Reklama

Spis treści:

  1. Rodzina Braunów
  2. „Słodka” Eva poznaje „pana Wilka”
  3. Wybuch wojny i ostateczna legitymizacja
  4. Życie i śmierć w bunkrze

Żona Adolfa Hitlera przez lata była traktowana jako historyczna ciekawostka – niewiele znaczący przypis do biografii sprawcy wielkiego zła. Należy jednak podkreślić, że Eva Braun nie była jedynie niewinną ofiarą, która znalazła się pod zgubnym wpływem uroku potwora w ludzkiej skórze. Dziś historycy nie mają wątpliwości, że „słodka” Eva, jak nazywał ją Hitler, świadomie wybrała życie w samym centrum zbrodniczego systemu. Wiedziała o prześladowaniach Żydów (choćby z racji tego, że jej własna rodzina przejęła mienie pożydowskie), widziała znikających ludzi, słyszała rozmowy o wojnie totalnej. Jakakolwiek „niewiedza” z jej strony była niczym innym, jak tylko świadomym odwracaniem wzroku.

Rodzina Braunów

Eva Anna Paula Braun urodziła się 6 lutego 1912 roku w Monachium. Była drugą z trzech córek Friedricha „Fritza” Brauna, nauczyciela w szkole zawodowej, i Franziski „Fanny” Kronberger, gospodyni domowej. Jej dzieciństwo przypadło na burzliwe czasy powojennego chaosu w Niemczech – okresu hiperinflacji, rewolucji w Bawarii i rodzącego się nazizmu. Mimo to w domu Braunów panowała względna stabilizacja, choć Fritz musiał ciężko pracować, by utrzymać standard życia, jakiego oczekiwał.

W przeciwieństwie do swojej starszej siostry, Ilse, Eva nie przykładała zbyt dużej uwagi do edukacji. Uczyła się (z przeciętnymi wynikami) w katolickim liceum w Monachium, a następnie przez rok (1928/1929) uczęszczała do szkoły handlowej, co było typowe dla dziewcząt z jej sfery. Edukacja miała przygotować ją do roli żony i matki.

Większy zapała przejawiała względem sportu. Była doskonałą lekkoatletką, a później – pływaczką i narciarką.

„Słodka” Eva poznaje „pana Wilka”

W 1929 roku podjęła pracę, która miała zdeterminować jej dalsze życie. Została asystentką, pomocnicą biurową i okazjonalną modelką w zakładzie fotograficznym przy Amalienstrasse 25 w Monachium, którego właścicielem był Heinrich Hoffmann – osobisty fotograf Hitlera, propagandysta i twórca wizerunku Führera.

Pierwsze spotkanie nastąpiło w październiku 1929 roku. Stojąc na drabinie i porządkując dokumenty na górnych półkach, Eva została zaskoczona wejściem szefa w towarzystwie mężczyzny w średnim wieku. Nieznajomy miał charakterystyczny wąsik, nosił jasny, angielski płaszcz i trzymał w ręku duży filcowy kapelusz. Hoffmann przedstawił go enigmatycznie jako „herr Wolf”, czyli pana Wilka. Wszyscy zasiedli do posiłku w kantorku. Czterdziestoletni lider rosnącej w siłę partii był oczarowany dziewczyną. Co ciekawe, Eva, apolityczna i niezainteresowana bieżącymi wydarzeniami, nie rozpoznała w nim polityka, którego twarz zaczynała pojawiać się na plakatach w całym Monachium.

Hitler od czasu do czasu bywał w zakładzie. Przynosił Evie kwiaty, zabierał ją do opery czy kina. Dla starszego o 23 lata mężczyzny, atrakcyjna nastolatka była „słodką dziewczynką” – odskocznią od polityki.

W cieniu Geli Raubal

Początkowo Eva Braun była jedynie tłem w życiu przyszłego przywódcy Rzeszy. Jego obsesyjna miłość do siostrzenicy, Geli Raubal, nie pozostawiała miejsca dla innych kobiet. Eva, spotykająca się z Hitlerem sporadycznie, musiała zadowolić się rolą „tej drugiej”. Przełom nastał w 1931 roku.

Po samobójczej śmierci Geli, Hitler przeżył załamanie nerwowe. Eva dostrzegła jednak szansę dla siebie w jego osobistym dramacie. Pogrążony w żałobie, początkowo odsunął się od wszystkich. Z czasem zaczął szukać pocieszenia i wtedy Braun odegrała swoją rolę. Nie zadawała trudnych pytań, nie oceniała, była dyskretna i bezgranicznie oddana. Stopniowo zaczęła wypełniać pustkę po Geli.

Pierwszy kryzys

Mimo to Hitler wciąż trzymał ją na dystans. Rok 1932 był dla niego czasem nieustannych kampanii wyborczych. Gdy on walczył o władzę, Braun siedziała sama w Monachium, czekając na telefon, który często nie dzwonił tygodniami. Czując się zaniedbana i obawiając się, że wybranek ją porzuci, zdecydowała się na drastyczny krok. Sięgnęła po broń i strzeliła sobie w szyję. Pocisk o milimetry minął tętnicę i utkwił w karku.

