Walka o twierdzę i honor zakończona rzezią. Mija 110 lat od bitwy pod Verdun
Kampania pod Verdun była jednym z najbardziej krwawych epizodów I wojny światowej i elementem niemieckiego planu wyniszczenia armii francuskiej. Rozpoczęta w lutym 1916 roku ofensywa miała zmusić Francję do kapitulacji poprzez walkę o twierdzę o ogromnym znaczeniu symbolicznym, lecz niewielkiej wartości strategicznej. Starcie, w którym dominowała artyleria, gaz bojowy i miotacze ognia, pochłonęło około pół miliona ofiar i stało się punktem zwrotnym zarówno dla Francji, jak i Niemiec. 21 lutego mija dokładnie 110 lat od rozpoczęcia walk pod Verdun. Przeczytaj fragment nowej książki Michaela Howarda „I wojna światowa”.

Spis treści:
- Dlaczego Verdun stało się celem ofensywy
- Plan wyniszczenia armii francuskiej
- Początek bitwy i przewaga artylerii
- Dowodzenie Pétaina i obrona twierdzy
- Skala strat i piekło artyleryjskiej wojny
- Skutki bitwy dla Francji i Niemiec
U schyłku 1915 roku armia niemiecka zwyciężała na wszystkich frontach, a jednak koniec I wojny światowej nie był blisko. Cierpliwość cywilów wspierających wysiłek militarny została wystawiona na próbę. Wpływowa grupa opozycyjna w armii z Hindenburgiem i Ludendorffem na czele, wspierana przez kanclerza Theobalda von Bethmanna Hollwega, chciała usunięcia Falkenhayna. Ten natomiast wciąż cieszył się zaufaniem kajzera, któremu nie podobały się takie próby kwestionowania jego autorytetu i który wciąż wierzył, że klucz do zwycięstwa leży na zachodzie.
Dlaczego Verdun stało się celem ofensywy
Kanclerz miał dobre powody, by twierdzić, że głównym wrogiem nie jest Francja, lecz Wielka Brytania. Jej armie wciąż były świeże i ledwie wykorzystane w boju, a siły morskie nie tylko utrzymywały blokadę handlową Niemiec, lecz także pozwalały na utrzymanie komunikacji ze Stanami Zjednoczonymi, od których alianci byli coraz bardziej zależni w zakresie zasobów. Aby zaradzić temu drugiemu zjawisku, Falkenhayn nalegał na nieograniczoną wojnę podwodną.
Wierzył też, że na lądzie najgroźniejszą bronią Wielkiej Brytanii nie były jej własne, słabo wyszkolone wojska, lecz sojusznicza armia francuska. Gdyby tej ostatniej zadać druzgoczący cios, tak by musiała błagać o pokój, to „angielski miecz”, jak mawiał Falkenhayn, zostałby wytrącony z ręki. Jak to zrobić, biorąc pod uwagę umocnienia obronne frontu zachodniego?
Plan wyniszczenia armii francuskiej
Aby rozwiązać ten problem, Falkenhayn zastosował metodę, która sprawdziła się już wcześniej na wschodzie, a więc wyniszczenie przeciwnika. Francja miała być wykrwawiona na śmierć poprzez zniszczenie jej armii. Trzeba było zmusić Francuzów, by walczyli o tereny, na których utratę nie mogli sobie pozwolić – w tym wypadku chodziło o umocnioną twierdzę Verdun. Nie miała ona strategicznego znaczenia, ale leżała na newralgicznym przyczółku i była istotnym historycznie miejscem, związanym z niegdysiejszymi zwycięstwami Francji.
Początek bitwy i przewaga artylerii
Falkenhayn zdawał sobie sprawę, że Joffre nie mógł przystać ani na brak obrony tego miejsca, ani na zaniechanie jego odbicia w przypadku utraty. Na pewno wojska niemieckie poniosłyby straty podczas ataku, ale te by zminimalizowano dzięki zastosowaniu technik sprawdzonych podczas ataku na linii Gorlice–Tarnów, czyli zaskoczeniu i przewadze artylerii. Tak więc 21 lutego 1916 roku rozpoczął się atak, po dziewięciogodzinnym ostrzale z niemal tysiąca dział.
Dowodzenie Pétaina i obrona twierdzy
Falkenhayn miał rację. Joffre nie uważał Verdun za istotne strategicznie miejsce i niewiele zrobił na rzecz przygotowania jego obrony, ale presja polityczna sprawiła, że nie mógł odpuścić. Dowódcą był generał Philippe Pétain, który nie mógł awansować ze względu na swoje przekonanie o wyższości obrony nad ofensywą. Żołnierze Pétaina wypełniali rozkazy, by bronić każdego metra ziemi i odbijać każdy, który został utracony.
Skala strat i piekło artyleryjskiej wojny
Wyniszczenie uderzyło w obie strony. Francuzi zadawali tyle strat, ile sami odnosili. Pétain starał się oszczędzać swych ludzi poprzez system rotacji, ale Falkenhayn rzucał do boju żołnierzy coraz bardziej desperacko. Na polu bitwy dominowały działa. Pod koniec czerwca, gdy ataki niemieckie wreszcie zelżały, artyleria obu walczących stron wykreowała krajobraz zniszczenia, jakiego świat jeszcze nie widział.
Dzieła zniszczenia dopełniły stosowane w walce bezpośredniej gaz i miotacze ognia. W tym piekle obie strony straciły 0,5 mln żołnierzy i już nigdy zapewne nie dowiemy się, ilu z nich wciąż leży w tej spopielonej ziemi. Verdun pozostało w rękach Francuzów. Było to dla nich wielkie zwycięstwo, chociaż spowodowało prawie całkowite rozbicie ich armii.
Skutki bitwy dla Francji i Niemiec
Dla Niemców natomiast była to pierwsza niekwestionowana porażka, która odbiła się i na morale armii, i na nastrojach społeczeństwa. Falkenhayn musiał za to zapłacić, więc w sierpniu pozbawiono go dowództwa. Na jego miejsce kajzer powołał Hindenburga jako szefa sztabu generalnego z wiernym Ludendorffem u boku.
Źródło: Fragment książki Michaela Howarda „I wojna światowa” (seria „Krótkie wprowadzenie”, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego). Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji


