Zamawiają jedzenie, które nigdy nie przyjedzie. Dopaminowe aplikacje pokazują, jak łatwo oszukać nasz mózg
Wybierasz ulubione danie, płacisz Blikiem i z wypiekami na twarzy wpatrujesz się w ekran. Problem w tym, że jedzenie nigdy nie dotrze, a ty od początku o tym wiesz. Choć brzmi to zupełnie niewiarygodnie, miliony ludzi na całym świecie masowo instalują aplikacje, które nie oferują niczego poza czystą iluzją. Co tak naprawdę kupujemy w wirtualnych sklepach, w których nie wydajemy ani grosza?

Żyjemy w epoce natychmiastowej gratyfikacji, w której najważniejszą rolę pełnią smartfony – stały się naszymi osobistymi dystrybutorami przyjemności. Do niedawna, aby poczuć dreszczyk emocji związany z zakupami, musieliśmy jednak wydać prawdziwe pieniądze. Dziś wystarczy ściągnąć na telefon jeden z programów należących do nowej, rosnącej fali tzw. aplikacji dopaminowych.
Ich mechanizm jest równie prosty, co absurdalny. W FoodNeverComes wybierasz posiłek i na mapie śledzisz kuriera, który nie istnieje. W wirtualnych butikach dodajesz towary do koszyka, nie podając żadnych danych karty (nie ma nawet możliwości wysyłki), a w programach typu Virtual Smoke symulujesz zaciąganie się, obserwując wyłącznie cyfrowy dym na ekranie. Ten iluzoryczny trend z Korei Południowej właśnie podbija świat. Jak to działa i przede wszystkim… dlaczego to działa?
Marnowanie czasu czy tresowanie mózgu?
Dlaczego marnujemy czas na platformach, które nie mają pokrycia w rzeczywistości? Odpowiedzią jest dopamina – potężny neuroprzekaźnik, który motywuje nas do działania.
W procesie zakupowym największy wyrzut tego „hormonu szczęścia” wcale nie następuje w momencie odebrania paczki. Nasz mózg ewolucyjnie uwielbia fazę antycypacji (oczekiwania na nagrodę) oraz poczucie sprawczości przy dokonywaniu wyboru. Aplikacje dopaminowe bezbłędnie izolują te etapy: dają nam radość z poszukiwań i ulgę po kliknięciu „zamów”, całkowicie pomijając proces rzeczywistej konsumpcji.
W Polsce wielu z nas zna ten mechanizm z własnego doświadczenia, nawet bez instalowania specjalnych aplikacji. Masowe porzucanie w pełni naładowanych koszyków na platformach takich jak Allegro czy Zalando to często nic innego, jak podświadoma próba zdobycia darmowego zastrzyku dopaminy. Przeglądamy, wybieramy, a potem zamykamy kartę przeglądarki, czując ulgę i dziwną satysfakcję. Nowe aplikacje po prostu zamieniły to powszechne zjawisko w grę.
Wpadliśmy w cyfrową pułapkę
Choć wirtualne zamawianie ubrań czy jedzenia wydaje się niewinną zabawą (platformy te są przecież darmowe), naukowcy mocno studzą entuzjazm. Brak bezpośrednich kosztów finansowych usypia naszą czujność, otwierając drzwi tzw. zachowaniom torującym (ang. gateway behaviours).
To, co zaczyna się jako wirtualna zabawa, może łatwo przeprogramować mózg na realny nałóg. Zjawisko to świetnie udokumentowano na przykładzie „kasyn społecznościowych”, w których grano wyłącznie za wirtualne żetony. Badania z 2014 i 2016 roku bezlitośnie wykazały, że od 19 do nawet 26% graczy w darmowe kasyna, po zaledwie kilku miesiącach zaczęło uprawiać hazard na prawdziwe pieniądze. Istnieje uzasadniona obawa, że aplikacje dopaminowe mogą w podobny sposób napędzać rzeczywisty konsumpcjonizm lub – w przypadku wirtualnych e-papierosów – zachęcać młodzież do sięgnięcia po prawdziwe używki.
Jeśli nie płacisz, to Ty jesteś produktem
Drugim, znacznie bardziej namacalnym kosztem, jest nasza prywatność. W cyfrowym świecie – tak jak niestety w polskich szkołach – nie ma darmowych obiadów. Aplikacje dopaminowe utrzymują się z reklam i agresywnie gromadzą pliki cookies, na bieżąco analizując nasze zachcianki.
Twoje wirtualne wybory to kopalnia złota dla marketerów. Jeśli dla zabawy „zamówisz” w aplikacji meksykańskie tacosy lub klikniesz w wirtualną kurtkę, ukryte w tle algorytmy błyskawicznie to odnotują. Zanim się obejrzysz, twoje media społecznościowe zaleją wysoce spersonalizowane reklamy dokładnie tych samych, ale już w pełni realnych produktów. Ostatecznie więc, choć darmowa aplikacja daje chwilową iluzję kontroli, to ma jeden cel – sprawić, byś otworzył swój prawdziwy portfel w prawdziwym świecie.
Źródło: CNN, The Conversation, Food Never Comes, Journal of Gambling Studies
Nasz autor
Jonasz Przybył
Redaktor i dziennikarz związany wcześniej m.in. z przyrodniczą gałęzią Wydawnictwa Naukowego PWN, autor wielu tekstów publicystycznych i specjalistycznych. W National Geographic skupia się głównie na tematach dotyczących środowiska naturalnego, historycznych i kulturowych. Prywatnie muzyk: gra na perkusji i na handpanie. Interesuje go historia średniowiecza oraz socjologia, szczególnie zagadnienia dotyczące funkcjonowania społeczeństw i wyzwań, jakie stawia przed nimi XXI wiek.

