Reklama

– Wyobrażamy sobie bazę księżycową jako obszar liczący setki kilometrów kwadratowych, z różnymi elementami infrastruktury wspólnie realizującymi cel trwałej obecności człowieka na Księżycu – powiedział w trakcie konferencji prasowej Carlos García-Galán, kierownik programu Moon Base w centrali NASA w Waszyngtonie.

Woda jako element niezbędny

Baza musi być usytuowana w miejscu, w którym jest najlepszy dostęp do niezbędnych zasobów naturalnych, przede wszystkim do wody. Właśnie dlatego agencja zamierza budować w pobliżu południowego bieguna naszego naturalnego satelity.

O tym, że w zacienionych kraterach bieguna znajduje się wieczna zmarzlina wiemy dzięki obserwacjom indyjskiej sondy Chandrayaan-1. Zamontowany na niej został instrument NASA M3 (Moon Mineralogy Mapper), który wykrył sygnały wskazujące na zasoby wody w rejonach polarnych. Lunar Reconnaissance Orbiter mapował temperaturę i strukturę biegunowych kraterów. Ale to celowe rozbicie członu rakiety w kraterze Cabeus, w ramach misji LCROSS, jednoznacznie potwierdziło obecność lodu wodnego.

Amerykańska Agencja Kosmiczna początkowo nie planowała budowy tak rozległej bazy. Pomysł rozrósł się naturalnie wraz z łączeniem wszystkich planowanych elementów infrastruktury.

Wielkość ma znaczenie

Nujoud Merancy, główna architekt programu Moon Base, przekonuje, że tak ogromna baza jest konieczna do spełnienia wszystkich potrzeb naukowych, technologicznych i mieszkalnych. – Habitaty będą znajdować się na szczytach wzgórz, gdzie dociera światło słoneczne. Systemy energetyczne – w tym reaktory jądrowe – muszą być oddalone o kilometr lub więcej ze względów bezpieczeństwa radiacyjnego. Kiedy się to wszystko połączy, baza zaczyna rozciągać podobnie jak miasto – powiedziała Merancy.

Kolejnym powodem, dla którego osada ma obejmować tak duży obszar, jest wciąż niewielka wiedza o terenach wokół bieguna południowego. NASA zamierza wypełnić luki w swoich informacjach wykorzystując drony MoonFall – małe, skaczące roboty, które będą przemierzać region południowego bieguna przed rozpoczęciem budowy bazy. Pierwsza grupa trzech lub czterech takich urządzeń ma zostać wysłana na Księżyc w 2028 roku na pokładzie lądownika firmy Firefly Aerospace.

Wyścig o palmę pierwszeństwa

Nie zapomnijmy, że NASA nie jest jedyną agencją planującą budowę bazy w pobliżu księżycowego bieguna. Planują to również Chiny. Wiemy już, że pierwsza chińska misja załogowa ma wylądować na Księżycu w 2030 roku.

Fazy budowy bazy księżycowej NASA
Fazy budowy bazy księżycowej NASA / ryc. NASA/Edmy S. Cruz Reyes

– Myślę, że ważne jest, byśmy byli tam pierwsi – powiedział w trakcie konferencji administrator NASA Jered Isaacman. Dodał, że na powierzchni Księżyca są obszary o ogromnym znaczeniu. – Chcemy je badać, ale jednocześnie musimy respektować traktat o przestrzeni kosmicznej i szanować obecność innych państw na Księżycu. Oczekujemy wzajemności – podkreślił administrator.

Nowy pojazd księżycowy

NASA ogłosiła również nowe kontrakty związane z budową bazy. Opiewający na 177 milionów dolarów kontrakt na dostarczenie dwóch łazików i instrumentów naukowych na południowy biegun Księżyca w 2029 roku otrzymała firma Firefly Aerospace. Kolejny, opiewający na 219 mln dolarów przyznano firmie Astrolab z Kalifornii. Natomiast Lunar Outpost z Kolorado otrzyma 220 mln dolarów na produkcję księżycowych pojazdów terenowych (LTV).

LTV to duże łaziki, których astronauci programu Artemis będą używać do eksploracji powierzchni Księżyca. Pojazdy te będą mogły również działać autonomicznie – lądować przed misjami załogowymi, być zdalnie sterowane z Ziemi i spotykać astronautów w miejscu lądowania. NASA chce, aby przynajmniej jeden taki pojazd znalazł się na Księżycu przed misją Artemis 4, planowaną na koniec 2028 roku.

Moon Base będzie pierwszą placówką Ameryki i całej ludzkości na innym świecie. Każda misja, załogowa i bezzałogowa, będzie okazją do nauki, gdy będziemy wracać na powierzchnię Księżyca, budować infrastrukturę potrzebną do pozostania tam na stałe i opanowywać umiejętności niezbędne do życia oraz pracy w jednym z najbardziej wymagających i niebezpiecznych środowisk, jakie można sobie wyobrazić – oświadczył administrator NASA.

Źródło: NASA

Nasza autorka

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Dziennikarka i redaktorka zajmująca się tematyką popularnonaukową. Pisze przede wszystkim o eksploracji kosmosu, astronomii i historii. Związana z Centrum Badań Kosmicznych PAN oraz magazynami portali Gazeta.pl i Wp.pl. Ambasadorka Śląskiego Festiwalu Nauki. Współautorka książek „Człowiek istota kosmiczna”, „Kosmiczne wyzwania” i „Odważ się robić wielkie rzeczy”.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...