Reklama

Spis treści:

  1. Męczennik nauki
  2. Giordano Bruno – dominikanin
  3. Tułaczka filozofa
  4. Do Oxfordu z polskim szlachcicem
  5. Multiwersum i nieskończoność Wszechświata
  6. Osiem zarzutów kardynała Bellarmino

We współczesnych czasach Giordana Bruna wymieniamy jednym tchem z takimi postaciami, jak Hypatia z Aleksandrii, matematyczka zamordowana przez tłum, piewca teorii heliocentrycznej Galileusz czy Rosalind Franklin, pionierka badań nad DNA, przez lata pomijana przez środowisko naukowe. Bruno był postacią przywoływaną na sztandarach walki o świeckie państwa, wolność naukową i wolność słowa. Jego sława rosła z każdym kolejnym wiekiem, a największym zainteresowaniem zaczął się cieszyć od roku 1870.

Męczennik nauki

Wówczas, w okresie silnego i wciąż narastającego antyklerykalizmu, została wydana we Francji książka Gastona Tissandiera „Les martyrs de la science”, czyli „Męczennicy nauki”. Tissandier, francuski chemik, meteorolog, aeronauta i popularyzator nauki, przedstawia w niej Giordana Bruna jako ofiarę fanatyzmu religijnego i prześladowań za poglądy wyprzedzające epokę. I właśnie ta narracja przeważa do dziś, choć prawdę powiedziawszy trudno jest mieć Bruna za naukowca w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Był z pewnością teologiem i filozofem, jednak jego poglądy traktowane często jako wyprzedzające epokę, niekoniecznie odnosiły się do prawdziwych dociekań naukowych. Wynikały raczej z koncepcji tworzonej przez niego kosmogonii.

Giordano Bruno – dominikanin

Giordano Bruno urodził się w styczniu lub w lutym 1548 roku w wiosce Nola nieopodal Neapolu, a na chrzcie otrzymał imię Philippo. Zmienił je na Giordano, gdy w wieku 18 lat wstąpił do zakonu dominikanów. Był synem żołnierza Giovanniego Bruna i Fraulisy Savolino.

Wybór kariery duchownej był podyktowany chęcią zdobywania wiedzy, o którą było najłatwiej właśnie poprzez wstąpienia do stanu duchownego. Już wówczas dała o sobie znać konfrontacyjna natura Bruna. Jako człowiek, który odrzucał kult świętych, wyrzucił ze swojej celi wszystkie obrazki ich przedstawiające. Nie pozwalał też innym braciom czytać żywotów świętych. Popadł nawet w konflikt z bezpośrednim przełożonym, którego zadenuncjował do neapolitańskiej Świętej Inkwizycji. Mimo tych wszystkich sporów w 1572 r. przyjął święcenia kapłańskie.

W zakonie jednak nie zabawił długo. Już w lutym 1573 roku został oskarżony o herezję, a akt oskarżenia zawierał niemal 130 punktów. Bruno uciekł przed inkwizycją i został ekskomunikowany. To tylko ugruntowało jako krytyczny stosunek do katolicyzmu i zakonów. W pismach nazywał zakonników osłami i nieukami.

Tułaczka filozofa

W tym momencie został też tułaczem, który do końca swych dni nigdzie nie zagrzeje miejsca. Wędrował po Italii, aż w 1579 trafił do protestanckiej Genewy. Również tam szybko wywołał kolejny konflikt. Po wykładzie Anthony’ego de la Faye sporządził listę dwudziestu jego rzekomych błędów, czym naraził się wpływowemu filozofowi i trafił do aresztu. Wolność odzyskał dopiero po oficjalnych przeprosinach. Prawdopodobnie próbował w ten sposób podważyć autorytet de la Faye’a i przejąć katedrę filozofii, jednak plan się nie powiódł. W Genewie formalnie przeszedł na kalwinizm, jednak nie utożsamiał się z nim w pełni i nie zdobył zaufania miejscowego środowiska.

Kolejnym przystankiem była Francja, gdzie Bruno zyskał pewną stabilizację. W latach 1579–1581 wykładał w Tuluzie, a następnie działał w Paryżu pod protektoratem króla Henryka III, którego zainteresował mnemotechniką. Otrzymał stanowisko lektora królewskiego, co zapewniło mu spokojne warunki do pracy i publikacji. W tym czasie powstały m.in. „De umbris idearum”, „Candelaio” i „Cantus Circeus”, w których Giordano Bruno krytykował moralne i religijne realia epoki.

