Reklama

Nazwą „Strzały Diabła” (ang. Devil's Arrows) określa się kilka wielkich megalitów znajdujących się niedaleko Boroughbridge w hrabstwie North Yorkshire. Każdy z tych gigantycznych bloków skalnych waży około 25 ton, a trzy ocalałe osiągają wysokość prawie 7 metrów. Są zatem wyższe niż kamienie w słynnym Stonehenge! Megality zostały wzniesione przez budowniczych w okresie neolitu (młodszej epoki kamienia).

Naukowcy głowili się od lat, w jaki sposób 25-tonowe megality znalazły się w Boroughbridge – czy zostały przetransportowane siłą ludzkich mięśni w neolicie, czy też przemieścił je tysiące lat wcześniej lodowiec jako głazy narzutowe. Kropkę nad „i” postawiły badania przeprowadzone przez międzynarodowy zespół naukowców z University of York (Wielka Brytania) oraz Curtin University w Australii. Wyniki ich odkryć zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym „Proceedings of the Royal Society A”.

Izotopowy odcisk palca

Badacze zastosowali precyzyjne testowanie izotopowe mikroskopijnych minerałów cyrkonu i apatytu zawartych w megalitach. Mapując unikalny profil wiekowy minerałów – stanowiący swoisty geologiczny odcisk palca – badacze dokładnie wskazali miejsce pochodzenia skał.

Wykazano, że pochodzą z Brimham Rocks, czyli kamieniołomów oddalonych od miejsca, w którym dziś się znajdują, o 18 km w kierunku zachodnim. Tym samym naukowcy kategorycznie wykluczyli hipotezę, jakoby kamienie były lokalnymi głazami narzutowymi pozostawionymi przez topniejący lądolód.

Epicki wyczyn neolitycznych inżynierów

Wyniki badań potwierdzają, że neolityczne społeczności podjęły świadomą decyzję o przemieszczeniu 25-tonowych bloków skał na odległość aż 18 kilometrów. Co warte uwagi, budowniczowie celowo pominęli bliższe źródła piaskowca – znajdujące się zaledwie 5 km na zachód od Boroughbridge, a inne potencjalne miejsce, z którego można było pozyskać skały, Plumpton Rocks, leżało w odległości 13 km.

Mimo to zdecydowano się na trudniejszą wyprawę do Brimham Rocks. Musiało być to trudne przedsięwzięcie logistyczne. Transport wielkich skał sugestywnie opisał Ken Follett w swojej ostatniej powieści na temat Stonehenge.

– „Strzały diabła” inspirowały opowieści i rozbudzały ciekawość od pokoleń. Lokalna legenda głosi, że diabeł stał na wzgórzu How Hill i ciskał gigantycznymi kamiennymi strzałami w kierunku Boroughbridge, ale te nie trafiały i lądowały tam, gdzie stoją do dziś. Choć folklor pozostaje uwielbianą częścią ich historii, to wspaniale jest odkryć, że prawdziwa podróż tych kamieni jest równie niezwykła – mówi Justin Scully z Fountains Abbey & Studley Royal oraz Brimham Rocks, czyli instytucji opiekującej się terenem Brimham Rocks.

Zaginiony czwarty megalit

Badania rozwiązały również drugą historyczną zagadkę dotyczącą czwartego megalitu. XVI-wieczny antykwariusz John Leland odnotował obecność czwartego stojącego kamienia. Ale jego losy w kolejnym stuleciu były tragiczne. W 1687 roku zapisano, że lokalni mieszkańcy rozbili obalony megalit, używając jego części do budowy mostu, a górny fragment trafił do dworu w Aldborough.

W XIX wieku antykwariusz J.R. Walbran zasugerował, że kolejny powalony megalit został przerobiony na tzw. Krzyż Bitewny (Battle Cross). To XV-wieczny pomnik, przypominający bardziej obelisk niż krzyż, o wysokości 5,5 metra, upamiętniający bitwę pod z Boroughbridge z 1322 roku. Z analiz geologicznych wynika, że monument posiada identyczną strukturę mineralną co megality. Dlatego archeolodzy uznali to za dowód przemawiający za tym, że „krzyż” powstał z obrobionego neolitycznego megalitu.

Źródło: University of York

Szukasz więcej inspirujących podróży, fascynujących odkryć i opowieści ze świata nauki? Skorzystaj ze specjalnej oferty prenumeraty magazynów National Geographic Polska i National Geographic Traveler.

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...