Kanibalizm sprowadził na nich „śmiejącą się śmierć”. Choroba kuru dziesiątkowała lud Fore
Choroba kuru, zwana „śmiejącą się śmiercią”, przez dekady dziesiątkowała plemię Fore z Papui-Nowej Gwinei. Przenoszona przez rytualny kanibalizm i wywoływana przez priony, stała się jednym z kluczy do przełomowych odkryć medycznych uhonorowanych Noblem. Mimo zakazu praktyk kanibalistycznych wprowadzonego w latach 50., ostatni przypadek kuru odnotowano dopiero w 2005 roku.

Spis treści:
- Makabryczne zwyczaje ludu Fore i odkrycie kuru
- „Śmiejaca się śmierć": przebieg choroby kuru
- Ostatni przypadek kuru
- Badania nad kuru: odkrycie prionów i Nobel
W 1957 r. amerykański uczony Daniel Carleton Gajdusek odkrył na Papui-Nowej Gwinei tajemniczą chorobę, lokalnie zwaną kuru. Atakowała ona mózg, stopniowo go niszcząc i doprowadzając w końcu do śmierci. Najbardziej zagadkowe było to, że chorowali wyłącznie członkowie plemienia Fore, które praktykowało rytualny kanibalizm.
Makabryczne zwyczaje ludu Fore i odkrycie kuru
Nazwa schorzenia pochodzi od słowa kuria lub guria, co w języku Fore oznacza „drżenie” i odnosi się do charakterystycznych drgawek u chorych. Papuasi tłumaczyli kuru czarami, ale badania prowadzone przez dr. Michaela Alpersa i antropolog Shirley Lindenbaum wykazały, że choroba ta rozprzestrzeniała się wśród członków plemienia właśnie z powodu ich kanibalistycznych praktyk pogrzebowych.
Mieli oni bowiem makabryczny zwyczaj spożywania ciał zmarłych, a za najcenniejszy organ uważano mózg – przywilej jego zjedzenia miała najbliższa rodzina. Wierzono, że spożycie ciała zmarłego krewnego pomaga uwolnić jego ducha i przywrócić siły życiowe wspólnocie. Epidemia kuru uderzała najmocniej w kobiety i dzieci, u których choroba występowała od ośmiu do dziewięciu razy częściej niż u dorosłych mężczyzn. Ci ostatni częściej jedli kawałki ludzkiego mięsa, podczas gdy kobiety „wyróżniano” mózgami. Poza tym to kobiety myły ciała zmarłych, a także nacierały sobie mózgami twarz.
Wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że to właśnie w mózgach krył się nieznany nauce patogen i że makabryczne rytuały Fore doprowadzą do ważnego odkrycia w medycynie, a samych badaczy do nagrody Nobla.
„Śmiejąca się śmierć”: przebieg choroby kuru
Tajemnicza choroba zaczynała się od bółow brzucha, kończyn i stawów oraz utraty masy ciała. Potem rozwijały się problemy z koordynacją ruchów i chodzeniem, drżenie ciała, mimowolne ruchy, oczopląs i dysfazja (zaburzenia mowy). Po pewnym czasie chory mógł już tylko siedzieć. Na samym zaś końcu chory był całkowicie bezwolny, leżący, a dysfazja przybierała postać przypominającą ataki patologicznego śmiechu. Choroba była nieuleczalna.
Ostatni przypadek kuru
Odkąd kanibalizm został urzędowo zakazany, częstotliwość zachorowań stopniowo spadała. Jeszcze w latach 50. XX wieku na kuru umierał co setny członek plemienia Fore. Ponieważ choroba charakteryzuje się długim okresem inkubacji, ostatni przypadek śmierci odnotowano w 2005 roku. Rytualny kanibalizm zapewne był pokątnie praktykowany jeszcze długo po zakazie.
Badania nad kuru: odkrycie prionów i Nobel
Badania Gajduska nad kuru zostały uhonorowane Nagrodą Nobla w 1976 r. Jednak początkowo naukowcom nie udało się znaleźć wirusów ani bakterii odpowiedzialnych za kuru. Wówczas Stanley Prusiner wysnuł teorię, którą z początku wyśmiano: że chorobę wywołują zaraźliwe białka.
Prusiner zajął się tym tematem w 1972 r., gdy jeden z jego pacjentów w szpitalu uniwersyteckim University of California w San Francisco zmarł na chorobę Creuzfelda-Jakoba, która podobnie jak kuru, niszczy mózg. 10 lat później na łamach „Science” dowodził, że tego typu choroby neurodegeneracyjne mogą być wywoływane przez „białkopodobną cząsteczkę zakaźną”, czyli prion.

Miał mocne podstawy: kilka lat wcześniej Tikvah Alper z Medical Research Council’s Radiopathology Unit dowiódł, że czynnik wywołujący chorobę Creuzfelda-Jakoba jest całkowicie niewrażliwy na promieniowanie UV, tak silne że zniszczyłoby dowolny materiał genetyczny.
Wkrótce potem matematyk John Stanley Griffith z Bedford College w Londynie opracował model zakładający, że inna podobna choroba – trzęsawka owiec i kóz – przenoszona jest przez zakaźne białka. W publikacji w „Nature” z 1967 r. podkreślał jednak, że nie ma obaw, by ten pomysł „przewrócił całą teorię biologii molekularnej do góry nogami”.
Bezpośrednio po publikacji praca Prusinera nie spotkała się z większym zainteresowaniem. Z czasem obojętność przerodziła się nawet w krytykę. W grudniu 1986 r. w czasopiśmie „Discover” ukazała się karykatura Prusinera opatrzona komentarzem: „Nasza zabawa nazywa się sława, ale czy ma coś wspólnego z nauką?”. Okazało się, że ma. 11 lat później Stanley Prusiner dostał nagrodę Nobla, a badania nad prionami trwają do dziś.
Od tego czasu priony stały się jednym z największych wyzwań medycyny i doprowadziły do globalnych strat w hodowli zwierząt, wywołując tzw. chorobę wściekłych krów (BSE). Badania nad nimi wciąż trwają.
Źródło: archiwum NG.

