Kupujesz wege burgery lub parówki? Nowe badanie naukowców ujawnia masowe zanieczyszczenie toksynami z grzybów
Nie jest dziś łatwo dobrze się odżywiać – pułapki czyhają nawet w pozornie zdrowych produktach. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii dowodzą, że niemal 100 proc. produktów roślinnych jest zanieczyszczonych toksynami pochodzącymi z pleśni. To kolejny dowód ta to, że żywność roślinna nie zawsze jest całkowicie bezpieczna.

Mykotoksyny to naturalnie występujące związki wytwarzane przez niektóre rodzaje grzybów, szczególnie pleśni. To metabolity tzw. grzybów mikroskopijnych, trujące dla ludzi, zwierząt, roślin i drobnoustrojów. Stanowią poważne wyzwanie dla bezpieczeństwa żywności, szczególnie pochodzenia roślinnego. Najnowsze badania naukowców z University of Parma oraz Cranfield University, ujawniły powszechną obecność tych substancji w wegetariańskich i wegańskich produktach w Wielkiej Brytanii.
Skala występowania i rodzaje wykrytych toksyn
Analiza 212 próbek, obejmująca roślinne alternatywy dla mięsa oraz napoje roślinne, wykazała, że niemal wszystkie z nich zawierały co najmniej jedną z 19 badanych toksyn z grzybów.
Przebadano 92 alternatyw mięsa oraz 120 napojów roślinnych, w tym m.in. wegańskie burgery, kiełbaski, kawałki roślinnego „kurczaka” oraz mleka owsiane, migdałowe i sojowe. Do analiz użyto chromatografii oraz spektrometrii.
Wykryto m.in.: aflatoksyny, ochratoksynę A, zearalenon oraz toksyny z grupy Fusarium i Alternaria. W alternatywach mięsa było uderzająco dużo enniatyny oraz beauverycyny – występowały w ponad 93% próbek. Alternariol i tentoksyna były odpowiednio w 75% i 77,2% zamienników mięsa. Stężenia wszystkich mykotoksyn były znacząco wyższe w produktach imitujących mięso, niż w napojach roślinnych.
To dobitny (i kolejny) dowód na to, że diety roślinne nie są tak bezpieczne jak sądzimy.
Skąd się biorą mykotoksyny w żywności?
Problem mykotoksyn w żywności roślinnej wynika z używanych w niej surowców: zboża, rośliny strączkowe czy nasiona są podatne na działanie pleśni, zarówno podczas uprawy, jak i po zbiorze. Obecność tych związków w żywności jest do pewnego stopnia nieunikniona, ale wyniki badania budzą niepokój. Tak powszechna obecność dowodzi, że coś jest nie tak w monitorowaniu procesów produkcji żywności.
Ryzyko zdrowotne i normy bezpieczeństwa
Pomimo wykrycia toksyn w niemal każdym produkcie, autorzy badania podkreślają, że ich poziomy w testowanej żywności zakupionej w Wielkiej Brytanii nie przekraczały limitów zalecanych przez Unię Europejską.
Ostrzegają jednak przed bagatelizowaniem problemu. Choć jednorazowe spożycie produktu o niskiej zawartości mykotoksyn nie zagraża zdrowiu, ich regularna konsumpcja może prowadzić do stopniowej kumulacji mykotoksyn w organizmie. Dieta oparta niemal wyłącznie na produktach roślinnych znacząco zwiększa ryzyko.
Chroniczne narażenie na mykotoksyny może skutkować osłabieniem układu odpornościowego, uszkodzeniem wątroby i nerek oraz przyczyniać się do rozwoju nowotworów.
Co dalej z żywnością roślinną?
Andrea Patriarca z Cranfield University zauważa, że brakuje przepisów do monitorowania mykotoksyn w nowych kategoriach produktów. Niezbędna jest ścisła współpraca na każdym etapie łańcucha dostaw – od upraw, przez magazynowanie, transport, po produkcję, a nawet ekspozycję w sklepach. Naukowcy uważają, że konieczne będzie rozszerzenie monitoringu surowców i prowadzenie dalszych badań. Już współpracują z sektorem spożywczym.
Źródło: Food Control
Nasza autorka
Magdalena Rudzka
Redaktorka i wydawczyni National-Geographic.pl. Wcześniej związana m.in. z National Geographic Traveler i magazynem pokładowym PLL LOT Kaleidoscope. Z wykształcenia humanistka (MISH i SNS PAN), ale to przyroda stanowi jej największą pasję. Szczególnie bliskie są jej ekosystemy słodkowodne, a prawdziwym „konikiem” są ryby. W National-Geographic.pl pisze o swoich przyrodniczych pasjach, nauce i medycynie. Prywatnie ceni sobie podróże po nieoczywistych kierunkach, ze szczególnym sentymentem do Europy Środkowej i Wschodniej.

