Reklama

W kwietniu 2022 roku podczas prac budowlanych w Tallinnie operator koparki natknął się na masywne dębowe konstrukcje. Okazało się, że pod warstwą piasku i osadów morskich, na głębokości kilku metrów, spoczywał niemal kompletny kadłub średniowiecznego statku handlowego.

Miejsce znaleziska nie było przypadkowe – w średniowieczu znajdowała się tu płytka zatoka u ujścia rzeki Härjapea, która z czasem została zapełniona osadami i sztucznie osuszona.

Aby nie wstrzymywać budowy biurowca, wrak pocięto na cztery sekcje i przetransportowano do Estońskiego Muzeum Morskiego, gdzie stał się obiektem jednego z najbardziej szczegółowych badań drewna w historii bałtyckiej archeologii. Oto wyniki śledztwa badaczy przeszłości, które opublikowano na łamach „Dendrochronologii”.

Co wiemy o średniowiecznej jednostce?

Odnaleziony statek to koga – ikona hanzeatyckiego handlu morskiego. Wrak ma 24,5 metra długości i 8,6 metra szerokości, co czyni go jednym z największych i najlepiej zachowanych egzemplarzy tego typu w Europie.

Dzięki przeniesieniu konstrukcji do specjalnego namiotu badawczego naukowcy mogli pobrać próbki z niemal każdego elementu: od poszycia kadłuba, przez wręgi, aż po belki pokładowe. Była to unikalna szansa, by dokładnie poznać sposób, w jaki statek skonstruowano.

Dendrochronologia. Słoje drzew zdradzają wiek

Kluczowym narzędziem badaczy stała się dendrochronologia, czyli nauka datująca drewno na podstawie układu rocznych przyrostów. Przeanalizowano 97 próbek, z czego 87 udało się precyzyjnie wydatować.

Co ciekawe, w procesie tym nieoceniony był polski wkład. Badacze, szacując wiek drewna, korzystali z modeli przyrostów dębu opracowanych m.in. przez profesora Tomasza Ważnego z UMK w Toruniu. Dzięki temu ustalono, że drzewa na główną konstrukcję kadłuba ścięto zimą na przełomie lat 1370–1371 oraz 1371–1372.

Analizy pogłębiono jeszcze bardziej. Próbki drewna pochodzącego z ładunku na statku oraz elementy drzwi z Wieży Bremeńskiej w Tallinnie porównywano z bazami danych dla północnej Polski w celu identyfikacji ich pochodzenia. Polskie dane referencyjne okazały się więc niezbędnym punktem odniesienia dla odczytania historii tego unikatowego zabytku bałtyckiego szkutnictwa.

Skąd pochodził budulec?

Badania pochodzenia drewna ujawniły fascynujący obraz średniowiecznej logistyki. Większość dębów użytych do budowy pochodziła z nadmorskich regionów Litwy, a niektóre prawdopodobnie z okolic Rygi.

Naukowcy zidentyfikowali jednak także drewniane elementy, które pochodzą z okolic Tallinna. To samo drewno posłużyło do budowy drzwi w Wieży Bremeńskiej z tallińskich murów obronnych. Sugeruje to, że statek mógł zostać zbudowany na Litwie, ale prace wykończeniowe lub naprawcze prowadzono już w Estonii.

Blizny po wielkich mrozach

Jednym z najbardziej intrygujących odkryć są tzw. księżycowe słoje (ang. moon rings), które znaleziono w 24% badanych próbek. To wada drewna powstała w wyniku uszkodzeń powstałych na skutek mrozu.

Analiza wykazała, że dęby te ucierpiały podczas ekstremalnych zim w latach 1175, 1219 oraz 1330. Średniowieczni szkutnicy doskonale znali to zjawisko. Co ciekawe, archeolodzy odkryli, że osłabione deski z takimi wadami były wzmacniane od wewnątrz specjalnymi listwami. Zatem zdawano sobie sprawę z ich gorszej jakości.

Logistyka i życie na pokładzie

Naukowcy odtworzyli harmonogram budowy statku. Po ukończeniu kadłuba w 1372 roku prace nad nadbudówką i kambuzem trwały jeszcze do 1374 roku.

W tym samym czasie na pokład trafił ładunek luźnego drewna prawdopodobnie przeznaczonego na sprzedaż. Wiemy też, że statek był gotowy do dalekich rejsów – wewnątrz wraku odnaleziono ślady bytowania szczurów, co sugeruje, że jednostka była w pełni sprawna i eksploatowana przed tym, jak ostatecznie osiadła na mieliźnie.

Źródło: Dendrochronologia

Nasz autor

Szymon Zdziebłowski

Dziennikarz naukowy i podróżniczy, z wykształcenia archeolog śródziemnomorski. Przez wiele lat był związany z Serwisem Nauka w Polsce PAP. Opublikował m.in. przewodniki turystyczne po Egipcie oraz popularnonaukowe książki: „Wielka Piramida. Tajemnice cudu starożytności” i „Bogowie Polski. Szamani, megality i zapomniane słowiańskie bóstwa”. Miłośnik niewielkich, lokalnych muzeów. Uwielbia długie trasy rowerowe, szczególnie te prowadzące wzdłuż rzek.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...