Reklama

Spis treści:

  1. Dzieciństwo w cieniu zaborów, traum i wojny
  2. Droga do kapłaństwa
  3. Między ołtarzem a nauką społeczną
  4. Kapelan AK i „Radwan III” w Powstaniu Warszawskim
  5. W starciu z komunistycznym reżimem
  6. Ostatnie lata życia

Stefan Wyszyński pozostawił po sobie Polskę inną, niż ją zastał w 1948 roku. Przez systematyczną pracę duszpasterską i nieustępliwość wobec reżimu, ocalił tożsamość narodową i religijną Polaków. Jego program „ABC Społecznej Krucjaty Miłości” – wzywający do szacunku dla każdego człowieka, życzliwości i przebaczenia – pozostaje testamentem, który wykracza poza ramy religijne, stanowiąc propozycję etyczną dla każdego społeczeństwa.

Dzieciństwo w cieniu zaborów, traum i wojny

Stefan Wyszyński urodził się 3 sierpnia 1901 roku w Zuzeli nad Bugiem – miejscu, gdzie w nadbużańskim krajobrazie Mazowsze łączyło się z Podlasiem. Rozdarta między zaborcami Polska istniała wówczas jedynie w sferze ducha i kultury, a Zuzela znajdowała się pod rosyjską jurysdykcją.

Rodzina Wyszyńskich była głęboko zakorzeniona w tradycji katolickiej i patriotycznej. Jego ojciec, Stanisław, pełnił funkcję organisty i parafialnego pisarza. Dzięki temu wśród ówczesnej społeczności wiejskiej cieszył się niemałym prestiżem. To właśnie on był pierwszym nauczycielem Stefana, potajemnie przekazującym mu wiedzę o polskiej historii i geografii, która w oficjalnych rosyjskich szkołach była surowo zakazana.

Dzieciństwo przyszłego prymasa nie miało wiele wspólnego z sielanką. Gdy Wyszyński miał 10 lat, zmarła jego matka, Julianna z Karpów. To właśnie to wydarzenie pchnęło go w stronę maryjności, która stała się centralnym punktem jego późniejszej posługi. Jak sam wspominał, szukał matki, która nigdy nie umiera, odnajdując ją w wizerunku Matki Bożej Jasnogórskiej.

Droga do kapłaństwa

Edukacja Stefana Wyszyńskiego była naznaczona trudnościami systemowymi i osobistymi buntami. Po usunięciu ze szkoły w Andrzejewie za dyskusję z nauczycielem kontynuował naukę w Warszawie, w prestiżowym gimnazjum Wojciecha Górskiego. Ten etap jego życia został przerwany wybuchem I wojny światowej. Musiał wrócić w rodzinne strony i ostatecznie ukończył szkołę handlową w Łomży. Jego droga do kapłaństwa rozpoczęła się we Włocławku, w seminarium niższym im. Piusa X, a następnie w wyższym seminarium duchownym.

W 1924 roku Wyszyński zachorował. Jego stan był na tyle poważny, że nie mógł przyjąć święceń kapłańskich wraz ze swoim rocznikiem. Dopiero 3 sierpnia, w dniu swoich 23 urodzin, przyjął sakrament kapłaństwa z rąk biskupa Wojciecha Owczarka w bocznej kaplicy katedry włocławskiej. Fakt, że przeżył i mógł celebrować swoją pierwszą mszę na Jasnej Górze, odczytywał jako cud i osobiste wezwanie do służby pod opieką Maryi.

Między ołtarzem a nauką społeczną

Lata międzywojenne były dla ks. Wyszyńskiego okresem intensywnej pracy społecznej i intelektualnej. Przez pewien czas pełnił posługę w parafii katedralnej we Włocławku, ale szybko został skierowany na studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Od 1925 do 1929 roku uczył się prawa kanonicznego i studiował nauki społeczno-ekonomiczne. To pozwoliło mu lepiej zrozumieć mechanizmy, które rządzą państwem i społeczeństwem. W 1929 roku obronił doktorat na temat „Prawa Kościoła, rodziny i państwa do szkoły”, co stało się fundamentem jego późniejszej nieugiętej postawy w obronie religii w szkołach.

