Dzisiaj Ziemia znajdzie się najdalej od Słońca. Czy wpływa to na lato na półkuli północnej?
W poniedziałek, 6 lipca, około godziny 19.30 czasu polskiego nasza planeta znajdzie się w najodleglejszym od Słońca punkcie swojej orbity. Różnica między największym oddaleniem a zbliżeniem do dziennej gwiazdy wynosi niemal pięć milionów kilometrów.

Aphelium to chwila, w której odległość Ziemi od Słońca osiąga swoje maksimum w danym roku. Przeciwieństwem aphelium jest peryhelium, czyli moment, w którym odległość między naszą planetą a gwiazdą dzienną jest najmniejsza.
Powolny jak Ziemia w aphelium
Tegoroczne aphelium przypada właśnie dzisiaj, 6 lipca 2026, około godziny 17:30 UTC (czyli ok. 19:30 czasu polskiego). Ziemia osiągnie wtedy odległość 152 087 774 km od Słońca. Orbita Ziemi ma taki kształt, że odległość naszej planety od Słońca zmienia się o około trzy procent w ciągu roku. Dzieje się tak, ponieważ orbita nie jest idealnym okręgiem, lecz lekką elipsą. Dobrze widać to na liczbach. Na początku tego roku, konkretnie 3 stycznia, przypadło peryhelium. Tego dnia Ziemia była 147 099 895 km od Słońca. Różnica wynosi około 4 987 879 km.
W okolicach aphelium Ziemia porusza się najwolniej w całej swojej orbicie. Jest to zgodne z tzw. II prawem Keplera. Nasza planeta osiąga aphelium w środku północnego lata, co wyraźnie pokazuje, że pory roku nie wynikają z odległości od Słońca. Za sezonowość odpowiada nachylenie osi Ziemi (23,5°), a nie dystans do gwiazdy. Co ciekawe, skoro Ziemia przemieszcza się najwolniej w najdalszym punkcie akurat podczas północnego lata, to właśnie ta pora roku jest najdłuższa na półkuli północnej. Lato na półkuli północnej jest dłuższe od zimy o blisko pięć dni.

Natomiast na półkuli południowej lato wypada blisko peryhelium, czyli teoretycznie powinno być bardziej intensywne niż lato północne. W praktyce jednak ten efekt jest przyćmiony przez ogromną powierzchnię oceanów na południu, które wolno pochłaniają i oddają ciepło.
O 7% promieniowania słonecznego mniej
Aphelium przypada około dwóch tygodni po przesileniu czerwcowym, a peryhelium około dwóch tygodni po przesileniu grudniowym. Wygląda to na wzorzec, choć jest bliższe zbiegowi okoliczności. Daty te przesuwają się z czasem o mniej więcej jeden dzień na 58 lat ze względu na powolne zmiany kształtu i orientacji orbity Ziemi pod wpływem grawitacji Księżyca i planet.
W aphelium obserwowalna tarcza słoneczna jest odrobinę mniejsza niż w styczniowym peryhelium. Różnica kątowej średnicy Słońca między peryhelium a aphelium wynosi około 3–3,6 procent, co przekłada się na średnicę kątową rzędu ok. 32,7 minuty łuku w peryhelium vs ok. 31,5 minuty łuku w aphelium. Jednak dla obserwatora różnica ta jest niezauważalna.
Gdy nasza planeta znajduje się w aphelium, dociera do niej blisko 7 procent mniej promieniowania słonecznego niż przy peryhelium. To jednak nie zamienia się w 7-procentowy spadek temperatury. Efekt jest łagodzony przez oceany, atmosferę i tzw. bezwładność cieplną planety.
Gdy Słońce zastąpiło Ziemię
Terminy „aphelium” i „peryhelium” zawdzięczamy niemieckiemu astronomowi Johannesowi Keplerowi. Wcześniej istniały już analogiczne pojęcia „apogeum” i „perygeum”, ale odnosiły się do modelu geocentrycznego. Opisywały najbliższy i najdalszy punkt orbity względem Ziemi (od greckiego geo – ziemia). Kepler, pracując w modelu heliocentrycznym, utworzył nowe słowa na tej samej zasadzie, zastępując geo słowem helios (słońce). Stąd peryhelium (blisko Słońca) i aphelium (daleko od Słońca).
Odkrycie punktów aphelium i peryhelium było czysto matematyczną rekonstrukcją bazującą na prowadzonych przez wiele lat pomiarach pozycji kątowych planet na niebie. Był to jeden z pierwszych wielkich triumfów łączenia obserwacyjnej precyzji Tychona Brahego z matematyczną odwagą Keplera.
Kolejne aphelium czeka nas w przyszłym roku, 5 lipca 2027 r. Odległość maksymalna będzie zbliżona do tegorocznej. Różnice między kolejnymi latami są minimalne i wynikają głównie z niewielkich zaburzeń grawitacyjnych ze strony Księżyca.
Nasza autorka
Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka
Dziennikarka i pisarka zajmującą się tematyką popularnonaukową, głównie kosmosem. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, przygodę z mediami rozpoczęła ponad 20 lat temu w redakcji „Życia Warszawy”. Poza pisaniem o polskiej i światowej nauce na łamach „National Geographic” współpracuje m.in. z „Wysokimi Obcasami” i kilkoma magazynami premium. Współautorka trzech bestsellerowych książek: „Człowiek – istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Pracuje w Centrum Badań Kosmicznych PAN i współpracuje z polskim Obserwatorium Cerro Murphy w Chile (OCM), którym zarządza CAMK PAN.

