Reklama

Powojenna Wielka Brytania. Kraj w latach 50. targany jest kryzysami, ale życie toczy się dalej. Wówczas James Edwards pracował w Leeds jako główny kasjer w miejskim transporcie.

Każdego dnia przez jego ręce przechodziły tysiące monet z autobusów i tramwajów. Liczył je, segregował i pakował. Czasem w stercie pensów trafiały się „odrzuty”. Były to monety fałszywe lub zagraniczne, których nie dało się wpłacić do banku. James nie wyrzucał ich jednak do kosza. Zabierał je do domu dla swojego wnuka, Petera.

Dla małego chłopca te metalowe krążki były jak okna na inny świat. Peter trzymał je w małej, drewnianej kasetce przez ponad siedem dekad. – Dla mnie były to skarby – wspomina po latach Peter Edwards.

Detektyw na tropie Kartaginy

Peter Edwards, dziś 77-letni mężczyzna, postanowił w końcu odkryć prawdę na temat jednej z monet, która szczególnie przykuwała jego uwagę. Przeprowadził skrupulatne badania, które przyniosły zaskakujące rezultaty. Okazało się, że moneta nie jest pamiątką z wakacji, ale antycznym artefaktem. Została wybita przez Kartagińczyków w mieście Kadyks. Miało to miejsce w I wieku przed naszą erą.

Peter był zdumiony jej wiekiem i pochodzeniem. – Moneta zawsze mnie fascynowała, bo trudno było rozszyfrować, skąd pochodzi – przyznaje Edwards. Postanowił, że tak cenny przedmiot nie może dłużej leżeć w prywatnej szufladzie. Skontaktował się z Leeds Museums and Galleries, aby przekazać znalezisko badaczom.

Twarz boga i marketing starożytnych

Co właściwie widać na tym maleńkim kawałku metalu? Na jednej stronie widnieje twarz boga Melkarta – boga opiekuna fenickiego Tyru. Oddawano mu cześć podczas święta przebudzenia, przypadającego prawdopodobnie na początek wiosny.

Melkart nosi charakterystyczne nakrycie głowy z lwiej skóry. Dzięki temu przypomina greckiego herosa Heraklesa. Nie był to przypadek, lecz sprytny zabieg starożytnych rzemieślników. W tamtym czasie fenickie monety często wykorzystywały grecką symbolikę. Miały dzięki temu wydawać się bardziej atrakcyjne dla zagranicznych kupców. To był antyczny odpowiednik budowania rozpoznawalnej marki.

– To niesamowite, że ten maleńki fragment historii, stworzony przez starożytną cywilizację tysiące lat temu, w jakiś sposób trafił do Leeds i do naszej kolekcji – skomentowała Salma Arif z zarządu Rady Miasta Leeds.

Nowy dom dla starego wędrowca

Tuż po II wojnie światowej żołnierze nieraz przywozili monety z odległych krajów. Być może jeden z nich nie mając świadomości, co do wartości bilonu, użył go do zapłaty za przejazd.

Dziś moneta ma już bezpieczne miejsce w Leeds Discovery Centre. Placówka ta przechowuje waluty z całego świata, obejmujące tysiące lat ludzkiej historii. Peter Edwards poczuł ulgę i dumę, oddając skarb w ręce specjalistów. – Mój dziadek byłby dumny wiedząc, że moneta wraca do Leeds – mówi darczyńca. Choć jej dokładna droga z Hiszpanii do kasetki w autobusie pozostanie tajemnicą, jej wartość dla miasta jest ogromna, bo opowiada ludzką historię.

Źródło: Miasto Leeds

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.
Reklama
Reklama
Reklama