Meksyk (na kultowym Estadio Azteca w tym mieście został rozegrany mecz inaugurujący rozgrywki). Na niesprzyjające grze w piłkę nożną warunki przygotować się będą musieli również przyszli półfinaliści mistrzostw, bo to oni zagrają na Mercedes-Benz Stadium w Atlancie, która również typowana jest jako miasto podatne na wysoki poziom zanieczyszczenia powietrza.
Jak zaznaczają eksperci, niekorzystne warunki to również skutek działalności kibiców. Słabo rozwinięty w Stanach Zjednoczonych transport zbiorowy sprawi, że duża część fanów będzie musiała dojeżdżać na mecze własnymi samochodami. Tak duża kumulacja spalin wydzielanych przez pojazdy sympatyków futbolu przyczyni się do znaczącej degradacji jakości powietrza. Parking przed stadionem w Houston, gdzie mierzyć się będą choćby reprezentacje Arabii Saudyjskiej, Holandii czy Curaçao, jest jednym z największych tego typu obiektów na świecie, pozwalając na zaparkowanie 26 tysiącom aut. Mimo że na czas mundialu liczba ta zostanie zmniejszona, nadal będziemy mówić o ogromnej przestrzeni, która niewątpliwie skłoni niektórych kibiców do przyjechania na mecz samochodem.
Smog kontra sportowcy
Uprawianie sportu w pokryte smogiem dni wcale nie uodparnia nas na zanieczyszczenia powietrza. Twórcy kampanii społecznej „Twoja Dawka Smogu” zaznaczają, że sportowcy trenujący na zewnątrz wdychają do swojego organizmu jeszcze więcej trujących substancji niż osoby zwyczajnie poruszające się po mieście. Wytrzymałościowa aktywność fizyczna zmusza nas do wdychania większej ilości powietrza, a co za tym idzie – zanieczyszczeń. Wystarczy godzina intensywnego treningu, by dostarczyć go płucom tyle, ile osoba niećwicząca przyswaja przez całą dobę. W dodatku przy dużym zmęczeniu sportowiec zdecydowanie intensywniej oddycha ustami, a nie nosem, przez co substancje trujące łatwiej wnikają do naszego organizmu.
Jakie są konsekwencje takiej sytuacji? Bezpośredni dowód na tę zależność przyniosło badanie obejmujące 2,5 miliona uczestników największych amerykańskich maratonów w latach 2003–2019. Analiza wykazała istotną statystycznie korelację: każdy wzrost stężenia pyłu zawieszonego PM2.5 o zaledwie 1 µg/m³ przekładał się na pogorszenie rezultatów na mecie – średnio o 32 sekundy w przypadku mężczyzn oraz o 25 sekund u kobiet. Można by pomyśleć, że przy tak długim biegu pół minuty to nieduża strata, jednak patrząc choćby na wyniki Maratonu Warszawskiego, widzimy, że taka różnica może przesądzić nawet o zajęciu czołowych lokat.
Pozostaje więc się zastanawiać, czy w trakcie przygotowań do północnoamerykańskiego mundialu sztaby trenerskie uwzględniły niekorzystne warunki smogowe. Możliwe, że ten nieoczywisty czynnik wpłynie na wyniki nadchodzących batalii o tytuł mistrza świata.
Źródła: Zdrowe Powietrze, Twoja Dawka Smogu
Nasz autor
Olaf Kardaszewski
Absolwent Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych na Uniwersytecie Warszawskim. Obecnie student magisterskiego kierunku Studiów Miejskich na tej samej uczelni. Interesuje się społecznymi i kulturowymi aspektami zmieniającego się świata, o czym chętnie pisze w swoich pracach. Współprowadzący projekt „Podziemna Warszawa” w National Geographic Polska. Uwielbia podróże, w trakcie których zawsze stara się obejrzeć mecz lokalnej drużyny piłkarskiej.