Do Oxfordu z polskim szlachcicem

Dobra passa nie trwała długo. Bruno był zmuszony uciekać do Anglii, do Londynu. Pragnął wykładać, a szansę na to zobaczył w wojewodzie sieradzkim Olbrachcie Łaskim. Ten polski szlachcic, awanturnik i okultysta przybył w 1583 roku do Londynu na spotkanie z królową Elżbietą I. Królowa przyjęła go wyjątkowo przychylnie. Prawdopodobnie wtedy wypatrzył Polaka Giordano Bruno, który potrzebował protektora, który umożliwi mu dostanie się do grona naukowego Uniwersytetu w Oxfordzie.

Już w trakcie pobytu w Anglii Bruno napisał „O nieskończoności wszechświata i światach”, które dotyczyło zagadnień kosmologicznych, zainspirowanych m.in. teorią Kopernika. Z kolei w „Wieczerzy Środy Popielcowej” skrytykował Biblię jako źródło poznania prawdy o świecie naturalnym. Jednak angielscy intelektualiści nie widzieli w Bruno równego sobie. Mnożące się oskarżenia sprawiły, że zdecydował się wrócić na kontynent.

Multiwersum i nieskończoność Wszechświata

Zatrzymajmy się na chwilę przy kwestii nieskończoności Wszechświata i pewnej idei wieloświata. Przy naszej współczesnej wiedzy łatwo jest nam powiedzieć, że nieskończoność Wszechświata Giordana Bruna odnosiła się ogromu kosmosu, a przekonanie o istnieniu innych światów – do planet pozasłonecznych lub nawet multiwersum. Ale Bruno wysnuł taki wniosek nie z badań, obserwacji czy wyliczeń, tylko z faktu nieskończoności Boga, która implikuje nieskończoność Wszechświata, stanowiącego jego odbicie. Przyjmując zaś, że dwie nieskończoności nie mogą istnieć równolegle wnioskował, że Bóg jest immanentną częścią Wszechświata, pochodzącą z tej samej co Wszechświat substancji.

Ideę Kopernika uznawał, ale samego Kopernika miał za matematyka niezdolnego pojąć prawdziwej natury kosmosu. Uważał pojedyncze gwiazdy wraz z ich systemami planetarnymi za podstawowe jednostki Wszechświata. Liczba takich jednostek, podobnie jak przestrzeń samego Wszechświata, była nieskończona, przestrzeń pomiędzy nimi wypełniał zaś eter, ponieważ próżna przestrzeń nie mogła istnieć. Komety były błądzącymi w przestrzeni fragmentami byłych gwiazd, nie zaś – jak u innych autorów w tamtych czasach – ulotnymi tworami, narzędziami Boga czy niebiańskimi posłańcami.

Osiem zarzutów kardynała Bellarmino

Jednak to, co wydarzyło się 17 lutego 1600 roku na Campo De’Fiori nie było spowodowane głównie tymi przekonaniami, które określilibyśmy dzisiaj jako naukowe. Giordanowi Brunonowi postawiono osiem głównych zarzutów sformułowanych przez kardynała Bellarmino. Dotyczyły one:

  1. Zaprzeczaniu Trójcy Świętej: Bruno podważał dogmat o Trójcy Świętej, co było uznawane za jedną z najcięższych herezji.
  2. Zaprzeczaniu bóstwa Chrystusa: filozof twierdził, że Chrystus nie był Bogiem, lecz jedynie „niezwykle zdolnym sztukmistrzem/magikiem”, który oszukiwał ludzi.
  3. Zaprzeczaniu dziewictwa Maryi: negował dogmat o niepokalanym poczęciu i dziewictwie Marii z Nazaretu.
  4. Wierze w reinkarnację (transmigracja dusz): głosił pogląd, że dusze ludzkie mogą przechodzić w inne ciała, w tym zwierzęce.
  5. Omówionej wyżej nauki o nieskończoności Wszechświata.
  6. Panteizmu, czyli utożsamianiu Boga z naturą: Bruno twierdził, że Bóg jest immanentny, czyli obecny wewnątrz materii i Wszechświata, co sprzeciwiało się chrześcijańskiej koncepcji Boga osobowego.
  7. Negowania wiecznego potępienia: przekonywał, że kara piekła nie jest wieczna i że szatan ostatecznie zostanie zbawiony.
  8. Wypowiedzi przeciwko mszy św. i dogmatom: oskarżono go o bluźnierstwo przeciwko mszy oraz ogólną wrogość wobec religii katolickiej.

Chociaż śmierć Giordano Bruno była tragicznym wydarzeniem, miała jednak znacznie więcej wspólnego z walką o wolność słowa niż o wolność nauki.

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.
Reklama
Reklama
Reklama