Zdaniem wielu historyków, nie była to autentyczna próba odebrania sobie życia, a jedynie demonstracja oparta na chłodnej kalkulacji. Eva wiedziała, że kolejna samobójcza śmierć bliskiej osoby mogłaby zrujnować politycznie Hitlera. Można powiedzieć, że trafiła w dziesiątkę. Przerażony perspektywą skandalu, przyjechał do szpitala. Od tego momentu ich relacja stała się bardziej intymna.

Drugi kryzys

Sytuacja Evy pogorszyła się w 1933 roku, po dojściu Hitlera do władzy. Jej wybranek stał się najważniejszą osobą publiczną, a ona musiała pozostać w ukryciu. Nie mogła przyjeżdżać do Berlina. Nie pokazywano jej oficjalnie. Nawrót kryzysu był tylko kwestią czasu.

W 1935 roku połknęła pokaźną dawkę tabletek nasennych. Także tym razem udało się ją odratować i ponownie ten akt szantażu emocjonalnego przyniósł oczekiwany rezultat.

Do Hitlera dotarło, że jeżeli chce uniknąć kolejnych dramatów, musi zapewnić swojej kochance odpowiedni poziom stabilizacji. Kupił dla niej dom w dobrej dzielnicy Monachium, w którym zamieszkała razem ze swoją młodszą siostrą Gretl, a w swojej rezydencji w Berghof zatrudnił ją jako sekretarkę. W tamtym momencie jej pozycja stała się niepodważalna.

Dokumentalistka prywatnego życia Hitlera

Ważnym aspektem życia Evy Braun była jej pasja do fotografii i filmu. Pracując wcześniej u Hoffmanna, zdobyła solidne techniczne podstawy. W Berghofie nie rozstawała się z kamerą 16 mm i aparatem fotograficznym. To dzięki niej dysponujemy dziś nagraniami z Berghofu, ukazującymi przywódcę III Rzeszy w prywatnych sytuacjach.

Adolf Hitler z Evą Braun
Adolf Hitler z Evą Braun fot. Everett Collection / Shutterstock

Te filmy nie były jednak tylko niewinnym hobby. Badacze są zdania, że Braun świadomie kreowała w nich idylliczny obraz życia. Była reżyserką domowej sielanki, w której ludobójca zamieniał się w zwykłego, „dobrotliwego” człowieka. Te działania były niczym innym, jak elementem propagandy, służącym ociepleniu wizerunku Hitlera.

Wybuch wojny i ostateczna legitymizacja

Po wybuchu wojny Hitler coraz rzadziej bywał w Berghofie. Eva została w górach, otoczona luksusem i służbą, podczas gdy Europa zaczynała płonąć. Jej listy z tego okresu świadczą o niezachwianym oddaniu. Pisała w nich, że za swoim wybrankiem pójdzie wszędzie, nawet na śmierć.

W 1944 roku jej młodsza siostra, Gretl, wdała się w romans z Hermannem Fegeleinem, oficerem łącznikowym Himmlera przy Hitlerze. Wódz, widząc szansę na ściślejsze związanie Evy ze swoim kręgiem bez konieczności własnego ożenku, pobłogosławił ten związek. Ślub Gretl i Hermanna odbył się 3 czerwca 1944 roku, w Salzburgu. Huczne wesele zorganizowano w Berghofie.

Dzięki temu małżeństwu Eva przestała być tylko „przyjaciółką Hitlera”. Stała się szwagierką potężnego generała SS. Mogła odtąd oficjalnie pojawiać się na niektórych uroczystościach, a w protokole dyplomatycznym traktowano ją z większymi honorami.

Życie i śmierć w bunkrze

W 1945 roku Armia Czerwona parła na zachód, a alianci bombardowali niemieckie miasta. W marcu, wbrew wyraźnym rozkazom Hitlera, który chciał, by została w bezpiecznej Bawarii, Eva wyruszyła samochodem do Berlina. W połowie kwietnia zamieszkała w bunkrze Führera pod kancelarią Rzeszy. Według relacji świadków, przez cały czas zachowywała spokój. Do samego końca dbała o wygląd. Codziennie robiła makijaż, układała włosy i zakładała najlepsze kreacje.

29 kwietnia Hitler postanowił nagrodzić ją za lojalność, spełniając jej największe marzenie. Do bunkra ściągnięto Waltera Wagnera, urzędnika stanu cywilnego, który udzielił ślubu w małej sali konferencyjnej. Świadkami byli Joseph Goebbels i Martin Bormann. Po ceremonii odbyło się skromne przyjęcie weselne w prywatnych apartamentach Hitlera.

30 kwietnia małżonkowie pożegnali się z personelem bunkra. Para udała się do prywatnego gabinetu Führera. Według zeznań adiutantów, Eva Braun miała usiąść na sofie i przegryźć kapsułkę z cyjankiem potasu. Zmarła niemal natychmiast. Hitler usiadł obok niej, również zgryzł kapsułkę, jednocześnie strzelając sobie w prawą skroń.

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Artur Białek

Dziennikarz i redaktor. Wcześniej związany z redakcjami regionalnymi, technologicznymi i motoryzacyjnymi. W „National Geographic” pisze przede wszystkim o historii, kosmosie i przyrodzie, ale nie boi się żadnego tematu. Uwielbia podróżować, zwłaszcza rowerem na dystansach ultra. Zamiast wygodnego łóżka w hotelu, wybiera tarp i hamak. Prywatnie miłośnik literatury.
Reklama
Reklama
Reklama