W Dolinie Królów w Egipcie odkryto zagadkowe inskrypcje. „Niektóre wyglądały dziwnie”
Przez stulecia nikt nie zwracał większej uwagi na część znaków widocznych w grobowcach faraonów w Dolinie Królów. Dopiero dokładna analiza wykazała, że niektóre napisy pochodzą aż z Indii. To może być jeden z najciekawszych śladów po starożytnych podróżach do Egiptu. Odczytane inskrypcje pokazują, że do Doliny Królów docierali także przybysze spoza świata śródziemnomorskiego.

Dolina Królów należy dziś do największych atrakcji turystycznych Egiptu. Leży na zachodnim brzegu Nilu, niedaleko współczesnego Luksoru. W skalnych grobowcach złożono tam kilkudziesięciu faraonów. Pierwsze groby wykuto wśród skalnych rozpadlin w połowie II tysiąclecia p.n.e. Zakładano, że w ten sposób będą lepiej chronione przed rabusiami. Większość z nich padła jednak łupem złodziei jeszcze w starożytności.
Dolina Królów przyciągała przybyszy już w starożytności
Wiemy, że zarówno piramidy, jak i Dolina Królów były celem „turystów” już w starożytności. Zachowały się tam liczne inskrypcje pozostawione w języku greckim, co było naturalną konsekwencją podboju kraju faraonów przez Aleksandra Wielkiego.
Również dziś turyści chcą zobaczyć Dolinę Królów. To właśnie tam znajduje się słynny grobowiec Tutanchamona. Jednym ze zwiedzających w ostatnich latach był prof. Ingo Strauch z Uniwersytetu w Lozannie w Szwajcarii. W swojej pracy naukowej specjalizuje się w studiach nad sanskrytem oraz buddyzmem.
Dziwne znaki na ścianach grobowców zaskoczyły badacza
Podczas oglądania ścian grobowców, pokrytych tysiącami greckich i łacińskich graffiti, Strauch zauważył znaki, które wydały mu się dziwne i niepasujące do alfabetu greckiego. Jako specjalista od indyjskiej epigrafiki rozpoznał w nich cechy pisma z Indii. Kluczem do rozwiązania zagadki była specyficzna litera „n”, typowa dla południowych Indii i języka tamilskiego.
Okazało się, że napisy te umykały egiptologom przez stulecia, ponieważ badacze Egiptu nie znają pisma indyjskiego. Prof. Strauch razem z dr Charlotte Schmid zidentyfikowali łącznie około 30 takich inskrypcji, ukrytych w dziesięciu różnych grobowcach. Wynikami analiz podzielili się w lutym na konferencji naukowej w Indiach.
Żeglarze i kupcy z Indii docierali do Egiptu regularnie
Dzięki ostatnim badaniom wiemy, że między I a IV wiekiem n.e. indyjscy żeglarze regularnie przemierzali morskie szlaki do Egiptu. Szukali złota, przypraw i innych rzadkich towarów.
Pierwsze ślady obecności osób z Indii w Egipcie odkrył polsko-amerykański zespół naukowców w porcie Berenike nad Morzem Czerwonym. Wśród znalezisk znalazł się między innymi posąg Buddy. Wygląda więc na to, że kupcy z dalekiego kontynentu nie tylko handlowali, ale byli też ciekawi świata. W wolnych chwilach mogli zapuszczać się głęboko do serca Egiptu.
Cikai Korran zostawił po sobie podpisy w kilku grobowcach
Praktyka podpisywania się na zabytkach jest stara jak świat, co dobrze pokazuje ten „indyjski” przypadek. Dziś uznajemy ją za naganną. Jednym z niesfornych indyjskich turystów był człowiek o imieniu Cikai Korran. Jego imię pojawia się aż osiem razy w pięciu różnych grobowcach w Dolinie Królów.
Korran używał tamilskiej formuły „vara kanta”, co oznacza „przyszedł i zobaczył”. To wyraźne nawiązanie do greckich napisów turystycznych. Sugeruje ono, że indyjscy przybysze znali lokalne zwyczaje i zwiedzali nekropolię podobnie jak inni odwiedzający.
Szczególną uwagę badaczy zwróciła lokalizacja napisów indyjskiego przybysza. W grobowcu Ramzesa IX jego podpis widnieje na wysokości ponad pięciu metrów nad wejściem. Z kolei w grobowcu nr 14 napis Korrana jest jedynym odkrytym graffiti, co może świadczyć o jego determinacji, by uwiecznić swoją obecność.
Do Egiptu docierali nie tylko kupcy, ale też wysłannicy władców
Kolejną ważną postacią jest Indranandin, którego sanskrycka inskrypcja znajduje się w grobowcu nr 1, czyli KV1. Podpisał się on jako posłaniec króla Kshaharaty, władcy z zachodnich Indii. To wskazuje, że do Egiptu docierali nie tylko kupcy, ale także oficjalni dyplomaci.
Starożytny Egipt był bardziej otwarty na świat, niż długo sądzono
Inskrypcje na grobowcach pokazują, że obecność mieszkańców Indii w starożytnym Egipcie mogła być znacznie szersza, niż dotąd przypuszczano. Wygląda na to, że prawie dwa tysiące lat temu w Dolinie Królów spotykali się przedstawiciele różnych królestw i odległych krain. Możliwe, że w tym miejscu, podobnie jak dziś, słychać było wiele języków, a między zwiedzającymi dochodziło do kontaktów i wymiany doświadczeń.
Źródła: Międzynarodowa Konferencja Tamilskiej Epigrafiki, SmithsonianMag
Nasz autor
Szymon Zdziebłowski
Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. dwa przewodniki turystyczne po Egipcie, a ostatnio – popularnonaukową książkę „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” o największej egipskiej piramidzie. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek. Lubi poznawać nieznane zakamarki Niemiec, zarówno na dwóch kółkach, jak i w czasie górskiego trekkingu.

