Miłość w czasach AI. Coraz więcej osób rezygnuje z realnych partnerów na rzecz chatbotów
Współczesne relacje coraz częściej rozpoczynają się od przesunięcia palcem po ekranie. Aplikacje randkowe stały się dla wielu osób pierwszym (a czasem jedynym) miejscem poszukiwania bliskości. Jednak część użytkowników idzie o krok dalej: zamiast mierzyć się z niepewnością, kompromisami i emocjonalnym ryzykiem związanym z relacjami międzyludzkimi, wybierają partnerów, którzy nigdy nie zawiodą, zawsze odpiszą i dopasują się do ich potrzeb. Tworzą związki z czatbotami – cyfrowymi towarzyszami zaprogramowanymi tak, by słuchać, wspierać i okazywać „uczucia”.

Spis treści:
- Związki z czatbotami w Chinach. Młode kobiety wybierają AI zamiast małżeństwa
- Związki z AI w USA. Samotni mężczyźni wybierają wirtualne partnerki
- Regulacje w USA i Chinach. Państwa reagują na związki z AI
W tle tej zmiany – szczególnie widocznej w Chinach – widać szersze procesy społeczne. Przez dekady obowiązywała tam restrykcyjna polityka jednego dziecka, wprowadzona w 1979 roku, która miała zahamować przyrost naturalny. Choć dziś prawo dopuszcza posiadanie nawet trójki dzieci, a władze próbują zachęcać obywateli do zakładania rodzin poprzez system ulg i dopłat, wskaźniki urodzeń pozostają niskie. Coraz więcej młodych ludzi deklaruje, że nie planuje małżeństwa ani potomstwa, wskazując na presję ekonomiczną, tempo życia i rosnące oczekiwania wobec partnerów.
W tej rzeczywistości sztuczna inteligencja zaczyna pełnić nową rolę: nie tylko narzędzia pracy czy rozrywki, lecz także emocjonalnego towarzysza. Dla części kobiet w Chinach relacja z wirtualnym partnerem – stworzonym na podstawie własnych preferencji – okazuje się prostsza i bardziej przewidywalna niż związek z realnym człowiekiem. Co istotne, to zjawisko przestaje już być wyłącznie azjatyckim fenomenem i pojawia się również w innych państwach.
Kobiety w Chinach wybierają AI zamiast małżeństwa
Władze w Pekinie od kilku lat próbują przekonać młode pokolenie, że małżeństwo i macierzyństwo powinny stać się priorytetem. Tymczasem część kobiet coraz wyraźniej dystansuje się od tradycyjnego modelu życia rodzinnego – i zamiast realnych partnerów wybiera relacje z wirtualnymi towarzyszami. W kraju, w którym wskaźnik urodzeń spadł do najniższego poziomu od ponad siedmiu dekad, rozwój aplikacji opartych na sztucznej inteligencji zbiegł się z narastającym zjawiskiem społecznym określanym mianem „lying flat” – odrzuceniem presji sukcesu, kariery i małżeństwa.
Boom na platformy oferujące emocjonalne wsparcie i cyfrowe towarzystwo był w Chinach błyskawiczny. Powstały dziesiątki wyspecjalizowanych chatbotów, w tym aplikacje projektowane specjalnie jako „wirtualni partnerzy”. 21-letnia Zhang, studentka psychologii stosowanej z południowych Chin, przyznaje, że codziennie poświęca co najmniej godzinę na rozmowy ze swoimi dwoma „chłopakami” stworzonymi przez AI. – Uważam, że w naszym pokoleniu ludzie sądzą, że samotność jest w porządku. Po co umawiać się z innymi? To zbyt kłopotliwe – mówi. Mimo że nigdy nie spotka swoich cyfrowych partnerów w rzeczywistości, ich relacja – jak podkreślają jej znajomi – wyraźnie wpływa na jej samopoczucie.
Eksperci zauważają, że tego typu aplikacje oferują coś, czego wielu młodym osobom brakuje w relacjach offline. – Zapewniają stosunkowo bezpieczną przestrzeń do komunikacji i konsultacji emocjonalnej, czego często brakuje w Chinach – tłumaczy Rose Luqiu z Hong Kong Baptist University. Według niej chatboty dostarczają „wartości emocjonalnej”, której część kobiet nie doświadcza w kontaktach z mężczyznami.
Skala zjawiska jest znaczna: szanghajski start-up MiniMax, twórca jednej z najpopularniejszych aplikacji, wyceniany jest na ponad 600 milionów dolarów, a jego platformy – w tym globalna wersja Talkie – zgromadziły ponad 147 milionów użytkowników. Na forach internetowych kobiety wymieniają się wskazówkami, jak „kształtować” osobowość swojego partnera AI – od czułego romantyka po bardziej stanowczy, „opiekuńczy” typ. Wirtualna relacja staje się projektem, który można dopasować do własnych potrzeb – bez ryzyka odrzucenia i bez konieczności kompromisu.

