Chiński detektor coraz bliżej rozwiązania zagadki neutrin. Pomogło wyjątkowo precyzyjne urządzenie
Chińskiemu eksperymentowi JUNO wystarczyły dwa miesiące zbierania danych, by osiągnąć precyzję pomiarów, na jaką poprzednicy potrzebowali dekad. Opublikowane 10 czerwca w prestiżowym „Nature” wyniki przybliżają fizyków do odpowiedzi na jedno z najistotniejszych pytań współczesnej fizyki: skąd biorą się masy neutrin i który z trzech typów tych cząstek jest najcięższy.

Neutrina to jedne z najdziwniejszych obiektów we Wszechświecie. Każdy centymetr sześcienny przestrzeni zawiera około 112 neutrin każdego rodzaju, czyli ponad 300 łącznie, co czyni je drugimi pod względem liczebności cząstkami w kosmosie po fotonach mikrofalowego promieniowania tła – tych jest 411 na cm³. Dla porównania, elektronów czy protonów, które przetrwały anihilację materii i antymaterii, jest około miliarda razy mniej.
Rozpaczliwy środek zaradczy
Istnienie neutrin zaproponował w 1930 roku Wolfgang Pauli. Chciał w ten sposób wytłumaczyć „brakującą” energię w procesie zwanym rozpadem beta. Sam nazwał to „rozpaczliwym środkiem zaradczym”, bo cząstka wydawała się niemożliwa do wykrycia. Do pierwszej detekcji tego „środka zaradczego” doszło w 1956 r. Dokonali jej Clyde Cowan i Frederick Reines. Wykryli antyneutrino elektronowe w eksperymencie przy reaktorze jądrowym (Cowan-Reines neutrino experiment). Reines otrzymał za to Nobla dopiero w 1995.
Neutrina są praktycznie pozbawione masy, nie mają ładunku elektrycznego i oddziałują z materią tak rzadko, że przez nasze ciała co sekundę przelatują biliony tych cząstek, nie zostawiając żadnego śladu. Przez długi czas sądzono nawet, że w ogóle nie mają masy – standardowy model fizyki cząstek nie przewiduje dla nich żadnej.
Problem w tym, że neutrina mają masę – tylko ekstremalnie małą. I tu zaczyna się zagadka, którą od ćwierć wieku próbują rozwiązać fizycy na całym świecie.
Trzy smaki neutrin
Zacznijmy od tego, że neutrina występują w trzech „zapachach” (ang. flavours) – elektronowym, mionowym i taonowym. Żaden zapach nie ma jednej, określonej masy. Każdy jest kwantową mieszanką trzech różnych „stanów masy”, które ewoluują z różną prędkością. Sprawia to, że neutrino w locie zmienia zapach: elektronowe neutrino powstałe w Słońcu może po drodze stać się mionowym, a potem znów elektronowym.
Fizycy wiedzą już, że spośród trzech możliwych mas dwie muszą być sobie bardzo bliskie, a trzecia wyraźnie od nich odstaje. Nie wiadomo jednak, czy ta „inna” masa jest największą, czy może najmniejszą z trzech. Ta hierarchia mas określana jest przez naukowców jednym z kluczy do zrozumienia, dlaczego neutrina w ogóle mają masę, a także do wyjaśnienia mechanizmów wybuchów supernowych czy ewolucji całego Wszechświata.
Chiński detektor neutrin
Detektor JUNO – Jiangmen Underground Neutrino Observatory w prowincji Guangdong – powstał, aby odpowiedzieć na to pytanie. Sercem eksperymentu jest akrylowa kula o średnicy 35 metrów wypełniona 20 tysiącami ton tzw. cieczy scyntylacyjnej. Kulę otaczają 43 tysiące fotopowielaczy – urządzeń tak czułych, że zespół musiał zbudować własną fabrykę, by je produkować, bo żadne dostępne na rynku nie spełniały wymagań.

Detektor wychwytuje antyneutrina elektronowe emitowane przez osiem reaktorów jądrowych oddalonych o 53 kilometry. Gdy taka cząstka uderzy w proton w cieczy, powstaje pozyton (antyelektron), który przelatuje około 10 centymetrów, emitując błysk światła. Jego energia zdradza energię neutrina, z którego powstał.
To właśnie kształt widma energii niesie informację o hierarchii mas. Neutrina opuszczające reaktor mają widmo z szerokim szczytem przy energii około 3 megaelektronowoltów. Po drodze do JUNO oscylacje między dwoma bliskimi sobie stanami masy spłaszczają ten szczyt. Na to nakładają się drobne, gęsto upakowane „zmarszczki” – ich kierunek przesunięcia zależy właśnie od tego, czy trzecia masa jest tą większą, czy mniejszą.
To już tylko kwestia czasu
W ciągu zaledwie 59 dni zbierania danych zespół JUNO zmniejszył niepewność dwóch kluczowych parametrów oscylacji o jedną trzecią – osiągając lepszy wynik niż wcześniejsze eksperymenty działające przez dekady. Co więcej, poszukiwane zmarszczki w widmie są już – jak mówi fizyczka Patricia Vahle z College of William & Mary – wyraźnie widoczne.
– Osiągnięcie takiej precyzji już po dwóch miesiącach działania pokazuje, że JUNO działa dokładnie tak, jak go zaprojektowano. Z tym poziomem dokładności JUNO wkrótce ustali porządek mas neutrin, przetestuje schemat oscylacji trzech zapachów i będzie szukać śladów nowej fizyki wykraczającej poza ten schemat – skomentował Wang Yifang, inicjator i rzecznik projektu z Instytutu Fizyki Wysokich Energii w Pekinie.
Droga do ostatecznej odpowiedzi może być jeszcze długa, ale jak mówi teoretyk Patrick Huber z Virginia Tech: „to teraz tylko kwestia czasu i zbierania danych”.
Źródło: Nature
Nasza autorka
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.