W latach 1929–1930 podróżował naukowo po Europie. Odwiedził wówczas Austrię, Włochy, Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. Te doświadczenia ukształtowały go jako nowoczesnego kapłana-społecznika, który rozumiał, że Kościół nie może pozostać obojętny na los klasy robotniczej.

Po powrocie do Włocławka został profesorem w seminarium, prowadził Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy i redagował prestiżowe „Ateneum Kapłańskie”. Już wtedy ostrzegał przed zagrożeniami płynącymi ze strony totalitaryzmu.

Kapelan AK i „Radwan III” w Powstaniu Warszawskim

Wybuch II wojny światowej zastał go we Włocławku. Ze względu na przedwojenną publicystykę antynazistowską, Wyszyński znalazł się na liście osób poszukiwanych przez Gestapo. Opuścił miasto z polecenia biskupa Michała Kozala. To rozpoczęło okres jego wojennej tułaczki.

Przez Wrociszew i Kozłówkę trafił ostatecznie do Lasek pod Warszawą, gdzie od 1942 roku pełnił funkcję kapelana Zakładu dla Niewidomych. W tamtym czasie Laski były enklawą duchowości i ofiarności, prowadzoną przez s. Elżbietę Czacką. Wyszyński nie zamierzał jednak przeczekać wojny w klasztornych murach.

Przyjął pseudonim „Radwan III” i wstąpił do AK, zostając kapelanem VIII Rejonu Obwodu „Obroża” i Zgrupowania „Kampinos”. W czasie powstania warszawskiego służył w szpitalu w Laskach. Należy jednak podkreślić, że jego praca nie sprowadzała się wyłącznie do udzielania spowiedzi i komunii. Przyszły prymas realnie uczestniczył w ratowaniu życia rannych powstańców.

W starciu z komunistycznym reżimem

Do Włocławka wrócił po zakończeniu wojny, ale nie pozostał tam długo. W 1946 roku otrzymał sakrę biskupią w diecezji lubelskiej, a dwa lata później, po nagłej śmierci kardynała Hlonda, został mianowany arcybiskupem warszawsko-gnieźnieńskim i prymasem Polski. Był to wybór odważny – Wyszyński był najmłodszym metropolitą, przed którym stało zadanie uratowania Kościoła w obliczu narastającego stalinizmu.

W 1948 roku prymas rozpoczął „grę” o przetrwanie Kościoła z władzami komunistycznymi. W 1950 roku, wykazując się dalekowzrocznym pragmatyzmem, zdecydował się na podpisanie „porozumienia” z rządem PRL. Za ten krok na Wyszyńskiego spadła ostra krytyka, zarówno ze strony kurii watykańskiej, jak i środowisk niepodległościowych. On jednak wiedział, że w tamtym czasie frontalne zderzenie z reżimem oznaczałoby całkowitą likwidację struktur katolickich. Wybrał drogę ustępstw tam, gdzie było to możliwe, by zachować naukę religii w szkołach i wolność kultu.

Aresztowanie

Stalinowska pętla zaciskała się jednak coraz mocniej. Kiedy w 1953 roku władze wydały dekret o obsadzaniu stanowisk kościelnych, dając sobie prawo veta wobec nominacji biskupich, Wyszyński uznał, że granica została przekroczona. Efektem był słynny memoriał Episkopatu ze słowami: „Rzeczy bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!”. Ta deklaracja była bezpośrednią przyczyną jego aresztowania 25 września 1953 roku.

Więzienie nie złamało Prymasa. Przeciwnie – uczyniło go symbolem oporu. To właśnie w celi napisał tekst Jasnogórskich Ślubów Narodu i program Wielkiej Nowenny – gigantycznego projektu duszpasterskiego, który miał moralnie odrodzić Polskę. Powrót Wyszyńskiego do Warszawy w październiku 1956 roku, na prośbę Gomułki, był jego osobistym triumfem i momentem, w którym faktycznie stał się on duchowym przywódcą narodu, pełniąc rolę stabilizatora w niebezpiecznych czasach odwilży.