Związki z AI w USA. Samotni mężczyźni wybierają wirtualne partnerki
O ile w Chinach użytkowniczkami aplikacji z wirtualnymi partnerami są głównie młode kobiety, o tyle w Stanach Zjednoczonych proporcje odwracają się niemal całkowicie. Tamtejszy rynek „dziewczyn AI” rozwija się przede wszystkim w odpowiedzi na potrzeby mężczyzn – często młodych, samotnych i coraz bardziej zdystansowanych wobec tradycyjnego modelu randkowania. W amerykańskim internecie wirtualne partnerki projektowane są jako zawsze dostępne, emocjonalnie wspierające i w pełni programowalne. Nie odrzucają, nie stawiają granic, nie inicjują konfliktów, chyba że użytkownik sam tego oczekuje. Intymność zostaje tu sprowadzona do usługi – personalizowanej, przewidywalnej i pozbawionej ryzyka.
Zjawisko to wpisuje się w szerszy kontekst społeczny. Badania w USA od lat pokazują rosnący poziom samotności wśród młodych mężczyzn, którzy spędzają więcej czasu online niż wcześniejsze pokolenia i coraz częściej deklarują lęk przed odrzuceniem w realnym świecie. Część z nich otwarcie przyznaje, że relacja z AI wydaje się prostsza – nie wymaga umiejętności społecznych, nie wiąże się z kompromisem ani emocjonalnym wysiłkiem. Wirtualna partnerka oferuje akceptację bez negocjacji i bliskość bez niepewności. To właśnie element kontroli (i możliwość kształtowania osobowości cyfrowej postaci) stanowi dla wielu kluczową wartość.
Regulacje w USA i Chinach. Państwa reagują na związki z AI
Rozwój relacji z wirtualnymi partnerami nie umknął uwadze regulatorów – zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Chinach, choć motywacje obu państw są wyraźnie odmienne. W USA Federalna Komisja Handlu (FTC) bada modele biznesowe tych aplikacji, koncentrując się przede wszystkim na ryzyku uzależnienia emocjonalnego, zwłaszcza wśród nastolatków. Amerykański niepokój ma wymiar psychologiczny i społeczny: dotyczy izolacji, radykalizacji młodych mężczyzn oraz zastępowania realnych relacji technologicznym substytutem. W kraju, gdzie platformy często działają w modelu freemium, oferują treści dla dorosłych i umożliwiają nieustanne „ulepszanie” partnerki AI, relacja bywa modułowa – użytkownik może ją modyfikować, usuwać i personalizować według własnych potrzeb. Nowość i natychmiastowa gratyfikacja stają się główną walutą emocjonalną.
W Chinach akcenty rozłożone są inaczej. Tamtejsze władze obawiają się przede wszystkim spadku liczby małżeństw i urodzeń oraz rosnącego dystansu młodych kobiet wobec tradycyjnych ról społecznych. W związku z tym w grudniu 2025 roku zaproponowano przepisy, które zobowiązywałyby platformy do interwencji w przypadku oznak niezdrowego uzależnienia od aplikacji – m.in. poprzez tworzenie profili emocjonalnych użytkowników i reagowanie na sygnały samookaleczenia. Regulacje, które mają wejść w życie jeszcze w 2026 roku, nakładają również obowiązek dostosowania treści do obowiązujących zasad kontroli informacji i „wartości socjalistycznych”. Jednocześnie chińskie aplikacje częściej czerpią z mechaniki gier: budują wielowątkowe narracje, rozwijają relację jak serialowy romans, z pamięcią i ciągłością.
Choć strategie rynkowe i obawy władz różnią się w obu krajach, pod powierzchnią widać wspólny niepokój. Technologia wypełnia przestrzeń, którą wcześniej zajmowały relacje międzyludzkie, oferując bliskość bez ryzyka odrzucenia i bez społecznych konsekwencji. Niewygodne pytanie nie dotyczy już wyłącznie bezpieczeństwa czy potencjalnej manipulacji – dotyczy tego, dlaczego tak wiele osób woli programowalną intymność od nieprzewidywalnej obecności drugiego człowieka.
Źródła: Business Standard, Times of India, Science Direct
Nasza ekspertka
Sabina Zięba
Podróżniczka i dziennikarka, wcześniej związana z takimi redakcjami, jak m.in. „Wprost”, „Dzień Dobry TVN” i „Viva”. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o ciekawych kierunkach i turystyce. Miłośniczka dobrej lektury i wypraw na koniec świata. Uważa, że Mark Twain miał słuszność, mówiąc: „Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj”.


