Reklama

Spis treści:

  1. Makabryczne zwyczaje ludu Fore i odkrycie kuru
  2. „Śmiejaca się śmierć": przebieg choroby kuru
  3. Ostatni przypadek kuru
  4. Badania nad kuru: odkrycie prionów i Nobel

W 1957 r. amerykański uczony Daniel Carleton Gajdusek odkrył na Papui-Nowej Gwinei tajemniczą chorobę, lokalnie zwaną kuru. Atakowała ona mózg, stopniowo go niszcząc i doprowadzając w końcu do śmierci. Najbardziej zagadkowe było to, że chorowali wyłącznie członkowie plemienia Fore, które praktykowało rytualny kanibalizm.

Makabryczne zwyczaje ludu Fore i odkrycie kuru

Nazwa schorzenia pochodzi od słowa kuria lub guria, co w języku Fore oznacza „drżenie” i odnosi się do charakterystycznych drgawek u chorych. Papuasi tłumaczyli kuru czarami, ale badania prowadzone przez dr. Michaela Alpersa i antropolog Shirley Lindenbaum wykazały, że choroba ta rozprzestrzeniała się wśród członków plemienia właśnie z powodu ich kanibalistycznych praktyk pogrzebowych.

Mieli oni bowiem makabryczny zwyczaj spożywania ciał zmarłych, a za najcenniejszy organ uważano mózg – przywilej jego zjedzenia miała najbliższa rodzina. Wierzono, że spożycie ciała zmarłego krewnego pomaga uwolnić jego ducha i przywrócić siły życiowe wspólnocie. Epidemia kuru uderzała najmocniej w kobiety i dzieci, u których choroba występowała od ośmiu do dziewięciu razy częściej niż u dorosłych mężczyzn. Ci ostatni częściej jedli kawałki ludzkiego mięsa, podczas gdy kobiety „wyróżniano” mózgami. Poza tym to kobiety myły ciała zmarłych, a także nacierały sobie mózgami twarz.

Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że to właśnie w mózgach krył się nieznany nauce patogen i że makabryczne rytuały Fore doprowadzą do ważnego odkrycia w medycynie, a samych badaczy do nagrody Nobla.

„Śmiejąca się śmierć”: przebieg choroby kuru

Tajemnicza choroba zaczynała się od bółow brzucha, kończyn i stawów oraz utraty masy ciała. Potem rozwijały się problemy z koordynacją ruchów i chodzeniem, drżenie ciała, mimowolne ruchy, oczopląs i dysfazja (zaburzenia mowy). Po pewnym czasie chory mógł już tylko siedzieć. Na samym zaś końcu chory był całkowicie bezwolny, leżący, a dysfazja przybierała postać przypominającą ataki patologicznego śmiechu. Choroba była nieuleczalna.

Ostatni przypadek kuru

Odkąd kanibalizm został urzędowo zakazany, częstotliwość zachorowań stopniowo spadała. Jeszcze w latach 50. XX wieku na kuru umierał co setny członek plemienia Fore. Ponieważ choroba charakteryzuje się długim okresem inkubacji, ostatni przypadek śmierci odnotowano w 2005 roku. Rytualny kanibalizm zapewne był pokątnie praktykowany jeszcze długo po zakazie.

Badania nad kuru: odkrycie prionów i Nobel

Badania Gajduska nad kuru zostały uhonorowane Nagrodą Nobla w 1976 r. Jednak początkowo naukowcom nie udało się znaleźć wirusów ani bakterii odpowiedzialnych za kuru. Wówczas Stanley Prusiner wysnuł teorię, którą z początku wyśmiano: że chorobę wywołują zaraźliwe białka.

Prusiner zajął się tym tematem w 1972 r., gdy jeden z jego pacjentów w szpitalu uniwersyteckim University of California w San Francisco zmarł na chorobę Creuzfelda-Jakoba, która podobnie jak kuru, niszczy mózg. 10 lat później na łamach „Science” dowodził, że tego typu choroby neurodegeneracyjne mogą być wywoływane przez „białkopodobną cząsteczkę zakaźną”, czyli prion.

Model prionu
Model prionu fot. Shutterstock

Miał mocne podstawy: kilka lat wcześniej Tikvah Alper z Medical Research Council’s Radiopathology Unit dowiódł, że czynnik wywołujący chorobę Creuzfelda-Jakoba jest całkowicie niewrażliwy na promieniowanie UV, tak silne że zniszczyłoby dowolny materiał genetyczny.

Wkrótce potem matematyk John Stanley Griffith z Bedford College w Londynie opracował model zakładający, że inna podobna choroba – trzęsawka owiec i kóz – przenoszona jest przez zakaźne białka. W publikacji w „Nature” z 1967 r. podkreślał jednak, że nie ma obaw, by ten pomysł „przewrócił całą teorię biologii molekularnej do góry nogami”.

Bezpośrednio po publikacji praca Prusinera nie spotkała się z większym zainteresowaniem. Z czasem obojętność przerodziła się nawet w krytykę. W grudniu 1986 r. w czasopiśmie „Discover” ukazała się karykatura Prusinera opatrzona komentarzem: „Nasza zabawa nazywa się sława, ale czy ma coś wspólnego z nauką?”. Okazało się, że ma. 11 lat później Stanley Prusiner dostał nagrodę Nobla, a badania nad prionami trwają do dziś.

Od tego czasu priony stały się jednym z największych wyzwań medycyny i doprowadziły do globalnych strat w hodowli zwierząt, wywołując tzw. chorobę wściekłych krów (BSE). Badania nad nimi wciąż trwają.

Źródło: archiwum NG.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...