Tysiąclecie i pojednanie

Lata 60. były czasem największej konfrontacji między Wyszyńskim a Władysławem Gomułką. Za punkt kulminacyjny należy uznać obchody Milenium Chrztu Polski w 1966 roku. Próbując zneutralizować religijny charakter jubileuszu, komunistyczne władze ogłosiły wówczas konkurencyjne obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego pod hasłem „Byliśmy, jesteśmy, będziemy”. Gdy na jednym placu odbywały się uroczystości kościelne pod przewodnictwem prymasa, na drugim władze organizowały wiece i defilady.

W tym samym kontekście należy postrzegać orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 roku, ze słynną frazą: „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. List ten, wysłany podczas Soboru Watykańskiego II, był aktem odwagi, za który Wyszyńskiemu przyszło zapłacić wysoką cenę. Komunistyczna propaganda rozpętała kampanię nienawiści, oskarżając biskupów o szafowanie polską racją stanu i zapominanie o zbrodniach hitlerowskich. Dla Wyszyńskiego pojednanie było jednak koniecznym krokiem ku wolnej Europie.

W marcu 1968 roku prymas stanął przed kolejnym wyzwaniem. Choć początkowo widział w zamieszkach studenckich wewnętrzne rozgrywki PZPR, jednoznacznie potępił brutalność milicji i antysemicką nagonkę. W homilii „Na krzyżowej drodze stolicy” wziął bitych studentów w obronę, czym zaskarbił sobie wdzięczność środowisk inteligenckich i mniejszości żydowskiej.

Ostatnie lata życia

Mimo postępującej choroby nowotworowej i ogólnego wyczerpania, Wyszyński nie wycofał się ze swojej misji. W sierpniu 1980 roku, gdy krajem wstrząsnęła fala strajków, przyjął rolę mediatora, kierując się dwiema nadrzędnymi zasadami – wsparciem dla słusznych postulatów robotniczych oraz bezwzględnym dążeniem do uniknięcia radzieckiej interwencji.

Jego słynna homilia na Jasnej Górze z 26 sierpnia 1980 roku stała się przedmiotem ogromnej kontrowersji. Wzywał w niej do dojrzałości narodowej i przypominał, że „trudniej jest niekiedy żyć dla ojczyzny niż za nią umrzeć”. Te słowa, zmanipulowane i wybiórczo puszczone w reżimowej telewizji, zostały początkowo odebrane przez strajkujących jako uderzające w ruch protestacyjny. W rzeczywistości, mając w pamięci krew przelaną w powstaniu warszawskim, prymas starał się powstrzymać naród przed krokiem, który mógłby sprowokować wejście czołgów z Układu Warszawskiego.

Należy wspomnieć, że Wyszyński odegrał istotną rolę w powstaniu NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. To dzięki jego determinacji i rozmowom z władzami udało się przełamać opór komunistów przed rejestracją wiejskiej odnogi związku.

W marcu 1981 roku, podczas kryzysu bydgoskiego, był już bardzo chory, a mimo to do ostatnich sił starał się zapobiec strajkowi generalnemu, który mógł doprowadzić do interwencji sowieckiej. Zmarł 28 maja 1981 roku, w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego.

Nasz autor

Artur Białek

Współpracownik National-Geographic.pl. Wcześniej związany m.in. z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. Pisał dla tytułów takich jak: „Kulisy Powiatu”, „AndroidNow” (gdzie pełnił także funkcję redaktora naczelnego) i „Bezpieczna Podróż”. Z wykształcenia jest ekonomistą, ale bardziej z przypadku niż zamiłowania. Jego największą pasją są podróże, zwłaszcza do miejsc wysokich, stromych i skalistych. Niewiele brakuje mu do zdobycia Korony Gór Polski, ale jego ambicje sięgają dalej. Lepiej niż w otoczeniu betonu i wielkopłytowej zabudowy czuje się wśród drzew i gór, które są jego największą miłością (zaraz obok ekosystemów leśnych), a obiektyw jego aparatu woli architekturę zabytkową niż nowoczesną. Najbardziej interesuje go historia współczesna, jako ta najlepiej poznana i pozostawiająca najmniej znaków zapytania. Wszystkie zwierzęta uważa za równorzędnych mieszkańców Ziemi. Zgodnie ze swoimi zainteresowaniami, w „National-Geographic.pl” pisze przede wszystkim o przyrodzie i historii. Zagorzały przeciwnik betonozy. Prywatnie opiekun dwóch wspaniałych gryzoni.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...