Reklama

To jest wizja słynnego powieściopisarza i autora bestsellerów Kena Folletta. Niedawno ukazała się jego kolejna książka zatytułowana „Krąg Czasu” (w Polsce nakładem wydawnictwa Albatros). Stonehenge jest w niej osią narracji. Ile w niej jest prawdy?

Milczące pradzieje Europy

Czytając opasły tom najnowszej powieści Folletta, zdałem sobie sprawę, jak niewiele wiemy na temat pradziejowych społeczności. Czyli takich, które żyły w czasach przed wynalezieniem pisma. Ludzie zamieszkujący dzisiejszą Anglię, gdzie znajduje się Stonehenge, nie znali systemów zapisu 2500 lat p.n.e. – wtedy pismo rozkwitło już na Bliskim Wschodzie, w Egipcie i Mezopotamii. Dzięki temu poznaliśmy bliżej życie codzienne i wiarę wśród społeczności tamtych cywilizacji.

Ale Europa jest dla na pod tym względem terra incognita. Aby poznać ludzi, którzy wznosili potężne megality, w tym Stonehenge, naukowcy posiłkują się w zasadzie tylko tym, co uda się wykopać archeologom. Artefakty jednak zawzięcie milczą – wokół Stonehenge rozpoznano zarówno osady, jak i inne struktury, które należy wiązać z kultem. Ale brakuje nam narracji na ich temat. To, jak i o czym rozmawiali, jakie łączyły ich relacje, na zawsze przepadło.

Powieść z archeologią w tle

Ken Follett odrobił lekcję. Po wnikliwej lekturze „Kręgu czasu” widzę, że skonsultował jej treść z naukowcami, szczególnie archeologami. Tam, gdzie to tylko możliwe trzymał się ich ustaleń dotyczących Stonehenge, na przykład w kwestii sposobu przemieszczania wielkich kamieni. Opisy tego przedsięwzięcia są dość szczegółowe i mogą nawet nieco znużyć osoby, które szukają tylko lekkiej rozrywki w tej powieści.

Ale zasadnicza część książki poświęcona jest ludziom. Follett próbował ten miniony i zaginiony świat zrekonstruować. Jeśli jakiś naukowiec powie: to bzdury i wymysły! – gratuluję odwagi. Bo tak na dobrą sprawę i z całą pewnością możemy jedynie powiedzieć, jakich garnków czy narzędzi używano (oraz jak wytwarzano), jak mieszkano i – dzięki nowym metodom – co i w jakich proporcjach konsumowano. Kości zdradzają nam ówczesne choroby. Coraz lepiej idzie nam też rekonstrukcja wyglądu ludzi i ich pochodzenia. A badania środowiskowe dają wgląd w ówczesną szatę roślinną.

Nowe metody naprawdę poszerzają nam zakres wiedzy o społecznościach, które nie pozostawiły po sobie zapisów. W mojej ocenie można nawet pokusić się o próbę częściowej rekonstrukcji ówczesnej wiary na podstawie przejawów rytuałów, po których zachowały się materialne pozostałości.

Twarzą w twarz z przodkami

Ale czy postępujące technologie umożliwią nam kiedykolwiek wejrzenie w to, jakie były marzenia tych ludzi, ich pragnienia, marzenia i potrzeby oraz jak tak naprawdę wyglądało ich życie i wokół czego się kręciło?

W mojej ocenie taką metodę już wymyślono. I jest to dobre powieściopisarstwo bazujące na wiedzy. Follett nie jest co prawda popularyzatorem nauki, ale dość solidnie przygotowuje się do tworzenia dzieł, których akcja rozgrywa się w różnych epokach: od średniowiecza po współczesność.

Przeczytałem wszystkie jego książki i muszę przyznać, że posiada umiejętność odtwarzania dawnej rzeczywistości, która jest przekonywujaca, chociaż „Krąg Czasu” nie należy do jego najlepszych dzieł. Daleko mu na przykład do „Filarów Ziemi” osadzonych w średniowiecznej Anglii.

Powieść – klucz do wypełnienia białych plam

Może więc wcale nie potrzebujemy jakiejś konkretnie megazaawansowanej metody w postaci wehikułu czasu. Warto uświadomić sobie jedną kluczową rzecz: ludzie współcześni, którzy pojawili się około 300 tysięcy lat temu w Afryce i 40 tysięcy lat temu w Europie, pod względem budowy ciała i mózgu niemal niczym nie różnili się od nas.

A zatem ich zdolności rozumowania i percepcji były bardzo zbliżone do naszych. Co za tym idzie Homo sapiens sapiens stąpający po Europie kilkadziesiąt tysięcy lat temu i 4500 lat temu po dzisiejszej Anglii, gdy powstało Stonehenge, mogli mieć całkiem podobnie marzenia i pragnienia do naszych. Follett, rysując postaci, wskazał m.in. potrzebę bezpieczeństwa, miłości, samorealizacji, rozwoju, bliskości czy posiadania rodziny.

Ken Follett pokazał, że osoby, które wykonały jeden z najbardziej intrygujących dziś zabytków archeologicznych na świecie były takie same jak my. To również świadczy o tym, że uzupełnił wiedzę z zakresu archeologii.

Źródło: National Geographic Polska

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...